OSTATNI

Zrozum. Wyobraź sobie.

Cywilizacja zdziesiątkowana pandemiami, wypalona nuklearnym ogniem; klimatyczny taniec huraganów; fajerwerki superwulkanów; nieboskłon zasnuty dymem; oceany wystygłe, ludzkość wymarła; życie tli się na zgliszczach, aż gaśnie; niedługo potem słońce eksploduje; 

Bóg odchodzi na pozawymiarowe wygnanie; Piekło zamarza, potępione dusze porzucone, skute lodem; królestwo niebieskie płonie, upadające anioły dogasają w atmosferze; życie wieczne się kończy; 

Wiązania atomowe rozprzęgnięte; logika rozchwiana; prawa fizyki w kwantowej mgle; fotony podzielone na falowe i korpuskularne; energia i materia wypowiadają sobie wojnę; ostatecznie następuje śmierć cieplna wszechświata;

Zostają: ciemność, cisza, pył.

I w tym martwym, ostatecznym świecie… 

Ja dalej nie chcę być twoją dziewczyną.

PLAMA

Hej, braciszku! 

Pozdrowienia z Plamy, siódmego kontynentu, mikroplastikowej pustyni na rosnącej śmieciowej wyspie na oceanie Pacyficznym.

Budujemy tu nowy świat. Dosłownie. Każdego dnia nasze dzielne plastifagi dokonują rozkładu i diagenezy plastisfery.

Mamy flagę i hymn. Niedługo będziemy ogłaszać niepodległość. Dołączam zdjęcie naszej komuny naukowej.

Ekonomicznie jest nieźle. Państwa płacą nam za utylizację śmiecia, celebryci kupują działki, rośnie turystyka plamowa. 

Wszystko inwestujemy w projekt. Głównie lustra orbitalne do fotodegradacji śmiecia i pozwy sądowe. Wedle prawa jesteśmy bioterrorystami, bo uwolniliśmy plastifagi. Sprzątamy apokaliptyczny bałagan kapitaizmu, ratujemy świat! My jesteśmy terrorystami?

Julia zaczyna drugą Plamę na oceanie Atlantyckim. Nie rozmawiamy.

Co u was?

DOSTATEK

– Patrz jaki śmieszny szkielet.
– Aha. Śmieszny.
– Fajnie musiał mieć. Cały dzień przed ekranem, samochody, drony dostawcze, gry, myślące domy.
– Niesamowite.
– Co?
– Ci ludzie usmażyli świat, a ty im zazdrościsz.
– Ale wyobraź sobie, jak musiało wyglądać życie w zeszłym stuleciu. Nie chciałbyś…
– Całe życie tłuką nam do głów: nie pożądaj, bierz ile potrzebujesz, dawaj z siebie ile możesz, ceń co masz, nie twórz potrzeb, odpuszczaj długi, nie gromadź dóbr, gardź bogactwem, szanuj świat… Jedna wycieczka do Betonowych Wież, wszystko słowa na wiatr. Już chciwość to cnota, lenistwo marzenie, rozwój cel ostateczny.
– Ja tylko…
– Tak się zaczyna. Chodź, mamy obiad do upolowania.