SUPER

Możemy walczyć, Atomowy Tygrysie, ale wysłuchaj mnie najpierw.

Jako Wszechtelepata mogę czytać twoje myśli. 

Wróćmy do wspomnienia twojego ojca, gdy widziałeś go po raz ostatni.

Był ciężko chory, prawda? Rok przeleżał w szpitalu. Nie mógł poruszać się prawie. Brak perspektyw na poprawę.

Jego ostatnie słowa, to nie było to, co chciałeś usłyszeć. Nie „miej nadzieję”, nie „najważniejsza jest dobroć”, nie „kocham cię, Synu”.

Powiedział: „tak bardzo boli”.

Zrozumiałeś wtedy. Ulżyłeś mu w cierpieniu. 

Słyszę myśli całej ludzkości.

Jak myślisz, czemu próbuję zniszczyć świat?

Są zbyt słabi, żeby zakończyć to sami. 

My z naszymi supermocami moglibyśmy. 

Bez trudu.

Bez bólu.

Pomożesz?

TYTAN

Budzę się. Zanim otworzę oko, czuję, że coś jest bardzo nie tak. 

Językiem wyczuwam pojedynczy rząd zębów. Gdzie nieprzebrane szeregi moich kłów?

Sięgam dłonią do ust. Dłonie… ręce mam dwie. Nie sto, jak na hekatonchejra przystało.

Podnoszę powiekę. Otwiera się dwoje oczu, nie jedno. Widok głębi istnienia powoduje zawroty głowy.

Skala nie zgadza się. Kopuła nieba poza zasięgiem dłoni. Jestem rozmiaru ledwie prometejskiego dwunoga.

Co za ohydna powłoka, nieznośna małość. Lecz wiem przecież! Pamiętam, że jestem tytanem. Pogromcą bogów…

Budzę się znów.

Dwie nogi, ręce. Oczy, zęby ludzkie. Garnitur, szampan, prywatny odrzutowiec. 

Świat w mojej dłoni.

Wszystko wróciło do normy.

POZNAJMY SIĘ

Muszę coś wyznać. Okłamywałem cię przez ten miesiąc przed dzisiejszym spotkaniem.

Wiesz pewnie sama, randkowanie przez aplikacje jest trudne i frustrujące. 

Poszedłem na skróty. Nauczyłem językowy model sztucznej inteligencji prowadzenia mojego profilu randkowego.

Zagaduje moje sparowania. Te wszystkie „hej, jak się masz, fajne fotki”. Rozmowy o niczym. Jak trwała to przejmowałem i proponowałem spotkanie. Jakieś sto rozmów równocześnie. Nawet teraz.

Miałem przerwę. Gdy wróciłem zobaczyłem, że rozmowiamy od miesiąca. Godzinami dzień w dzień. Za dużo by przeczytać.

Przepraszam.

Przyznaję się, bo myślę, że… coś tu między nami… podobasz mi się. Dasz mi szansę?

Poznajmy się.

Wyznanie?

Jak to „ty też”?

WYPOŻYCIENIE

Jestem bardzo szczęśliwy. 

Sekret? Tranzytuję duszę. Cień. 

“Wypożycienie”, twoja świadomość w innym ciele. Wypożyczasz czyjeś życie na kilka dni. Nie ma nadużyć, jesteś pasażerem, nie kierowcą. Zaskakująco świadomość nie bierze udziału w procesach decyzyjnych.

Znajdujesz szczęśliwego człowieka (są apki, fora, portale), dogadujecie stawkę, opłacacie jogina, organizujecie tranzyt i jesteś szczęśliwym człowiekiem.

Można zawiesić własne funkcje życiowe. Ja  uprawiam zamianę. 

Są też układy wielostronne, łańcuchowe “wypożycienia”.

Drogie? Ja zarabiam na tym. 

Cierpię na depresję, dystymię, anhedonię. To nie zwykły dołek, poniedziałkowa chandra. Gdy dopada mnie mrok, daję komuś ten czas do przeżycia. 

Są koneserzy, artyści, fani, złote dzieci.

Trzeba być naprawdę nieszczęśliwym.

GENERKA

Ciekawostka. 

Wiesz, że kiedyś to ludzie pisali książki, malowali obrazy, kręcili filmy.

Na przykład książki. Ktoś dyktował kompowi słowo po słowie albo stawiał litery po kolei. 

Tak, musiało wieki trwać.

Nie było jeszcze generki. Zamiast mówić co chcesz, brałaś dzieło kultury stworzone już wcześniej. Mieli jakieś agregatory, biblioteki.

Jak nie było dokładnie tego co chcesz, to brałaś coś innego.

Autor decydował o treści. Zakończeniu też. Nie mogłaś przegenerować. 

Dziwne, co nie?

Jak chciałaś kontynuację to trzeba było czekać. 

Lata. Nie minuty.

Wszyscy konsumowali to samo. Choć było na tyle kontentu, że nie dokładnie to samo.

Nie wygenerowałem! Dziadkowie mi opowiadali.

CZYŚCIĄTKA

Słyszysz płacz?

My trafiliśmy do czyśćca jako dorośli. Ale najliczniejszą grupą są nieochrzczone niemowlęta.

Nie o chrzest chodzi. Chrzest to jedynie coś, co robią rodzice, którym zależy.

Tu jest. Maleńki niekochany chłopiec. Czyściątko.

Za młody na weryfikację przez niebiańską biurokrację.

Ratujemy te dzieciaki.

Są całe miasta. Nic nie rodzi się tu. Mamy zinstytucjonalizowaną adopcję. Setki par czekają na swoje czyściątka.

One dorastają, ale nie pamiętają świata sprzed śmierci.

Te senne logiki, mglisty płaski świat, demony, wysypiska platońskiego śmiecia… to ich chleb powszedni. Dla nich czyściec jest całym światem.

Żyją, jakby nigdy nie umarli.

Niezły układ moim zdaniem. Ale my znamy prawdę. 

REELEKCJA

“Kosciół Zeusa Gromowładnego stara się o reelekcję. Ganesza zbiera poparcie opozycji…”

To wymaga wytłumaczenia.

Na naszej planecie wybiera się bogów. Tak naprawdę: “religię urzędową”.

Możecie udawać, że religia i polityka nie są powiązane, symulować rozdział państwa od kościoła, praktyka mówi coś innego. 

Wybieramy. Głosujemy. 

Religia jest lustrem.

Animizm był odbiciem relacji człowieka z naturą. Dlatego pierwsi bogowie mieli twarze zwierząt.

Monoteizmy odzwierciedlały feudalne relacje władzy. Najwyższą władzą był król, więc Bóg był królem w niebie.

Nie mieliśmy tu nigdy królów, zawsze demokrację, więc… nasi bogowie  są urzędnikami. Politeizm to naturalna struktura religijna demokracji. 

Jak na ziemi, tak i w niebie.

BOHATER

Możesz schować swoje legendarne lance, odwiesić zbroję, dezaktywować amulety, puścić wolno smoka.

Nasze słońce gaśnie. Wyczerpaliśmy je. Zdestabilizowaliśmy drążąc magię zbyt głęboko, zbyt długo, bez umiaru.

Świat pogrąży się w mroku. Wszystko umrze. Nic już nie możesz zrobić.

Na marne twoje wyprawy, krucjaty i rajdy. Bezużyteczne są statystyki, strategie i alty. Na nic płonące serce, bystry umysł, kocia zręczność i siła niedźwiedzia.

Zostałeś nauczony złej rzeczy przez swoje opowieści. Nasłuchałeś się przepowiedni o wybrańcach. 

Myślałeś, że chodzi o ciebie, że możesz wszystko, że należy ci się szczęśliwe zakończenie.

Nie będzie zwrotu akcji, ostatecznego poświęcenia, ani morału.

Siadaj, bohaterze. 

To koniec.

WYROK

Wysoki sądzie, ławo przysięgłych. 

Państwo W. oskarżeni są o umyślne rozmożycielstwo pierwszego stopnia. 

Tak! Sprowadzili dziecko na ten świat.

Ten świat kroczący do ku przepaści, pełen zła i niegodziwości.

Swój czyn uzasadnili następująco. Cytuję: “bo chcieliśmy”. 

Czy to dostateczny powód, żeby bawić się w boga? 

Chcieli własnego dziecka pomimo milionów niechcianych, głodujących sierot?

Uświadommy  sobie ciężar ich czynu. To dziecko umrze kiedyś. Wcześniej będzie cierpieć. Sprawiać cierpienie. Żyć kosztem innych. Gdy tylu jest potrzebujących.

Okolicznością łagodzącą byłoby uczynienie świata lepszym w równoważnym stopniu, lecz… tylko spójrzmy na oskarżonych. 

Co zrobili dla dobra ludzkości?

Nic. Chcieli.

Czy zasługują na bycie rodzicami?

SMOK

Mości rycerzu, jak już Pan tego smoka ukatrupi, to co dalej?

Sam skarbu nie wyniesie. Zatrudnić tragarzy? Ukradną. Trzeba takich bez pokus. Najlepiej golemy, tylko drogie. Nieumarłych może? Znam jednego nekromantę.

Ale co potem? Ofiary smoka się upomną, król połowy zażąda, złodzieje zapukają do drzwi, spadkobiercy skrytobójców naślą. 

Ukryć trzeba. W krasnoludzkich bankach marnować się będzie. Na czarnoksięskich inwestycjach ryzyko duże. Gildiom kupieckim ufać nie można.

Ja proponuję kościół założyć. Odłam, zakon paladyński. Zawsze się znajdą konwertyci. Odpis podatkowy będzie. Świętość to pewna inwestycja.

Dużo zachodu, ale ja się już zajmę wszystkim. Tylko smoka trzeba ubić.

Mamy umowę, sir Jerzy?