DOROŚLI

Nie nauczą cię tego w szkole. Nie przyznają się sami. 

Dorośli to tylko popieprzone dzieciaki. Nie mają żadnej tajemnej wiedzy. Nie mają wielkiego planu. Nie znają wszystkich odpowiedzi.

Przez większość czasu nie zastanawiają się nawet zbyt mocno nad światem. Nie myślą o niczym ważnym. Udają, aż uwierzymy.

Prawda jest taka: wszystko pieprzą. Żyją w popieprzonym świecie, który zostawili im rodzice. Pieprzą go dalej, myśląc, że tak trzeba.

Teraz najgorsze. Będziesz jednym z nich. Patrzysz teraz krzywo, znaczy, że jesteś na najlepszej drodze. Kręcisz głową. Myślisz, że kiedy nadejdzie czas to zrozumiesz.

Jeżeli nie boisz się, znaczy, że nie słuchasz uważnie.

ODESZŁA

Zostawiła kopina. Powidok, byt glinocielesny, mitozę pneumy. 

Matki-kapłanki czasem używają ich do opieki nad dziećmi.

Parę miesięcy temu. Zauważyłem różnicę dopiero w zeszłym tygodniu, kiedy chciałem zakończyć sakrament kohabitacji.

Byłem zajęty. Praca, medytacja, modlitwa. Plan boski nie wykona się sam.

Widziałem, że odzywała się mniej. Trzymała się na uboczu. Nie wychodziła z domu. Była bardziej bierna w pożyciu.

Nigdy nie zapytałem. Myślałem, że może jest zła albo ma gorszy dzień.

Kopina już wyegzorcyzmowałem. Nie godzi się świadomie spółkować z nim.

Nie wiem gdzie jest.

Nie jestem zły. Jeżeli tyle czasu mi zajęło rozpoznanie kopina, to miała rację, że postanowiła odejść.

AURA

– Jak randka, synu? Późno wróciłeś.

– Dobrze. Miło, że pytasz.

– Ma ognistą aurę, co nie? Wiesz co, o takich mówią.

– Tato, daruj sobie takie aursistowskie teksty, proszę.

– Że aursistowskie od razu. Ja, aursistą?

– Nie ty, tylko to co powiedziałeś.

– Żart taki, poczucie humoru, my niebiańscy tak mamy. Taka aura.

– Ja tak nie mam.

– Tobie jeszcze się nie wykształciło. To co z nią?

– Tak, ognistą.

– Ha, uważaj, żeby się nie sparzyć.

– Jest pół-akwanką, jeżeli musisz wiedzieć.

– W gorącej wodzie kąpana.

– Tato, nie mam siły do ciebie.

– Co? Żartuję tylko. Nie przeszkadza mi. Mamy jedenasty wiek. To kiedy ją poznam?

– Idę do pracy.

RODZEŃSTWO

Siostrę? Fajnie.

Ja jakieś dwadzieścia tysięcy rodzeństwa. Rocznie kilkaset nowych braci i sióstr.

Ojciec należał do top 10K najbogatszych ludzi na Ziemi.

Oczywiście, żadna tajemnica. Bogacze zawsze mieli zastępy bękartów. Ale to co innego.

Taka moda jednoprocentowa. Elitarna sekta genetyczna. Rodzaj dżentelmeńskiego wyścigu. Kto dorobi się najwięcej potomków?

Ojciec zatrudniał podobno około tysiąca surogatek na kontrakty długoterminowe. Wybudował klinikę in vitro, opłacał nam rodziny zastępcze, potem młodszym budował prywatne domy dziecka.

Nigdy go nie poznałem. On już nie żyje, ale projekt trwa. Z rodzeństwem organizujemy zjazd raz do roku. Mamy wspólny pozew zbiorowy.

Rodzina, co nie?

Opowiedz o swojej siostrze.

KAPUSTA

Skąd się biorą dzieci?

Gdy dorosła królowa jest w rui organizuje turniej by wyłonić zastęp godnych szerszeni. 

Razem odbywają podniebny taniec. Potem samce wyjmują nasieniomiód ze swoich gruczołów i karmią królową, żeby zapłodnić jej jajeczka. 

Królowa ma około dwa dni, żeby znaleźć ofiarę. W jej ciele złoży jajeczka za pomocą pokładełka. 

Po tygodniu larwy wykluwają się i pożerają ofiarę żywcem od środka. 

Potem przeistaczają się w drony, królowe i szerszenie. Bezmyślne drony abortujemy zanim uwiją kokon. Tak jest humanitarniej.

Dziś nie szukamy też ofiar. Jajeczka składamy w genetycznie modyfikowanej roślinie głowiastej.

Nie obruszaj się. Też cię to czeka. Jeżeli będziesz chciała.

DOM DZIECKA

– Słyszałaś o Anecie? Chcą samotnie wychowywać swoje dziecko.

– Nie oddają do Domu? To w ogóle legalne?

– Pod opieką kuratora. Specjalne sytuacje. Podobno jakaś swoboda religijna. Ona była odratowana z jakiejś sekty katolickiej.

– Jak to będzie wyglądać. Będą z pracy rezygnować?

– Zostają. Nie stać ich. Mówiła, że będą się zmieniać.

– Cała trójka?

– No, tak.

– Ale jak to tak? Przecież to dziecko spędzi większość dzieciństwa tylko z jednym z nich! Albo same! Bez rodzeństwa, wujostwa i ciotectwa?

– Ja wiem. Będzie od nich całkiem zależny. Nepotyka wychowają.

– Co za patologia. Jakie dwudziestopierwszowiecze. Jak tak można dziecko traktować.

– Cicho, Aneta idzie.

– Dzień dobry.

– Dobry.