PRZYJACIELE

Policz swoich przyjaciół. To będzie jedyna waluta po nadchodzącym końcu świata. 

Podręczniki przetrwania i postapokaliptyczne fikcje nie mówią tego dość dobitnie.

Zapomnij o cyferkach na koncie, księgach wieczystych i lajkach.

Gdy spadną atomówki, archanioły zadmą w trąby, morza wystąpią z brzegów tylko ta sieć z uścisków dłoni może cię ocalić. 

Samotni i znienawidzeni wyginą pierwsi.

Nowe wspólnoty będą komunami przyjaźni, nie relacjami wymiany. Razem będziecie dzielić zasoby, budować schronienia, bronić się, wspierać.

Tymczasem większość ludzi nie ma nawet jednego przyjaciela. Dziesięciolecia zrywania sieci społecznych, gloryfikacja indywizualizmu, parasocjalne substytuty. Przyjaźń będzie deficytowym towarem.

Chcesz przetrwać? Znajdź przyjaciół.

Zostało bardzo niewiele czasu.

ODEJŚCIE

Wysoki sąd pozwoli,  przypomnę zgromadzonym: od 2051 odejście jest uniwersalnym prawem człowieka. 

Jako ludzkość uznaliśmy, że każdy człowiek powinien zawsze móc odejść – zrezygnować z każdej okoliczności, zmienić zdanie, zacząć od nowa.

Zreformowaliśmy prawo rozwodowe, ustawy o związkach partnerskich, kodeks rodzicielski. Uproszczona apostazja jest warunkiem konkordatu. Aborcja i eutanazja są prostsze niż kiedykolwiek.

Nic poza więzieniem, nie powinno być więzieniem.

Prawo odejścia gwarantuje przywilej przemilczenia przyczyny. Roszczenie sobie wytłumaczenia podstawy prawnej nie ma. 

Dlatego jesteśmy na tej sali.

Zwracam się do powoda. Moja klientka odeszła. Najpewniej tylko dlatego, że chciała.

Miała do tego wszelkie prawo. 

Nie jest Ci winna żadnych tłumaczeń. 

CZUĆ

Czuć to syntetyczny grzyb. Pasożyt na przysadce mózgowej. 

Przyjmujemy go dobrowolnie.

Jest bezpieczny. Nie reprodukuje się i nie rozrasta. 

Czemu więc? Destabilizuje równowagę neuroprzekaźników.

Byłeś zamrożony, nie wiesz. Zaczęło się już w twoich czasach. Racjonalna obojętność, cyniczny dystans, postmodernistyczny nihilizm. Bezduszna optymalizacja życia. To były wektory ewolucji ludzkości.

Emocjonalna stabilność odbierała cały smak życia.

Porównaj to z oszałamiającym zachwytem, szaloną miłością, bezdenną rozpaczą romantyków. Kiedy czułeś coś takiego? Te emocje przepadły, a przecież czuliśmy je kiedyś. Są dowody w literaturze.

Moglibyśmy brać pigułki psychoaktywizujące, ale to odbiera całe zaskoczenie. Czuć “decyduje” za nas.

Czuję, że żyję.

JEŹDŹCY

Jak Wojna i Głód? 

Wojna – dobrze. Narzeka, że rakiety, drony, wojny informacyjne i hybrydowe to nie to samo, co włócznie i miecze. Trudniej wyciągnąć im wnioski.

Głód zmieniło tożsamość. Od teraz to Chciwość. Wielu głoduje i niedojada, ale nie musiałoby. Kwestia nierówności, dystrybucji, uczciwości.

Ja? Kiepsko. Cóż z tego, że każdy musi umrzeć. Śmiertelnicy żyją pełnią życia, umieranie wycięli z obrazka. Wysterylizowali mnie w szpitalach, uczynili przemysłem, zredukowali do posta z kondolencjami.

Zazdroszczę Ci. Wszyscy zazdrościmy. Od przeziębienia do nowotworów, na każdym kroku przypominasz im, co jest ważne. W tobie przeżywają śmiertelność, czują pokorę i litość. 

Wypijmy. Twoje zdrowie, Chorobo.

ZNAKI

– Tłumaczę jej, że jesteśmy analitykami, a nie cudotwórcami. Te cuda wynajdujemy na bazie znaków, a nie…

– Dokończysz za chwilę. Chyba coś mam. Spadająca gwiazda.

– Żadna ze znanych?

– Totalna anomalia. Sprawdzisz odczyt truchlenia mocy.

– Dwieście procent! Mamy Narodziny!

– Na ten moment to czterysta tysięcy narodzin. Jeszcze nie dzielmy skóry na mesjaszu.

– Ale ten odczyt. Mamy przynajmniej sławną osobę. Może przywódcę.

– Proszę cię, uspokój się. A co jak to będzie złoczyńca, typ spod ciemnej gwiazdy… 

– Rodzi się dopiero, będzie okazja go ukształtować.

– Statystycznie rzecz biorąc…

– Zacznij retroanalizę, może uda nam się znaleźć ten cud w stogu siana.

– Świetnie, następne święta w pracy.

SKORUPOWE

Dlaczego zdecydowałam się zostać robakiem? Przepraszam. Owadoidem.

Jestem w trzecim pokoleniu zbędniarką. Wszyscy tu jesteśmy zbędniarzami.

Brat robił karierę jako patostreamer, ale nie wyszło mu.

Moje dzieci też nie posiądą żadnych rynkowych umiejętności.

Podatek próżniowy trzeba płacić. Przestrzeń nie rośnie na drzewach. 

I składkę nihilistyczną. Skąd wiedzą, kiedy dopada beznadzieja? Nie wiem, ale chcesz być, to płać.

A skoro dają skorupowe… Przepraszam. Dodatek metamorficzny, żeby na nas nie patrzeć, to może warto.

Taki robal też je mniej śmieci.

Kiedyś myśleliśmy: “jesteśmy ludźmi, przypominamy ich, przecież nie zostawią nas samym sobie”. 

Nikt już tak nie myśli.

Nie ma sensu udawać, prawda?

PRZEJŚCIOWE

Chciałbym, by życie wróciło do równowagi. 

Lecz czym jest równowaga? Nie wiem. 

Żyjemy w nieprzerwanym czasie przejściowym, kotłującym się bezsensie, choatycznym, milczącym, zwariowanym wszechświecie.

Może równowaga jest tylko iluzją i nie da się żyć inaczej, niż tylko w procesie, przemianie, metamorfozie, przepoczwarzeniu z istoty przeszłej w byt niedoszły?

Brzmi to prawdziwie. Nie można zamrozić pędzącej rzeki czasu. Istnieją tylko momenty spokoju. Lodowe kry na rwącej kipieli, których chwytamy się rozpaczliwie. Chybotliwie stajemy na nich, łapiemy oddech, jesteśmy szczęśliwi. 

Chemy je ocalić, a gdy utoną, tam wrócić.

Lecz jest tylko rzeka. Pewna jest tylko zmiana.

Niech się już skończy ten remont.

DWUDUSZNI

Dwie półkule, każda swoją duszę. Ma sens, prawda?

Po śmierci człowieka czekają dwa sądy ostateczne. Jeden dla duszy rozumowej, drugi dla emocjonalnej. W uproszczeniu.

Często wyroki są spójne. Racjonalizujecie swoje porywy serca, internalizujecie swoje dedukcje, próbujecie pozostać w zgodzie ze sobą. 

Lecz gdy nie są, logiczna dusza częściej trafia na dół. 

Wasza rozumowa optymalizacja czasu, pracy, zysku, wydajności, wszystko to przesłania wam to, co ludzkie. 

Wasze zbrodnie w afekcie, giną w porównaniu do planowego odczłowieczania bliźniego swego, ukrytego w rocznych sprawozdaniach korporacji.

Zwłaszcza ostatnio. 

Tak, to bardzo komplikuje boskie sądownictwo. Dwa razy więcej roboty. 

Nawet nie zaczynajmy rozmowy o ośmiornicach.

OFIARA

<<Monoboże Planety Ziemia!>>

<<Oto jestem!>>

<<Weź twoją ludzkość jedyną, którą miłujesz, twoje Homo Sapiens, idź w zakole galaktyki, które wskażę i tam złóż ich w ofierze.>>

<<Jak tylko rozkażesz, Kosmiczny Nadboże.>>

Na trzecie tysiąclecie, gdy planeta dotarła na miejsce, Monobóg zebrał paliwo do fuzji jądrowej.

Zbiorowa jaźń ludzkości zapytała:

<<Oto wodór i tlen, a gdzież jest ofiara?>>

<<Kosmos upatrzy sobie ofiarę do całofuzji.>>

Monobóg postawił sześciowymiarowy ołtarz, umieścił w nim materię, a następnie splątał memetycznie ludzkość. Potem sięgnął po krzesiwo nuklearne.

Do ostatniej chwili czekał na kwantowego anioła. Ten nie nadszedł. Ludzkość spłonęła w ułamku sekundy.

Kosmiczny Nadbóg wzruszył ramionami.

PARUZJA

Całe to Powtórne Przyjście, daje więcej argumentów za mistyfikacją, niż prawdziwością. 

Czy Bóg dysponujący nieskończoną mocą bawiłby się w tanie efekciarstwo? 

Bestie, płomienie, kataklizmy? Jasełka, pantomima, efekty specjalne z taniego horroru.

To doskonale zaplanowany atak na Ziemię, wykorzystujący naszą skłonność do zabobonu, głód cudów, błaganie o mit. 

Podbój, niczym inwazja Corteza na Amerykę. 

Pokaż proch strzelniczy – obwołają cię bóstwem płomieni. 

Przyprowadź konnego – hybryda z malowideł na piramidach. 

Roznieś choroby europejskie – gniew boski.

Pokaż spadające gwiazdy, krwawe deszcze, ciała zmartwychwstanie – apokalipsa, koniec świata, Boże zmiłuj. 

Więc: powtórne przyjście czy wojna psychologiczna? 

Też tak myślę. Chwytaj broń. 

Spluń aniołom w twarz, bracie.