JEDNOMYŚLNI

Jako rodzice, musicie zawsze być jednomyślni. To ważne dla wychowania dzieci. 

Nie możecie okazać różnicy zdań potomkom. To mogłoby zburzyć ich wyobrażenia o waszej boskiej nieomylności. Co jeżeli zobaczyłyby w was zwykłych ludzi, takich, jak oni sami? Wykryłyby wasze oszustwo, wykształciły własne zdanie, wysoką samoocenę. Przecież to byłby koniec waszego rodzicielskiego autorytetu, waszej absolutnej władzy. Cały proces wychowawczy byłby zaprzepaszczony! 

Dlatego oferujemy szczęśliwym rodzicom implanty sprzężeniowe. Za jedyny kwadrylion kredytów (trzeci i kolejne wszczepy 50% taniej) umieścimy w waszych głowach kwantowe neuroprocesory, które zapewniają koherencję poglądów i decyzji niezależnie od odległości.

Już nigdy żadnych: „Zapytaj Taty/Mamy”!

Postawcie na jednomyślność.

LASTER

Synku, to twój Laster. Jedyny jakiego będziesz kiedykolwiek potrzebował. 

Diamentowa holosoczewka, interfejs neuro, bateria grafenowa. Oprogramowanie, moc obliczeniowa, cała reszta, wszystko w chmurach.

Nauczę cię go reperować, choć jeżeli będziesz go szanować nigdy nie będziesz musiał. Ja nie musiałem.

Spersonalizujesz go. Nadasz mu imię. To przyjaciel na całe życie. 

Kiedyś było inaczej. Cykle życia produktów, planowane postarzanie, technologia szarżująca po krzywej Moore’a…

Wymienialiśmy sprzęt co kilka lat. Reklamy wmawiały nam, że potrzebujemy szybszego taktowania, wyższej rozdzielczości, szerszych pasm, nowych funkcji.

Nasze potrzeby były zaspokojone. Nie rozwiązywano problemów. Tworzono śmieć, żebyśmy czuli się lepsi od innych.

Wy bądźcie lepsi.

Wszystkiego najlepszego.

GŁOSOWANIE

Nie musisz głosować. 

Mamy twój model.

Neuronalna sieć wyuczona na danych z socjalek, kont, smartfonów. Zgodność: Dziewięć dziewięć i dziewięć w okresie. Znamy cię lepiej, niż ty sam.

To nie tak, że nie masz wpływu. Aktualizujemy twój model. Każdy zakup mleka to głos na przemysł mleczarski, spacer po parku – wsparcie dla miejskiej zieleni. 

Każdy post, lajk, wyszukanie, wzruszenie ramion to ryt w palimpseście pt. “ty”.

Nikt też nie musi już kandydować. Mamy modele polityków – jeszcze dokładniejsze. Procesujemy ich w turnieju axelrodowskim. 

Lada dzień przechodzimy na demokrację bezludzką. Bezpolitykę cyfrową.

Czemu się denerwujesz? 

Zagłosowałeś za tym systemem. 

Nie idąc na głosowanie.

BEZGRANICZNI

Narody usunęliśmy z planety jeszcze w dwudziestym trzecim wieku. 

W ogóle ich nie było szkoda. Bazgroły na mapach, demarkacje piachu, przerośnięte wykwity plemiennej propagandy.

Następnie języki, piramidy nieporozumienia, same się wyrugowały na rzecz uniwersalnego lingua solaris i myśltransferów.

Płeć przestała mieć znaczenie w erze postciążowej. Każdy klonem, po co eksponować płciowe dymorfizmy? Powszechny aseksualizm jest dla wszystkich zdrowszy.

Ostatecznie wszystkie osobnicze cechy wyglądu, te pióra pawie, stężenia melatoniny, epigenetyka cała, przemysły piękności, wszystko ujednoliciliśmy. 

Mówicie: “Szaracy”, ale komu ta stratyfikacja urody miała służyć?

Kontemplujemy implementację umysłu roju. Kość czaszki to ostateczna granica dzieląca człowieka od człowieka. 

Już niedługo…

Będziemy bezgraniczni.

DETEKTYW

Jack, nie wiem, jak to powiedzieć. Jesteś zaklinaczem.

Policzyliśmy trajektorię twojego “cudownego” strzału. Przeczył prawom fizyki.

Miałem wątpliwości już wcześniej. To przeważyło szalę. 

Zaangażowałem laboratorium. Trzy ostatnie sprawy. Podłożeni aktorzy. Fikcyjne zbrodnie. Losowe dowody. 

Sprawdzaliśmy cię. Wszystkie „rozwiązałeś”. Podłożony denat naprawdę zmarł. 

Jack, nie jesteś genialnym detektywem. Rzeczywistość nagina się do twojej woli. Zaklinasz ją. 

Robisz to podświadomie. Tak mi to wytłumaczyli.

Twoje sprawy, twoi oskarżeni, ich ofiary, niesamowite zwroty akcji, nieprawdopodobne zbrodnie, dowody, tropy, dedukcje… 

Będzie tylko gorzej. Prosili, żebym to ja ci przekazał. Złóż broń i odznakę.

Musisz uwierzyć mi, Jack. Jesteśmy partnerami.

Nie czyń mnie złoczyńcą, proszę. 

EMPIRYK

– Mamo, a dlaczego…?

– Zapytaj Empiryka.

Tak wyglądały nasze rozmowy.

Nienawidziłem tego. 

Mama wychowała się na Empiryku. Przeżyła demontaż i ostateczny upadek szkolnictwa, a jej rodzice nie mieli czasu, by przekazywać wiedzę. 

Natomiast jej pokolenie postniedoborowe… wiedziałem, że miała czas. Myślałem, że jej nie zależy. 

Teraz rozumiem: nie wiedziała. Wstydziła się. Musiałaby pytać Empiryka.

Nikt się wtedy nie uczył naprawdę. Nie budował zrozumienia. Nie gromadził wiedzy. Nałnał, Expi, Sekond. Filozofia „doświadcz i zapomnij”.

Po co wiedzieć. Jest Empiryk.

Dziś obserwuję rówieśników. Empiryk, źródło wszelkiej wiedzy, ogłupił nas. Ograbił z ciekawości.

Dlatego czytam. Robię notatki. Interesuję się.

Chcę być Empirykiem swojego dziecka.

NADCZŁOWIEK

Mówią, że posiadał nadludzkie zdolności. Był jak żaden człowiek. Żaden z nas.

Nie czołgał się. Chodził na dwóch nogach. Stawiał stopy, powłóczył nogami, jakby ciężar ciała nie był dla niego przeszkodą. Mówią, że czasem nie podtrzymywał się nawet ścian.

Oddychał bez kaszlu, bez świstu, bez charknięć. Nie spluwał krwią, jego usta nie miały śladów ropy. Mówią, że miał nawet kilka zębów. 

Jego wzrok potrafił sięgnąć dalej, niż sięga dłoń. Unosił w dłoniach kości udowe, kamienie wielkości pięści.

Mógłby powalić dwudziestu ludzi.

Mówią, że wspiął się na półkę jaskini, aż do ujścia, skąd wypływa ściek.

Kiedyś wróci po nas…

Tak mówią.

ENTROPIA

Słyszysz tykanie kosmicznego zegara?

Wszechświat ma datę ważności. Czas połowicznego rozpadu. 

Planety stygną. Słońca gasną. Czarne dziury parują. 

Gatunki znikają przemielone przez tryby ewolucji. 

Światełko inteligencji mruga nieregularnie, lecz coraz słabiej. 

Ozymandiańskie cywilizacje znikają pod piaskami czasu. 

Mempleksy, tradycje, mody giną wydając echa nostalgii.

Pomniki trwalsze, niż ze spiżu, kruszą się nieuniknienie.

Każda komórka twojego ciała ma zaprogramowaną autodestrukcję, apoptozę. 

Co siedem lat wymieniasz masę swojego ciała.

Czas płynie. Entropia rośnie.

Wszystko się rozpada. 

Wszystko. 

Prze.

Mi.

Ja.

Pod ciężarem tych wszechogarniających dowodów… wciąż myślisz, że nasza miłość będzie trwać wiecznie?

Tak. Chciałbym przemijać razem z tobą.

Ja ciebie też.

ŚWIATY

Oto nie mogąc uratować swojego świata, tworzymy inne. 

Rysujemy mapy, krawędzie kontynentów i państw, plamy wysp i narośle miast, gdzie nigdy nie postanie fizyczna stopa. Jednak świat, który stworzyliśmy, przynajmniej jesteśmy w stanie zrozumieć. Własnego nie.

Zapraszamy do tych światów nasze problemy, wyzwania i strachy, bo tylko tam potrafimy je pokonać.

Zaludniamy nasze dominia. Powołujemy do życia myriady istot, lustrzane odbicia naszych cech fizycznych i psychicznych. Potem obdarzamy je niestworzonymi mocami, ponieważ sami czujemy się bezsilni. 

Światotworzenie to schyłkowa forma eskapizmu, typowe zachowanie zastępcze, forma wyparcia, mechanizm obronny. 

Lecz przynajmniej czujemy otuchę, gdy ktoś wraz z nami je odwiedza.

GRZYBICA

Wyobraź sobie Boga, stwórcę wszechświata. Byt poza granicą horyzontu zdarzeń. 

Ma grzybicę pod paznokciem.

To piana antymaterii, której emergentne procesy przypominają wzrost grzybni.

Każda z komórek tego boskiego pasożyta jest kwazarem o masie naszej galaktyki. Języki plazmy z ich dżetów pną się na nieskończonych przestrzeniach podpaznokcia.

Bóg nigdy nie zauważył schorzenia.

W wyniku zderzenia supermasywnych zarodków, na strzępku skórki boskiej stopy z dziesięciu wymiarów wyodrębniają się trzy.

Na mrugnięcie oka materia stygnie, dzieli się i konsoliduje. W jednej ze spiralnych grawitacyjnych studni na pyłku kurzu orbitujacym wokół kosmicznej iskry rośnie mięsista pleśń.

Jesteś jedną jej komórką. 

Odpowiedz sam. 

Czy absolutny Bóg wysłucha twojej modlitwy?