BÓG KANAŁÓW

– Stawiasz wyzwanie temu, który samodzielnie położył ośmiu czempionów królestwa? Klękaj, śmiertelniku, albo poznasz, co to ból!
– Nie jesteś żadnym bogiem bólu. Ledwie marnym zimnomantą. Synem kowala zapewne.
– Skąd… skąd wiesz?
– Jako cyrulik królewski robiłem sekcje poległych bohaterów. Co łączyło ich wszystkich? Ubytki w zębach, próchnica, zapalenie dziąseł i przyzębia. Nie władasz żadną magią bólu. Punktowym zaklęciem zmrożenia drażnisz naruszoną miazgę zębową. Dlatego rządzisz tu w kanałach, gdzie stan uzębienia jest najgorszy. A tę sztuczkę musiałeś wymyślić patrząc, jak twój ojciec rwie zęby.
– Moja magia! Nie działa na ciebie!
– Szczotkuję zęby szałwią od dziecięctwa. To koniec twej tyranii. Idziesz ze mną.

KIEŁBASA

– Mój dziadek był czarnoksiężnikiem. To było modne wtedy.

Pięćdziesiąt lat temu przodek Antoniego, otwarł portal do Piekła, z którego zaczęło wylewać się mięso. 

– Zrobił to, co każdy, by zrobił. Biznes.

Kiełbasa z Piekła to lokalny specjał i filar rodzinnej fortuny. Dziś działa już dziesięć linii produkcyjnych. Czy to jednak etyczny interes?

Wedle badań mięso pochodzi od potępieńczego megaorganizmu: skrzyżowania wieloryba, świni i gąsienicy. Portal podróżuje wewnątrz ciała istoty rozrywając ją żywcem. Pracownicy czasem słyszą międzywymiarowe krzyki zwierzęcia.

Oburzeni konsumenci żądają wyjaśnień.

– Nie ukrywaliśmy nic. Nikt nie pytał, skąd pochodzi mięso – odpowiada Antoni. – To i tak bardziej etyczne, niż hodowle przemysłowe.