
Słyszysz płacz?
My trafiliśmy do czyśćca jako dorośli. Ale najliczniejszą grupą są nieochrzczone niemowlęta.
Nie o chrzest chodzi. Chrzest to jedynie coś, co robią rodzice, którym zależy.
Tu jest. Maleńki niekochany chłopiec. Czyściątko.
Za młody na weryfikację przez niebiańską biurokrację.
Ratujemy te dzieciaki.
Są całe miasta. Nic nie rodzi się tu. Mamy zinstytucjonalizowaną adopcję. Setki par czekają na swoje czyściątka.
One dorastają, ale nie pamiętają świata sprzed śmierci.
Te senne logiki, mglisty płaski świat, demony, wysypiska platońskiego śmiecia… to ich chleb powszedni. Dla nich czyściec jest całym światem.
Żyją, jakby nigdy nie umarli.
Niezły układ moim zdaniem. Ale my znamy prawdę.

