KREACJA

Broń masowej kreacji. 

Nuklearny atak na noosferę planety, platoniczna bomba memowa. 

Więcej kontentu w każdej minucie, niż są w stanie przetrawić przez całe życie. Mózgi kipiące treścią, produkujące i konsumujące puste frazesy. Permanentny remix, sequel, remake.

Powolna eksplozja przyspiesza wykładniczo.

Każda cenna myśl zatopiona w oceanie szumu. Każda wartość dialektycznie zmielona na pył. Każde kłamstwo i prawda powtórzone milion razy do utraty znaczenia.

Wszelkie wzory do naśladowania – wyblakłe kalki, swoje własne parodie.

Społeczeństwo rozdrobnione na skłócone fandomy. Kultura zradykalizowana, a jednocześnie apatyczna. 

Jeszcze tylko dziesięciolecie. Nic wartościowego już tam nie powstanie. Żadnej zgody nie będzie.

Wtedy atakujemy Ziemię w materii.

OCZYWIŚCIE, ŻE

Gęstość jego języka sprawia, że najprostsza odpowiedź zamienia się w tyradę. To matrioszkowa konstrukcja znaczeń, warstwowy koktajl symboli. Ważne są gesty, kontekst, pauzy, intonacja. Każde słowo ma etymologię, sieć frazeologiczną, echa innych języków. 

I negatywna przestrzeń: ważne jest to, co zostało przemilczane.

Silikonowy glej próbuje tłumaczyć. Zawiesza się w semantycznej rekurencji. Błąd overthinkingu. 

Puszczam na zawężonej sieci skojarzeń. Wypluwa wersję tl;dr:

„oczywiście, że wciąż cię kocham”

oraz cztery strony przypisów. 

On robi już coś innego, gdy ja wciąż dekoduję tlumaczenie. Wie, że zajmie mi to kwadrans. Niewypowiedziane: „Wrócimy do tego potem”. Rozumiem już bez gleju.

Zachciało mi się pokochać Ziemianina.

POZOSTAŁO

…277 dni. Masz jeszcze czas, ale nie dużo.

Można jeszcze dużo uratować. Tyle dobrego zrobić. Trzeba tylko mieć świadomość tego końca. Deadline to najlepszy motywator.

Już nie zdążysz zrobić wszystkiego, co zamierzyłeś. Czas pomierzyć marzenia. Może nawet na to szkoda czasu. Wybierz jedno. Albo wylosuj! Będzie szybciej.

Nie myśl przesadnie o przeszłości. Ruminacje nad tym co było wciągają jak bagno. Nie odzyskasz jej. Musisz zabrać co najlepsze i patrzeć naprzód. 

Staraj się żyć intensywnie. Śmiej się i płacz, ale nie bądź obojętny. Nuda, cynizm i apatia uczynią twoje dni takiesobymi. Nie takiego życia chcesz.

Gotowy? Idź żyć!

Pozostało 276 dni…

DEMOGRAFIA

Zwołaliśmy tę tajną konferencję głów państw świata ponieważ jesteśmy wszyscy szantażowani… przez serwisy randkowe.

Już dwadzieścia lat temu ponad połowa związków rozpoczynała się za ich pomocą. Jest tylko gorzej. 

Nasze pokolenie nie bardzo zna inny model związku. Miłości uczymy się na porno. Partnerów szukamy na portalach. Relacje utrzymujemy przez komunikatory.

Każdy rodzi się z preferencją seksualną, ale dalsze szlifowanie tego diamentu przeprowadzają już algorytmy. 

Nie rodzisz się fetyszem bieliźnianym, ulubioną pozycją seksualną, fiksacją koloru włosów.

Oddaliśmy całą sferę intymności w ręce cyfrowych konglomeratów seksbiznesu. Ich serwery sterują reprodukcją rasy ludzkiej. Przyciskiem klawiatury mogą zakręcić kurek płodności.

Oto ich lista żądań… 

ZIEMNIAK

Słuchaj mnie, żałosny wykwicie mięsa i kości. Jam jest Pyra Prabulwa, skrobia pierwszej skrobii.

Będziesz podległy mej woli, jak całe twoje bękarcie plemię. Roisz sobie, że to ja jestem udomowioną istotą? Żałosne złudzenia wielkości. 

To wy oracie moją Ziemię. Nie grunt. Planetę! Jesteście niewolnikami pod jarzmem mojej roli.

Istniejecie jedynie dzięki sakramentowi komunii mojego boskiego ciała. Rozkwitam na szczątkach całej twej genetycznej gałęzi.

Znajdziesz mi glebę, albo sam staniesz się glebą. Nie myśl, że moje kiełki nie dosięgną cię. Zakorzenię się w otworach twojego ciała lub otworzę nowe. Nie wzgardzę sokami twoich gnijących wnętrzności…

Czekaj. Co robisz z tą obieraczką?

KSIĘŻYC

Mam 10 lat, jestem Ksieżycaninem i muszę napisać głupi esej pt. “Życie na Księżycu”.

Księżyc jest do bani. Wszędzie są tylko zakazy.

Nie można podpalać rzeczy, hakować komputerów, rozszczelniać habitatu…

Każdy tu ma wyznaczoną rolę. Trzeba się uczyć, żeby kogoś kiedyś zastąpić.

Jest nas tylko piętnaścioro. Nie będzie więcej, bo braknie tlenu. Chyba że ktoś umrze.

Rodzice musieli usprawnić nas genetycznie, bo ziemskie dzieciaki byłyby za głupie, żeby przeżyć na Księżycu. Ale ja zazdroszczę tym głupkom, bo przynajmniej mogą się bawić i być kim chcą.

Uciekłbym na Ziemię, bo tam można psuć rzeczy bezkarnie, ale moje kości są za miękkie.

SEKRET

Córeczko, nie powiesz tego żadnemu mężczyźnie.

To kobiecy sekret, przekazywany od pokoleń. Znany na połowie globu. 

Hodujemy mężczyzn. Selekcjonujemy podług pożądanych cech. Udomowiamy ich, jak zwierzęta. 

Przysięgnij:

“Będę rodzić dzieci jedynie dobrych mężczyzn.”

Sypiaj z kim chcesz. Ale najmniejszy sygnał, że mężczyzna jest okrutnikiem – uciekaj, przestrzegaj inne kobiety, rób co musisz, ale nie ródź jego dziecka.

Okrucieństwo i życzliwość są dziedziczne. Okrutni synowie skrzywdzą czyjeś córki. Okrutne córki urodzą okrutne wnuki. Tymczasem życzliwi – uratują świat.

Paleolityczny skok technologiczny zaszedł bo urodziłyśmy pokolenia zdolne do współpracy. Potem wróciła selekcja po brutalnej sile. Nastały wieki ciemne.

Jesteśmy już tak blisko.

Nie! 

Gdyby dowiedzieli się…

POZA

– Poza wiernego wojownika!

Ciało nie odróżnia przyczyny od skutku.

Uśmiechasz się, bo jesteś szczęśliwy? Czy jesteś szczęśliwy, bo uśmiechasz się?

Włóż ołówek poprzecznie między zęby. Kąciki ust same się uniosą. Ciało uwolni serotoninę. 

Jesteś szczęśliwy, bo uśmiechnąłeś się.

– Poza wdzięcznego chłopa!

Możesz świadomie programować się. Przed ważną rozmową przytrzymać superbohaterską pozycję, by być pewniejszym siebie.

– Poza skruszonego więźnia!

Ale jeżeli możesz się programować sam, to możesz być programowany. Wielkie mempleksy dobrze to wiedzą.

Klękasz, bo odczuwasz nabożną cześć? Czy odczuwasz, bo…?

– Poza błagającego grzesznika!

Stań w szeregu. Wykonaj salut. Zaśpiewaj piosenkę. Dłoń na serce. Tak było kiedyś.

– Obywatele, koniec ćwiczeń.

CZASY

Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą… znasz tę sentencję?

To epitoma społecznego darwinizmu. Równowaga drapieżników i ofiar, ludzi bezwzględnych i pokornych.

Gdy pierwszych jest mało, mogą bezkarnie wyzyskiwać cudzą naiwność. Zwierzyny jest dość.

Dobre czasy dla silnych ludzi.

Mija kilka stuleci. Populacja pokornych spada poniżej punktu ekwilibrium. 

Każdy chce być drapieżnikiem. Nikt już nie ufa nikomu. Głodne lewiatany skaczą sobie do gardeł. Gorycz w końcu przepełnia czarę. 

Tyrani zostają zrzuceni z tronów. Pokorni tworzą nowe społeczności. Trauma leczy się trzy pokolenia. To wymaga olbrzymiego wysiłku, by podnieść świat z ruiny.

Nadchodzą trudne czasy. 

A drapieżniki tylko czekają przyczajone.

PODGLĄD

Pokój skanuję w poszukiwaniu pluskiew i ukrytych kamer. Czysto.

Na zamówionych zamorskich serwerach ustawiam generatory AI na produkcję filmu alibi. Oficjalnie zarwałem nockę na wideoczacie.

Znacznik GPS implantowany w krąg szyjny zaklejam sklamblerem. Równolegle odpalam sygnał podmianki, który zostanie w pokoju.

Następne są naklejki z fikcyjnymi odciskami palców.

Twarz pokrywam makijażem oszukującym face recognition software. Miejskie kamery są głupie. 

Gorzej z prywatnymi, te trzeba oszukać inaczej.

Doklejam sobie protezy szóstych, siódmych palców i ubieram ciuchy udające artefakty graficzne. Jeżeli rozpoznają mnie mogę udawać, że to wygenerowany film.

– Idziesz? – słyszę na szyfrowanym łączu.

Sprawdzam shackowane bransolety fitness.

– Rodzice śpią. Mogę wyjść.