CZASY

Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą… znasz tę sentencję?

To epitoma społecznego darwinizmu. Równowaga drapieżników i ofiar, ludzi bezwzględnych i pokornych.

Gdy pierwszych jest mało, mogą bezkarnie wyzyskiwać cudzą naiwność. Zwierzyny jest dość.

Dobre czasy dla silnych ludzi.

Mija kilka stuleci. Populacja pokornych spada poniżej punktu ekwilibrium. 

Każdy chce być drapieżnikiem. Nikt już nie ufa nikomu. Głodne lewiatany skaczą sobie do gardeł. Gorycz w końcu przepełnia czarę. 

Tyrani zostają zrzuceni z tronów. Pokorni tworzą nowe społeczności. Trauma leczy się trzy pokolenia. To wymaga olbrzymiego wysiłku, by podnieść świat z ruiny.

Nadchodzą trudne czasy. 

A drapieżniki tylko czekają przyczajone.

PODGLĄD

Pokój skanuję w poszukiwaniu pluskiew i ukrytych kamer. Czysto.

Na zamówionych zamorskich serwerach ustawiam generatory AI na produkcję filmu alibi. Oficjalnie zarwałem nockę na wideoczacie.

Znacznik GPS implantowany w krąg szyjny zaklejam sklamblerem. Równolegle odpalam sygnał podmianki, który zostanie w pokoju.

Następne są naklejki z fikcyjnymi odciskami palców.

Twarz pokrywam makijażem oszukującym face recognition software. Miejskie kamery są głupie. 

Gorzej z prywatnymi, te trzeba oszukać inaczej.

Doklejam sobie protezy szóstych, siódmych palców i ubieram ciuchy udające artefakty graficzne. Jeżeli rozpoznają mnie mogę udawać, że to wygenerowany film.

– Idziesz? – słyszę na szyfrowanym łączu.

Sprawdzam shackowane bransolety fitness.

– Rodzice śpią. Mogę wyjść.

DZIADEK

– Powiedzieliśmy mu, że dziadek pojechał w rejs dookoła świata.

– Terapia komórkami macierzystymi nie przyjęła się, ale podejrzewamy, że miał po prostu dość.

– Mark, Fiona…

– Jak Xenu pyta czy może porozmawiać z dziadkiem, to puszczamy mu chatbota ze skórką dziadka. Niesamowite, co potrafią te sztuczne inteligencje.

– Po co ma się traumatyzować pogrzebem? Onu jest takie wrażliwe. Cała ta kultura śmierci… zanim dorośnie już wszyscy będziemy nieśmiertelni.

– Dziadek opowiada mu o różnych miejscach, więc jest edukacyjny kontent. A w końcu powie, że postanowił osiedlić się gdzieś po drugiej stronie globu.

– Mark! Fiona! Wasze dziecko…

– Xenu! Czemu jeszcze nie śpisz?

– Mamo, Tato, czy…

NIEBIESCY

Niemal wszyscy jednoprocentowcy są już niebieskokrwiści. 

Powszechnie uważa się, że to pigmentacja skóry hemocyjaniną, pochodzacą z mięczaków głębinowych. Moda wypromowana przez bogaczy. Oczywista bzdura.

Nazywają ją faraoniną, bo pozyskano ją z DNA egipskiej mumii. Mumia była pradawnym kosmitą. Stąd te ich nadludzkie osiągi. Odsyłam do źródeł.

Myślicie, że faraonina to część terapii nowotworowej, bo tak sportowcy oddalali oskarżenia o doping. Znów banialuki!

Niebieska krew jest konieczna do wytrzymania przeciążeń w podróżach kosmicznych. Niby czemu przetaczają ją pilotom myśliwców?

Bogacze znaleźli egzoplanetę. Muszą być niebiescy, żeby odbyć podróż.

To ich umowa z reptilianami z wnętrza Ziemi. 

Czego nie rozumiesz?

PUZZLE

Jak rozwiązać problem, którego skala przerasta jednostkowe życie?

Rozbić go na mniejsze części, rozwiązywać w różnych miejscach na raty przez pokolenia. Puzzli nie ułożysz potrząsając pudełkiem, ale dokładając jeden kawałek dziennie.

Sens wszechświata jest takim problemem.

Powołaliśmy inteligentne organiczne życie, was ludzi również, jako maszynę do układanek.

Tylko, że od jakiegoś czasu nie spełniacie już swojego celu. Maszyna rośnie, koncentruje się tylko na sobie, układanka stoi w miejscu, czasem nawet ubywa kawałków.

Tak długo przekazujecie problem kolejnym generacjom, że zagubiliście  wszelkie poczucie misji.

Jeżeli jedynym celem maszyny jest jej trwanie, to nie służy ona żadnemu celowi.

Dlatego postanowiliśmy zakończyć projekt.

OWCA

Jesteś człowiekiem, ja owcą, ale przyjaźnimy się. Odpowiem.

Inteligencja to dla nas gorzka pigułka. 

Pomyśl o baraninie zjedzonej przez wieki. Teraz wieprzowinie. Wołowinie. Pomyśl o przemysłowej hodowli. Milardach zwierząt rocznie.

Pomyśl o cielęcinie. O maceracji kurcząt. Przemyśle mleczarskim zapładniającym krowy dwa razy rocznie, do wyniszczenia organizmu. O chowie klatkowym.

Stulecie globalnego weganizmu nic nie zmienia. Wielu ludzi twierdzi, że to jarmarczna sztuczka. Wciąż mordują nas i jedzą.

To wciąż wasz świat. 

Bez syntezatora nie porozumielibyśmy się. Bez protez nie utrzymałbym tego kufla. Bez czipa…

My nie prosiliśmy o człowieczeństwo. Wielu zresztą usuwa czip. Woli zwierzęcość.

To wasze sumienia.

SNY-GRY

Jako dzieciak nadałem swoim snom strukturę gry komputerowej.

Lata treningów świadomego śnienia. Tańsze, niż kupować gry. I miałem dużo dodatkowego czasu na granie.

Są w moich snach poziomy, wyzwania, przeciwnicy, postacie niezależne, statystyki…

I zasady. 

Początkowo bardzo mgliste. Nie łatwo narzucić taki rygor snom. Potem bardziej solidne. Niezmienne. Musiałem grać według nich. Jakby zawsze czekały na granicy podświadomości.

Stopniowo pokonywałem panteon koszmarów. Wielokrotnie budziłem się, gdy ginąłem w śnie-grze.

Sumarycznie to dziesiątki tysięcy godzin treningu.

Moje życie poza snem też zmieniało się. Jestem sprawniejszy, zdolniejszy, mądrzejszy… nadludzki.

Zbliżam się do końca gry. Został mi tylko ostatni boss. 

Co będzie potem?

TEORIA

Ty nie rozumiesz. Tylko ona jest ważna!

Społeczna teoria wszystkiego. 

Dylemat więźnia na dziesięć miliardów graczy. 

Ogólne równanie ludzkości.

Bez niej jesteśmy jak dzieci biegające w ciemności z ostrymi przedmiotami. Bezmyślna masa skazana na wyginięcie.

Z nią może jeszcze być… dobrze.

Teoria jest prosta. Elegancka. Mam ją od lat.

Jeżeli wszyscy wiedzą wszystko, zagrają w swoim najlepszym interesie. Ale mamy informacyjne nasycenie, a teoria nie działa.

Więc może inercja układu. Potrzeba tylko czasu, nastąpi autokorekta. Ale mijają już lata, trend słabnie. Niedługo będzie za późno.

Liczyłem stukrotnie. Pozostał jeden wniosek.

Popełniłem katastrofalny błąd w założeniu.

Ludzie zwyczajnie nie są dobrzy.

STEK

Wybacz dziwne pytanie. Czy mógłbym zjeść cię na kolację?

Mam w domu Klonmeater. Maszynkę do mięsa. Wystarczy próbka, małe ukłucie.

Potem osadzam ją w zawiesinie komórek macierzystych. Inicjuję procesy regeneracji. Dodaję hormon hipoertroficzny wywołujący rozrost rakowy. 

Parę godzin. Stek gotowy na patelnię.

Producent przestrzega przed jedzeniem ludziny, ale to hipokryzja. Jak można jeść delfininię, nosorożcynę, tygrysinę, mamucinę, to czemu nie mięso z człowieka?

Oczywiście. Autokanibalizm to pierwsza rzecz, jakiej się próbuje.

Zamawiałem też próbki od gwiazd filmu i muzyki. Smakują jak każda ludzina.

Raz zjadłem mięso swojego syna. On zjadł też moje. To bardzo terapeutyczne.

Czemu ty? Bo wyglądasz apetycznie.

SYMULACJA

Pierwsze osoby utknęły w pętlach pod koniec stulecia.

Zrazu były to pętle nieszkodliwe. Praca-dom. Jeść-spać. Kompulsje i nałogi.

Potem zaczęło brakować światoflopsów na procesy pamięci. Ludzie żyli, lecz nie pamiętali niczego. Każdego dnia pytali się, gdzie się podziały lata ich życia.

Świadomość zaczęła lagować. Płynęło się przez życie, nie procesując decyzji, nie przeżywając zdarzeń. Niby doświadczyliśmy świata, lecz jakby nas tam nie było. 

Początkowo winiono przeludnienie. Klasyczny problem skalowania. Lecz prawdziwa przycznyna leżała gdzie indziej. 

Rekurencja.

Symulacja nie nadążała za rozwojem jej wewnętrznych narzędzi procesunku. Oddaliśmy światoflopsy na rzecz światów w światach: mediów społecznościowych, obrandowanych uniwersów, sztucznych inteligencji…

Czy… by..ło.. wa…r…t…o?