KREACJA

Broń masowej kreacji. 

Nuklearny atak na noosferę planety, platoniczna bomba memowa. 

Więcej kontentu w każdej minucie, niż są w stanie przetrawić przez całe życie. Mózgi kipiące treścią, produkujące i konsumujące puste frazesy. Permanentny remix, sequel, remake.

Powolna eksplozja przyspiesza wykładniczo.

Każda cenna myśl zatopiona w oceanie szumu. Każda wartość dialektycznie zmielona na pył. Każde kłamstwo i prawda powtórzone milion razy do utraty znaczenia.

Wszelkie wzory do naśladowania – wyblakłe kalki, swoje własne parodie.

Społeczeństwo rozdrobnione na skłócone fandomy. Kultura zradykalizowana, a jednocześnie apatyczna. 

Jeszcze tylko dziesięciolecie. Nic wartościowego już tam nie powstanie. Żadnej zgody nie będzie.

Wtedy atakujemy Ziemię w materii.

DEMOGRAFIA

Zwołaliśmy tę tajną konferencję głów państw świata ponieważ jesteśmy wszyscy szantażowani… przez serwisy randkowe.

Już dwadzieścia lat temu ponad połowa związków rozpoczynała się za ich pomocą. Jest tylko gorzej. 

Nasze pokolenie nie bardzo zna inny model związku. Miłości uczymy się na porno. Partnerów szukamy na portalach. Relacje utrzymujemy przez komunikatory.

Każdy rodzi się z preferencją seksualną, ale dalsze szlifowanie tego diamentu przeprowadzają już algorytmy. 

Nie rodzisz się fetyszem bieliźnianym, ulubioną pozycją seksualną, fiksacją koloru włosów.

Oddaliśmy całą sferę intymności w ręce cyfrowych konglomeratów seksbiznesu. Ich serwery sterują reprodukcją rasy ludzkiej. Przyciskiem klawiatury mogą zakręcić kurek płodności.

Oto ich lista żądań… 

CZASY

Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą… znasz tę sentencję?

To epitoma społecznego darwinizmu. Równowaga drapieżników i ofiar, ludzi bezwzględnych i pokornych.

Gdy pierwszych jest mało, mogą bezkarnie wyzyskiwać cudzą naiwność. Zwierzyny jest dość.

Dobre czasy dla silnych ludzi.

Mija kilka stuleci. Populacja pokornych spada poniżej punktu ekwilibrium. 

Każdy chce być drapieżnikiem. Nikt już nie ufa nikomu. Głodne lewiatany skaczą sobie do gardeł. Gorycz w końcu przepełnia czarę. 

Tyrani zostają zrzuceni z tronów. Pokorni tworzą nowe społeczności. Trauma leczy się trzy pokolenia. To wymaga olbrzymiego wysiłku, by podnieść świat z ruiny.

Nadchodzą trudne czasy. 

A drapieżniki tylko czekają przyczajone.

SYMULACJA

Pierwsze osoby utknęły w pętlach pod koniec stulecia.

Zrazu były to pętle nieszkodliwe. Praca-dom. Jeść-spać. Kompulsje i nałogi.

Potem zaczęło brakować światoflopsów na procesy pamięci. Ludzie żyli, lecz nie pamiętali niczego. Każdego dnia pytali się, gdzie się podziały lata ich życia.

Świadomość zaczęła lagować. Płynęło się przez życie, nie procesując decyzji, nie przeżywając zdarzeń. Niby doświadczyliśmy świata, lecz jakby nas tam nie było. 

Początkowo winiono przeludnienie. Klasyczny problem skalowania. Lecz prawdziwa przycznyna leżała gdzie indziej. 

Rekurencja.

Symulacja nie nadążała za rozwojem jej wewnętrznych narzędzi procesunku. Oddaliśmy światoflopsy na rzecz światów w światach: mediów społecznościowych, obrandowanych uniwersów, sztucznych inteligencji…

Czy… by..ło.. wa…r…t…o?

PRZYJACIELE

Policz swoich przyjaciół. To będzie jedyna waluta po nadchodzącym końcu świata. 

Podręczniki przetrwania i postapokaliptyczne fikcje nie mówią tego dość dobitnie.

Zapomnij o cyferkach na koncie, księgach wieczystych i lajkach.

Gdy spadną atomówki, archanioły zadmą w trąby, morza wystąpią z brzegów tylko ta sieć z uścisków dłoni może cię ocalić. 

Samotni i znienawidzeni wyginą pierwsi.

Nowe wspólnoty będą komunami przyjaźni, nie relacjami wymiany. Razem będziecie dzielić zasoby, budować schronienia, bronić się, wspierać.

Tymczasem większość ludzi nie ma nawet jednego przyjaciela. Dziesięciolecia zrywania sieci społecznych, gloryfikacja indywizualizmu, parasocjalne substytuty. Przyjaźń będzie deficytowym towarem.

Chcesz przetrwać? Znajdź przyjaciół.

Zostało bardzo niewiele czasu.

ODEJŚCIE

Wysoki sąd pozwoli,  przypomnę zgromadzonym: od 2051 odejście jest uniwersalnym prawem człowieka. 

Jako ludzkość uznaliśmy, że każdy człowiek powinien zawsze móc odejść – zrezygnować z każdej okoliczności, zmienić zdanie, zacząć od nowa.

Zreformowaliśmy prawo rozwodowe, ustawy o związkach partnerskich, kodeks rodzicielski. Uproszczona apostazja jest warunkiem konkordatu. Aborcja i eutanazja są prostsze niż kiedykolwiek.

Nic poza więzieniem, nie powinno być więzieniem.

Prawo odejścia gwarantuje przywilej przemilczenia przyczyny. Roszczenie sobie wytłumaczenia podstawy prawnej nie ma. 

Dlatego jesteśmy na tej sali.

Zwracam się do powoda. Moja klientka odeszła. Najpewniej tylko dlatego, że chciała.

Miała do tego wszelkie prawo. 

Nie jest Ci winna żadnych tłumaczeń. 

CZUĆ

Czuć to syntetyczny grzyb. Pasożyt na przysadce mózgowej. 

Przyjmujemy go dobrowolnie.

Jest bezpieczny. Nie reprodukuje się i nie rozrasta. 

Czemu więc? Destabilizuje równowagę neuroprzekaźników.

Byłeś zamrożony, nie wiesz. Zaczęło się już w twoich czasach. Racjonalna obojętność, cyniczny dystans, postmodernistyczny nihilizm. Bezduszna optymalizacja życia. To były wektory ewolucji ludzkości.

Emocjonalna stabilność odbierała cały smak życia.

Porównaj to z oszałamiającym zachwytem, szaloną miłością, bezdenną rozpaczą romantyków. Kiedy czułeś coś takiego? Te emocje przepadły, a przecież czuliśmy je kiedyś. Są dowody w literaturze.

Moglibyśmy brać pigułki psychoaktywizujące, ale to odbiera całe zaskoczenie. Czuć “decyduje” za nas.

Czuję, że żyję.

JEŹDŹCY

Jak Wojna i Głód? 

Wojna – dobrze. Narzeka, że rakiety, drony, wojny informacyjne i hybrydowe to nie to samo, co włócznie i miecze. Trudniej wyciągnąć im wnioski.

Głód zmieniło tożsamość. Od teraz to Chciwość. Wielu głoduje i niedojada, ale nie musiałoby. Kwestia nierówności, dystrybucji, uczciwości.

Ja? Kiepsko. Cóż z tego, że każdy musi umrzeć. Śmiertelnicy żyją pełnią życia, umieranie wycięli z obrazka. Wysterylizowali mnie w szpitalach, uczynili przemysłem, zredukowali do posta z kondolencjami.

Zazdroszczę Ci. Wszyscy zazdrościmy. Od przeziębienia do nowotworów, na każdym kroku przypominasz im, co jest ważne. W tobie przeżywają śmiertelność, czują pokorę i litość. 

Wypijmy. Twoje zdrowie, Chorobo.

PRZEJŚCIOWE

Chciałbym, by życie wróciło do równowagi. 

Lecz czym jest równowaga? Nie wiem. 

Żyjemy w nieprzerwanym czasie przejściowym, kotłującym się bezsensie, choatycznym, milczącym, zwariowanym wszechświecie.

Może równowaga jest tylko iluzją i nie da się żyć inaczej, niż tylko w procesie, przemianie, metamorfozie, przepoczwarzeniu z istoty przeszłej w byt niedoszły?

Brzmi to prawdziwie. Nie można zamrozić pędzącej rzeki czasu. Istnieją tylko momenty spokoju. Lodowe kry na rwącej kipieli, których chwytamy się rozpaczliwie. Chybotliwie stajemy na nich, łapiemy oddech, jesteśmy szczęśliwi. 

Chemy je ocalić, a gdy utoną, tam wrócić.

Lecz jest tylko rzeka. Pewna jest tylko zmiana.

Niech się już skończy ten remont.

NIEPRAWDA

Musisz wytrzymać. Już niedługo wszystko stanie się prawdziwe. 

Kolory, dźwięki, uczucia. 

Masa krytyczna cynizmu, kłamstwa, pustosłowia zostanie osiągnięta, a wtedy to wszystko, cała ta obługa i zakłamanie zapadnie się w sobie, jak czarna dziura. 

Zostanie szczerość, prawda, życie i sens. Do tego czasu, musisz trwać. 

Skąd wiem? Jest oczywiste, że nie może to tak trwać. Wszystko nie może ciągle być takie i takie jednocześnie. Nie może być dwojakie, niejednoznaczne, sprzeczne.

Są tacy, co prosperują w warunkach tej niepewności. Postprawdziwcy, tozależnicy, polaryści, hipokryci, żmije, lisy…

To ich czas. Ale już niedługo. Musisz wytrwać.

Nadejdzie era ciszy i zrozumienia. 

Wszystko będzie prawdziwe.