CZUĆ

Czuć to syntetyczny grzyb. Pasożyt na przysadce mózgowej. 

Przyjmujemy go dobrowolnie.

Jest bezpieczny. Nie reprodukuje się i nie rozrasta. 

Czemu więc? Destabilizuje równowagę neuroprzekaźników.

Byłeś zamrożony, nie wiesz. Zaczęło się już w twoich czasach. Racjonalna obojętność, cyniczny dystans, postmodernistyczny nihilizm. Bezduszna optymalizacja życia. To były wektory ewolucji ludzkości.

Emocjonalna stabilność odbierała cały smak życia.

Porównaj to z oszałamiającym zachwytem, szaloną miłością, bezdenną rozpaczą romantyków. Kiedy czułeś coś takiego? Te emocje przepadły, a przecież czuliśmy je kiedyś. Są dowody w literaturze.

Moglibyśmy brać pigułki psychoaktywizujące, ale to odbiera całe zaskoczenie. Czuć “decyduje” za nas.

Czuję, że żyję.

OFIARA

<<Monoboże Planety Ziemia!>>

<<Oto jestem!>>

<<Weź twoją ludzkość jedyną, którą miłujesz, twoje Homo Sapiens, idź w zakole galaktyki, które wskażę i tam złóż ich w ofierze.>>

<<Jak tylko rozkażesz, Kosmiczny Nadboże.>>

Na trzecie tysiąclecie, gdy planeta dotarła na miejsce, Monobóg zebrał paliwo do fuzji jądrowej.

Zbiorowa jaźń ludzkości zapytała:

<<Oto wodór i tlen, a gdzież jest ofiara?>>

<<Kosmos upatrzy sobie ofiarę do całofuzji.>>

Monobóg postawił sześciowymiarowy ołtarz, umieścił w nim materię, a następnie splątał memetycznie ludzkość. Potem sięgnął po krzesiwo nuklearne.

Do ostatniej chwili czekał na kwantowego anioła. Ten nie nadszedł. Ludzkość spłonęła w ułamku sekundy.

Kosmiczny Nadbóg wzruszył ramionami.

PARUZJA

Całe to Powtórne Przyjście, daje więcej argumentów za mistyfikacją, niż prawdziwością. 

Czy Bóg dysponujący nieskończoną mocą bawiłby się w tanie efekciarstwo? 

Bestie, płomienie, kataklizmy? Jasełka, pantomima, efekty specjalne z taniego horroru.

To doskonale zaplanowany atak na Ziemię, wykorzystujący naszą skłonność do zabobonu, głód cudów, błaganie o mit. 

Podbój, niczym inwazja Corteza na Amerykę. 

Pokaż proch strzelniczy – obwołają cię bóstwem płomieni. 

Przyprowadź konnego – hybryda z malowideł na piramidach. 

Roznieś choroby europejskie – gniew boski.

Pokaż spadające gwiazdy, krwawe deszcze, ciała zmartwychwstanie – apokalipsa, koniec świata, Boże zmiłuj. 

Więc: powtórne przyjście czy wojna psychologiczna? 

Też tak myślę. Chwytaj broń. 

Spluń aniołom w twarz, bracie.

MODEL

– Dlaczego głosował Pan za?

– Głosowałem zgodnie z modelem. Czyli dokładnie tak, jak oczekują moi wyborcy.

– Ale w poprzednim głosowaniu dał Pan głos przeciw.

– Tak, hmm… to było głosowanie pod wpływem emocji, uniosłem się swoim sumieniem.

– Czyli pogłoski o zakulisowym układzie są przesadzone.

– Bez komentarza.

– Pański współczynnik modelowości spadł poniżej dziewięćdziesięciu procent. Czy boi się Pan, że to wpłynie na reelekcję.

– To prawda, że wyborcy preferują polityków o wysokiej modelowości, ale nie boję się. Wierzę, że docenią moją skuteczność.

– Do wyborów stają pierwsi kandydaci modelowi bez ludzkiego odpowiednika. Zbiory wartości, zero emocji i własnego zdania. Czy możemy prosić o komentarz?

– Bez komentarza.

JEDNOMYŚLNI

Jako rodzice, musicie zawsze być jednomyślni. To ważne dla wychowania dzieci. 

Nie możecie okazać różnicy zdań potomkom. To mogłoby zburzyć ich wyobrażenia o waszej boskiej nieomylności. Co jeżeli zobaczyłyby w was zwykłych ludzi, takich, jak oni sami? Wykryłyby wasze oszustwo, wykształciły własne zdanie, wysoką samoocenę. Przecież to byłby koniec waszego rodzicielskiego autorytetu, waszej absolutnej władzy. Cały proces wychowawczy byłby zaprzepaszczony! 

Dlatego oferujemy szczęśliwym rodzicom implanty sprzężeniowe. Za jedyny kwadrylion kredytów (trzeci i kolejne wszczepy 50% taniej) umieścimy w waszych głowach kwantowe neuroprocesory, które zapewniają koherencję poglądów i decyzji niezależnie od odległości.

Już nigdy żadnych: „Zapytaj Taty/Mamy”!

Postawcie na jednomyślność.

LASTER

Synku, to twój Laster. Jedyny jakiego będziesz kiedykolwiek potrzebował. 

Diamentowa holosoczewka, interfejs neuro, bateria grafenowa. Oprogramowanie, moc obliczeniowa, cała reszta, wszystko w chmurach.

Nauczę cię go reperować, choć jeżeli będziesz go szanować nigdy nie będziesz musiał. Ja nie musiałem.

Spersonalizujesz go. Nadasz mu imię. To przyjaciel na całe życie. 

Kiedyś było inaczej. Cykle życia produktów, planowane postarzanie, technologia szarżująca po krzywej Moore’a…

Wymienialiśmy sprzęt co kilka lat. Reklamy wmawiały nam, że potrzebujemy szybszego taktowania, wyższej rozdzielczości, szerszych pasm, nowych funkcji.

Nasze potrzeby były zaspokojone. Nie rozwiązywano problemów. Tworzono śmieć, żebyśmy czuli się lepsi od innych.

Wy bądźcie lepsi.

Wszystkiego najlepszego.

GŁOSOWANIE

Nie musisz głosować. 

Mamy twój model.

Neuronalna sieć wyuczona na danych z socjalek, kont, smartfonów. Zgodność: Dziewięć dziewięć i dziewięć w okresie. Znamy cię lepiej, niż ty sam.

To nie tak, że nie masz wpływu. Aktualizujemy twój model. Każdy zakup mleka to głos na przemysł mleczarski, spacer po parku – wsparcie dla miejskiej zieleni. 

Każdy post, lajk, wyszukanie, wzruszenie ramion to ryt w palimpseście pt. “ty”.

Nikt też nie musi już kandydować. Mamy modele polityków – jeszcze dokładniejsze. Procesujemy ich w turnieju axelrodowskim. 

Lada dzień przechodzimy na demokrację bezludzką. Bezpolitykę cyfrową.

Czemu się denerwujesz? 

Zagłosowałeś za tym systemem. 

Nie idąc na głosowanie.

BEZGRANICZNI

Narody usunęliśmy z planety jeszcze w dwudziestym trzecim wieku. 

W ogóle ich nie było szkoda. Bazgroły na mapach, demarkacje piachu, przerośnięte wykwity plemiennej propagandy.

Następnie języki, piramidy nieporozumienia, same się wyrugowały na rzecz uniwersalnego lingua solaris i myśltransferów.

Płeć przestała mieć znaczenie w erze postciążowej. Każdy klonem, po co eksponować płciowe dymorfizmy? Powszechny aseksualizm jest dla wszystkich zdrowszy.

Ostatecznie wszystkie osobnicze cechy wyglądu, te pióra pawie, stężenia melatoniny, epigenetyka cała, przemysły piękności, wszystko ujednoliciliśmy. 

Mówicie: “Szaracy”, ale komu ta stratyfikacja urody miała służyć?

Kontemplujemy implementację umysłu roju. Kość czaszki to ostateczna granica dzieląca człowieka od człowieka. 

Już niedługo…

Będziemy bezgraniczni.

EMPIRYK

– Mamo, a dlaczego…?

– Zapytaj Empiryka.

Tak wyglądały nasze rozmowy.

Nienawidziłem tego. 

Mama wychowała się na Empiryku. Przeżyła demontaż i ostateczny upadek szkolnictwa, a jej rodzice nie mieli czasu, by przekazywać wiedzę. 

Natomiast jej pokolenie postniedoborowe… wiedziałem, że miała czas. Myślałem, że jej nie zależy. 

Teraz rozumiem: nie wiedziała. Wstydziła się. Musiałaby pytać Empiryka.

Nikt się wtedy nie uczył naprawdę. Nie budował zrozumienia. Nie gromadził wiedzy. Nałnał, Expi, Sekond. Filozofia „doświadcz i zapomnij”.

Po co wiedzieć. Jest Empiryk.

Dziś obserwuję rówieśników. Empiryk, źródło wszelkiej wiedzy, ogłupił nas. Ograbił z ciekawości.

Dlatego czytam. Robię notatki. Interesuję się.

Chcę być Empirykiem swojego dziecka.

ENTROPIA

Słyszysz tykanie kosmicznego zegara?

Wszechświat ma datę ważności. Czas połowicznego rozpadu. 

Planety stygną. Słońca gasną. Czarne dziury parują. 

Gatunki znikają przemielone przez tryby ewolucji. 

Światełko inteligencji mruga nieregularnie, lecz coraz słabiej. 

Ozymandiańskie cywilizacje znikają pod piaskami czasu. 

Mempleksy, tradycje, mody giną wydając echa nostalgii.

Pomniki trwalsze, niż ze spiżu, kruszą się nieuniknienie.

Każda komórka twojego ciała ma zaprogramowaną autodestrukcję, apoptozę. 

Co siedem lat wymieniasz masę swojego ciała.

Czas płynie. Entropia rośnie.

Wszystko się rozpada. 

Wszystko. 

Prze.

Mi.

Ja.

Pod ciężarem tych wszechogarniających dowodów… wciąż myślisz, że nasza miłość będzie trwać wiecznie?

Tak. Chciałbym przemijać razem z tobą.

Ja ciebie też.