MYŚLEĆ

Najważniejsze, że nie trzeba myśleć.

Bo gdy czegoś nie wiem: 

Skaner mózgu rozpoznaje stan pytający. Czerwony alarm. Stres niewiedzy. Obraz ze skanera interpretują wstecznie wyszkolone boty, by utworzyć prompt.

Sieć neuronalna analizuje bodźce zebrane przez czujniki zaszyte w ciele. Feed z ostatnich godzin tworzy kontekst zapytania.

Automatyczne zadanie leci po sieci 10G do najbliższego banku danych. 

System już wie, zna odpowiedź na pytanie, którego jeszcze nie zadałem. Musi tylko skompresować odpowiedź. Czasem wielokrotnie bym zrozumiał. 

Setna sekundy. Znam odpowiedź, zanim ubiorę pytanie w słowa. 

Czy…

Tak.

Nieniedwadzieściatrzytakżółterazdorokunietaknie.

Natychmiastowa wszechwiedza.

Jak to było kiedyś nie wiedzieć?

Najważniejsze, że nie trzeba myśleć. 

WYPRAWA

Wygląda jak wieża czarnoksiężnika, ale to statek skierowany ku niebu.

Kadłub wykuty z mithrilu przez krasnoludzkich kowali run. Jest hermetyczny. Wewnątrz dwa portale do planów żywiołu powietrza generują tlen. Wejść na pokład można jedynie przez teleportację.

Początkowo w niebo wyniosą go smoki. Widzisz uprzęże? Na wyższą orbitę wzleci, pchany kanonadą kul ognistych dziesiątego poziomu. W nieważkości poruszać się będzie zaklęciami telekinetycznymi, by oszczędzać manę.

Załoga składa się z długowiecznych elfów, ale i tak większość podróży spędzą w stanie petryfikacji. W czasie kamiennego snu za podróż odpowiadać będą obsydianowe golemy.

U celu założymy punkt teleportacyjny. Cała planeta nasza.

Kiedy? 

Kilka tysiącleci.

KREACJA

Broń masowej kreacji. 

Nuklearny atak na noosferę planety, platoniczna bomba memowa. 

Więcej kontentu w każdej minucie, niż są w stanie przetrawić przez całe życie. Mózgi kipiące treścią, produkujące i konsumujące puste frazesy. Permanentny remix, sequel, remake.

Powolna eksplozja przyspiesza wykładniczo.

Każda cenna myśl zatopiona w oceanie szumu. Każda wartość dialektycznie zmielona na pył. Każde kłamstwo i prawda powtórzone milion razy do utraty znaczenia.

Wszelkie wzory do naśladowania – wyblakłe kalki, swoje własne parodie.

Społeczeństwo rozdrobnione na skłócone fandomy. Kultura zradykalizowana, a jednocześnie apatyczna. 

Jeszcze tylko dziesięciolecie. Nic wartościowego już tam nie powstanie. Żadnej zgody nie będzie.

Wtedy atakujemy Ziemię w materii.

PODGLĄD

Pokój skanuję w poszukiwaniu pluskiew i ukrytych kamer. Czysto.

Na zamówionych zamorskich serwerach ustawiam generatory AI na produkcję filmu alibi. Oficjalnie zarwałem nockę na wideoczacie.

Znacznik GPS implantowany w krąg szyjny zaklejam sklamblerem. Równolegle odpalam sygnał podmianki, który zostanie w pokoju.

Następne są naklejki z fikcyjnymi odciskami palców.

Twarz pokrywam makijażem oszukującym face recognition software. Miejskie kamery są głupie. 

Gorzej z prywatnymi, te trzeba oszukać inaczej.

Doklejam sobie protezy szóstych, siódmych palców i ubieram ciuchy udające artefakty graficzne. Jeżeli rozpoznają mnie mogę udawać, że to wygenerowany film.

– Idziesz? – słyszę na szyfrowanym łączu.

Sprawdzam shackowane bransolety fitness.

– Rodzice śpią. Mogę wyjść.

LASTER

Synku, to twój Laster. Jedyny jakiego będziesz kiedykolwiek potrzebował. 

Diamentowa holosoczewka, interfejs neuro, bateria grafenowa. Oprogramowanie, moc obliczeniowa, cała reszta, wszystko w chmurach.

Nauczę cię go reperować, choć jeżeli będziesz go szanować nigdy nie będziesz musiał. Ja nie musiałem.

Spersonalizujesz go. Nadasz mu imię. To przyjaciel na całe życie. 

Kiedyś było inaczej. Cykle życia produktów, planowane postarzanie, technologia szarżująca po krzywej Moore’a…

Wymienialiśmy sprzęt co kilka lat. Reklamy wmawiały nam, że potrzebujemy szybszego taktowania, wyższej rozdzielczości, szerszych pasm, nowych funkcji.

Nasze potrzeby były zaspokojone. Nie rozwiązywano problemów. Tworzono śmieć, żebyśmy czuli się lepsi od innych.

Wy bądźcie lepsi.

Wszystkiego najlepszego.

GŁOSOWANIE

Nie musisz głosować. 

Mamy twój model.

Neuronalna sieć wyuczona na danych z socjalek, kont, smartfonów. Zgodność: Dziewięć dziewięć i dziewięć w okresie. Znamy cię lepiej, niż ty sam.

To nie tak, że nie masz wpływu. Aktualizujemy twój model. Każdy zakup mleka to głos na przemysł mleczarski, spacer po parku – wsparcie dla miejskiej zieleni. 

Każdy post, lajk, wyszukanie, wzruszenie ramion to ryt w palimpseście pt. “ty”.

Nikt też nie musi już kandydować. Mamy modele polityków – jeszcze dokładniejsze. Procesujemy ich w turnieju axelrodowskim. 

Lada dzień przechodzimy na demokrację bezludzką. Bezpolitykę cyfrową.

Czemu się denerwujesz? 

Zagłosowałeś za tym systemem. 

Nie idąc na głosowanie.

BEZGRANICZNI

Narody usunęliśmy z planety jeszcze w dwudziestym trzecim wieku. 

W ogóle ich nie było szkoda. Bazgroły na mapach, demarkacje piachu, przerośnięte wykwity plemiennej propagandy.

Następnie języki, piramidy nieporozumienia, same się wyrugowały na rzecz uniwersalnego lingua solaris i myśltransferów.

Płeć przestała mieć znaczenie w erze postciążowej. Każdy klonem, po co eksponować płciowe dymorfizmy? Powszechny aseksualizm jest dla wszystkich zdrowszy.

Ostatecznie wszystkie osobnicze cechy wyglądu, te pióra pawie, stężenia melatoniny, epigenetyka cała, przemysły piękności, wszystko ujednoliciliśmy. 

Mówicie: “Szaracy”, ale komu ta stratyfikacja urody miała służyć?

Kontemplujemy implementację umysłu roju. Kość czaszki to ostateczna granica dzieląca człowieka od człowieka. 

Już niedługo…

Będziemy bezgraniczni.

GENERKA

Ciekawostka. 

Wiesz, że kiedyś to ludzie pisali książki, malowali obrazy, kręcili filmy.

Na przykład książki. Ktoś dyktował kompowi słowo po słowie albo stawiał litery po kolei. 

Tak, musiało wieki trwać.

Nie było jeszcze generki. Zamiast mówić co chcesz, brałaś dzieło kultury stworzone już wcześniej. Mieli jakieś agregatory, biblioteki.

Jak nie było dokładnie tego co chcesz, to brałaś coś innego.

Autor decydował o treści. Zakończeniu też. Nie mogłaś przegenerować. 

Dziwne, co nie?

Jak chciałaś kontynuację to trzeba było czekać. 

Lata. Nie minuty.

Wszyscy konsumowali to samo. Choć było na tyle kontentu, że nie dokładnie to samo.

Nie wygenerowałem! Dziadkowie mi opowiadali.

REELEKCJA

“Kosciół Zeusa Gromowładnego stara się o reelekcję. Ganesza zbiera poparcie opozycji…”

To wymaga wytłumaczenia.

Na naszej planecie wybiera się bogów. Tak naprawdę: “religię urzędową”.

Możecie udawać, że religia i polityka nie są powiązane, symulować rozdział państwa od kościoła, praktyka mówi coś innego. 

Wybieramy. Głosujemy. 

Religia jest lustrem.

Animizm był odbiciem relacji człowieka z naturą. Dlatego pierwsi bogowie mieli twarze zwierząt.

Monoteizmy odzwierciedlały feudalne relacje władzy. Najwyższą władzą był król, więc Bóg był królem w niebie.

Nie mieliśmy tu nigdy królów, zawsze demokrację, więc… nasi bogowie  są urzędnikami. Politeizm to naturalna struktura religijna demokracji. 

Jak na ziemi, tak i w niebie.

WYROK

Wysoki sądzie, ławo przysięgłych. 

Państwo W. oskarżeni są o umyślne rozmożycielstwo pierwszego stopnia. 

Tak! Sprowadzili dziecko na ten świat.

Ten świat kroczący do ku przepaści, pełen zła i niegodziwości.

Swój czyn uzasadnili następująco. Cytuję: “bo chcieliśmy”. 

Czy to dostateczny powód, żeby bawić się w boga? 

Chcieli własnego dziecka pomimo milionów niechcianych, głodujących sierot?

Uświadommy  sobie ciężar ich czynu. To dziecko umrze kiedyś. Wcześniej będzie cierpieć. Sprawiać cierpienie. Żyć kosztem innych. Gdy tylu jest potrzebujących.

Okolicznością łagodzącą byłoby uczynienie świata lepszym w równoważnym stopniu, lecz… tylko spójrzmy na oskarżonych. 

Co zrobili dla dobra ludzkości?

Nic. Chcieli.

Czy zasługują na bycie rodzicami?