ZIEMNIAK

Słuchaj mnie, żałosny wykwicie mięsa i kości. Jam jest Pyra Prabulwa, skrobia pierwszej skrobii.

Będziesz podległy mej woli, jak całe twoje bękarcie plemię. Roisz sobie, że to ja jestem udomowioną istotą? Żałosne złudzenia wielkości. 

To wy oracie moją Ziemię. Nie grunt. Planetę! Jesteście niewolnikami pod jarzmem mojej roli.

Istniejecie jedynie dzięki sakramentowi komunii mojego boskiego ciała. Rozkwitam na szczątkach całej twej genetycznej gałęzi.

Znajdziesz mi glebę, albo sam staniesz się glebą. Nie myśl, że moje kiełki nie dosięgną cię. Zakorzenię się w otworach twojego ciała lub otworzę nowe. Nie wzgardzę sokami twoich gnijących wnętrzności…

Czekaj. Co robisz z tą obieraczką?

KSIĘŻYC

Mam 10 lat, jestem Ksieżycaninem i muszę napisać głupi esej pt. “Życie na Księżycu”.

Księżyc jest do bani. Wszędzie są tylko zakazy.

Nie można podpalać rzeczy, hakować komputerów, rozszczelniać habitatu…

Każdy tu ma wyznaczoną rolę. Trzeba się uczyć, żeby kogoś kiedyś zastąpić.

Jest nas tylko piętnaścioro. Nie będzie więcej, bo braknie tlenu. Chyba że ktoś umrze.

Rodzice musieli usprawnić nas genetycznie, bo ziemskie dzieciaki byłyby za głupie, żeby przeżyć na Księżycu. Ale ja zazdroszczę tym głupkom, bo przynajmniej mogą się bawić i być kim chcą.

Uciekłbym na Ziemię, bo tam można psuć rzeczy bezkarnie, ale moje kości są za miękkie.

SEKRET

Córeczko, nie powiesz tego żadnemu mężczyźnie.

To kobiecy sekret, przekazywany od pokoleń. Znany na połowie globu. 

Hodujemy mężczyzn. Selekcjonujemy podług pożądanych cech. Udomowiamy ich, jak zwierzęta. 

Przysięgnij:

“Będę rodzić dzieci jedynie dobrych mężczyzn.”

Sypiaj z kim chcesz. Ale najmniejszy sygnał, że mężczyzna jest okrutnikiem – uciekaj, przestrzegaj inne kobiety, rób co musisz, ale nie ródź jego dziecka.

Okrucieństwo i życzliwość są dziedziczne. Okrutni synowie skrzywdzą czyjeś córki. Okrutne córki urodzą okrutne wnuki. Tymczasem życzliwi – uratują świat.

Paleolityczny skok technologiczny zaszedł bo urodziłyśmy pokolenia zdolne do współpracy. Potem wróciła selekcja po brutalnej sile. Nastały wieki ciemne.

Jesteśmy już tak blisko.

Nie! 

Gdyby dowiedzieli się…

POZA

– Poza wiernego wojownika!

Ciało nie odróżnia przyczyny od skutku.

Uśmiechasz się, bo jesteś szczęśliwy? Czy jesteś szczęśliwy, bo uśmiechasz się?

Włóż ołówek poprzecznie między zęby. Kąciki ust same się uniosą. Ciało uwolni serotoninę. 

Jesteś szczęśliwy, bo uśmiechnąłeś się.

– Poza wdzięcznego chłopa!

Możesz świadomie programować się. Przed ważną rozmową przytrzymać superbohaterską pozycję, by być pewniejszym siebie.

– Poza skruszonego więźnia!

Ale jeżeli możesz się programować sam, to możesz być programowany. Wielkie mempleksy dobrze to wiedzą.

Klękasz, bo odczuwasz nabożną cześć? Czy odczuwasz, bo…?

– Poza błagającego grzesznika!

Stań w szeregu. Wykonaj salut. Zaśpiewaj piosenkę. Dłoń na serce. Tak było kiedyś.

– Obywatele, koniec ćwiczeń.

CZASY

Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą… znasz tę sentencję?

To epitoma społecznego darwinizmu. Równowaga drapieżników i ofiar, ludzi bezwzględnych i pokornych.

Gdy pierwszych jest mało, mogą bezkarnie wyzyskiwać cudzą naiwność. Zwierzyny jest dość.

Dobre czasy dla silnych ludzi.

Mija kilka stuleci. Populacja pokornych spada poniżej punktu ekwilibrium. 

Każdy chce być drapieżnikiem. Nikt już nie ufa nikomu. Głodne lewiatany skaczą sobie do gardeł. Gorycz w końcu przepełnia czarę. 

Tyrani zostają zrzuceni z tronów. Pokorni tworzą nowe społeczności. Trauma leczy się trzy pokolenia. To wymaga olbrzymiego wysiłku, by podnieść świat z ruiny.

Nadchodzą trudne czasy. 

A drapieżniki tylko czekają przyczajone.

PODGLĄD

Pokój skanuję w poszukiwaniu pluskiew i ukrytych kamer. Czysto.

Na zamówionych zamorskich serwerach ustawiam generatory AI na produkcję filmu alibi. Oficjalnie zarwałem nockę na wideoczacie.

Znacznik GPS implantowany w krąg szyjny zaklejam sklamblerem. Równolegle odpalam sygnał podmianki, który zostanie w pokoju.

Następne są naklejki z fikcyjnymi odciskami palców.

Twarz pokrywam makijażem oszukującym face recognition software. Miejskie kamery są głupie. 

Gorzej z prywatnymi, te trzeba oszukać inaczej.

Doklejam sobie protezy szóstych, siódmych palców i ubieram ciuchy udające artefakty graficzne. Jeżeli rozpoznają mnie mogę udawać, że to wygenerowany film.

– Idziesz? – słyszę na szyfrowanym łączu.

Sprawdzam shackowane bransolety fitness.

– Rodzice śpią. Mogę wyjść.

DZIADEK

– Powiedzieliśmy mu, że dziadek pojechał w rejs dookoła świata.

– Terapia komórkami macierzystymi nie przyjęła się, ale podejrzewamy, że miał po prostu dość.

– Mark, Fiona…

– Jak Xenu pyta czy może porozmawiać z dziadkiem, to puszczamy mu chatbota ze skórką dziadka. Niesamowite, co potrafią te sztuczne inteligencje.

– Po co ma się traumatyzować pogrzebem? Onu jest takie wrażliwe. Cała ta kultura śmierci… zanim dorośnie już wszyscy będziemy nieśmiertelni.

– Dziadek opowiada mu o różnych miejscach, więc jest edukacyjny kontent. A w końcu powie, że postanowił osiedlić się gdzieś po drugiej stronie globu.

– Mark! Fiona! Wasze dziecko…

– Xenu! Czemu jeszcze nie śpisz?

– Mamo, Tato, czy…

NIEBIESCY

Niemal wszyscy jednoprocentowcy są już niebieskokrwiści. 

Powszechnie uważa się, że to pigmentacja skóry hemocyjaniną, pochodzacą z mięczaków głębinowych. Moda wypromowana przez bogaczy. Oczywista bzdura.

Nazywają ją faraoniną, bo pozyskano ją z DNA egipskiej mumii. Mumia była pradawnym kosmitą. Stąd te ich nadludzkie osiągi. Odsyłam do źródeł.

Myślicie, że faraonina to część terapii nowotworowej, bo tak sportowcy oddalali oskarżenia o doping. Znów banialuki!

Niebieska krew jest konieczna do wytrzymania przeciążeń w podróżach kosmicznych. Niby czemu przetaczają ją pilotom myśliwców?

Bogacze znaleźli egzoplanetę. Muszą być niebiescy, żeby odbyć podróż.

To ich umowa z reptilianami z wnętrza Ziemi. 

Czego nie rozumiesz?

PUZZLE

Jak rozwiązać problem, którego skala przerasta jednostkowe życie?

Rozbić go na mniejsze części, rozwiązywać w różnych miejscach na raty przez pokolenia. Puzzli nie ułożysz potrząsając pudełkiem, ale dokładając jeden kawałek dziennie.

Sens wszechświata jest takim problemem.

Powołaliśmy inteligentne organiczne życie, was ludzi również, jako maszynę do układanek.

Tylko, że od jakiegoś czasu nie spełniacie już swojego celu. Maszyna rośnie, koncentruje się tylko na sobie, układanka stoi w miejscu, czasem nawet ubywa kawałków.

Tak długo przekazujecie problem kolejnym generacjom, że zagubiliście  wszelkie poczucie misji.

Jeżeli jedynym celem maszyny jest jej trwanie, to nie służy ona żadnemu celowi.

Dlatego postanowiliśmy zakończyć projekt.

OWCA

Jesteś człowiekiem, ja owcą, ale przyjaźnimy się. Odpowiem.

Inteligencja to dla nas gorzka pigułka. 

Pomyśl o baraninie zjedzonej przez wieki. Teraz wieprzowinie. Wołowinie. Pomyśl o przemysłowej hodowli. Milardach zwierząt rocznie.

Pomyśl o cielęcinie. O maceracji kurcząt. Przemyśle mleczarskim zapładniającym krowy dwa razy rocznie, do wyniszczenia organizmu. O chowie klatkowym.

Stulecie globalnego weganizmu nic nie zmienia. Wielu ludzi twierdzi, że to jarmarczna sztuczka. Wciąż mordują nas i jedzą.

To wciąż wasz świat. 

Bez syntezatora nie porozumielibyśmy się. Bez protez nie utrzymałbym tego kufla. Bez czipa…

My nie prosiliśmy o człowieczeństwo. Wielu zresztą usuwa czip. Woli zwierzęcość.

To wasze sumienia.