PLAMA

Hej, braciszku! 

Pozdrowienia z Plamy, siódmego kontynentu, mikroplastikowej pustyni na rosnącej śmieciowej wyspie na oceanie Pacyficznym.

Budujemy tu nowy świat. Dosłownie. Każdego dnia nasze dzielne plastifagi dokonują rozkładu i diagenezy plastisfery.

Mamy flagę i hymn. Niedługo będziemy ogłaszać niepodległość. Dołączam zdjęcie naszej komuny naukowej.

Ekonomicznie jest nieźle. Państwa płacą nam za utylizację śmiecia, celebryci kupują działki, rośnie turystyka plamowa. 

Wszystko inwestujemy w projekt. Głównie lustra orbitalne do fotodegradacji śmiecia i pozwy sądowe. Wedle prawa jesteśmy bioterrorystami, bo uwolniliśmy plastifagi. Sprzątamy apokaliptyczny bałagan kapitaizmu, ratujemy świat! My jesteśmy terrorystami?

Julia zaczyna drugą Plamę na oceanie Atlantyckim. Nie rozmawiamy.

Co u was?

SPÓŹNIENIE

Mierzę sukienki w inteligentnym lustrze. Zatwierdzam druk i idę pod prysznic.

Gdy wychodzę jest gotowa. Ubieram. Programuję ciekłokrystaliczna tkaninę – pobiera kolor i animację.

Schodzę do garażu. Szofer AI pyta: „pod torebkę czy kontrastowy?”. Macham w prawo, karoseria zmienia kolor.

Ruszamy. 

Ustawiam ekran w tryb lustra, okna zaciemniam. Nie mam czasu malować się sama, więc włączam randomizer makijażu. Przewijam presety, aż coś mnie zachwyci. Zatwierdzam – nanobotowy puder dostaje pakiet. Zmieniam kolor oczu, żeby pasował. Autorce wysyłam napiwek. 

Stajemy pod restauracją.

John przybywa pięć minut później w garniturze z głupiej materii. Nieogolony.

– Świetnie wyglądasz – mówi. Kwituję komplement uśmiechem. – I… jesteś przed czasem.

EDUKACJA

  – Pola chodzi do specjalnego przedszkola przedsiębiorczości. Pierwsze firmy będą zakładać w zerówce.

  – Bez sensu. Już teraz nikt pieniędzy nie liczy. Tylko informacje. Programowanie, logika, sieci. Mój Krzysio… 

  – Dziewczyny. Za lat piętnaście będą to już sztuczne inteligencje robić. Naszego Olafka na turkusową przyszłość szykujemy. Komunikacja, empatia, umiejętności miękkie.

  – A po co im w ogóle kariera? Gospodarka niedoboru za trzydzieści lat się skończy. Nasza Kasia przyucza się do szczęścia. Sztuka, ekologia, seksualność…

  – Szczęście, phi. Postludzie będą mieli szczęście pod przyciskiem. Trzeba filozofię, medytację, metafizykę osobliwości…

  – A ty Bożenka? Co twój Maruś robi?

  – Do szkoły chodzi. Takiej no… zwykłej.

  – Ojej. Ale po co? 

WYJĄTKOWA

Mam złą wiadomość, złotko. 

W tym roku zbliżyłaś się niebezpiecznie do środka memetycznej krzywej dzwonowej.

Właściwie to górotwór popkultury zadryfował w kierunku twojego konglomeratu cech, ale… stałaś się mainstreamem, kochana.

Takie osoby łatwo się symuluje, procesuje ich styl myślenia. Co nam po pracowniku, który wiemy co pomyśli zanim pomyśli?

To twoja sprawa, ale…

Polecałabym podchwycić nowe hobby. Najlepiej kilka. Zerwać z komfortem rutyny, oszukać algorytmy rekomendacji. Przemielić zagraniczne memy, wejść w jakąś niszę kulturową, zagnieździć się w nowej fanbazie. Zmienić sytuację życiową, partnera, znajomych, religię…

Słowem, bądź dziwaczniejsza, kochana. 

Nie. Nie będzie łatwo w twoim wieku.

Tak. Albo zmień pracę.

KRAKÓW

Witajcie, przyjaciele. 

Możemy rozmawiać bezpiecznie, wawelski czakram chroni.

Ja jestem Smok. Pozostałych współkonspiratorów znacie: Księżniczka Wanda, Lajkonik, mości Twardowski. 

Wszyscy mamy dość tej nowożytności. Dość galerii handlowych, parkingów, hulajnóg, smogu, bankomatów, pstrokatych reklam, betonowania zieleni, fast foodów, telefonii komórkowej, turystów, wieczorów kawalerskich, bezczeszczenia krypt…

Spójrzcie po sobie. Płowe zjawy. Cień minionej świetności. Czy tak chcemy odejść?

Czas podjąć broń! Trębacz mariacki zbudzi rycerzy spod Wawelu, Wanda odczaruje gołębie w wojów, ja do potwornej formy wrócę, Twardowski już negocjuje cyrograf, Tatarów opłacimy ze skarbów Krzystoforskich. Inne miasta dołączą. Bazyliszek, Koziołki, syreny, diałby, wiedźmy, białe damy…

Pokażemy im jak kończy się legenda.

SZCZEROŚĆ

Szkoda im czasu na randkowanie. Puszczają lingbota. 

Zlicza użycia słów. Nie ważne “co”, ważne “jak” mówisz.

Pokażę Ci. To trwa kilka sekund. 

Używasz pięciokrotnie więcej „Ja”, niż „Ty” lub „Wy” w pozytywnym kontekście. Czterokrotnie więcej negatywnych „Oni”, niż „My”. Diagnoza: narcyzm, problemy z przywiązaniem. 

Wulgaryzmy są ok, znacznik krytycznego myślenia. Ale nadużywanie trudnych słów: kompleksy na tle inteligencji.

Dalej. Silne markery pesymizmu, autodestruktywności, socjopatii… hmm, ślady paranoi, wahań nastroju, zinternalizowanej mizoginii.

Sam powiedz: brałbyś to? 

Jak ukryjesz wpisy będzie tylko gorzej.

Mogę wyszkolić ci bota do autokorekty. Są kursy nueurolingwistyki pod social media. Są ghostwriterzy społecznościowi.

Ale szczerze… Rozważałeś terapię?

ETYCZNA REKLAMA – AUDIO

Spogląda na bezdomną. Jej chmura holotagów jest zamazana przez filtry AR. Jedynie wirujące logotypy instytucji pomocy społecznej są wyraźne – te ludzie oglądają, żeby ekspozycję odpisać sobie od podatku. Ale bardziej snobistyczne filtry wymazałyby ją w całości, by uniknąć nieestetycznych wrażeń odbiorcy.

Ona spogląda na niego. Znany wideobloger pierwszoosobowy. Personalizowane tagi najlepszych marek. Nawet jego DNA jest otagowane przez bank spermy, który go sponsoruje.

Mężczyzna wzdycha. Otwiera łącze, holotagi się wyostrzają.

Bezdomnej łzy stają w oczach. Nie marnuje okazji. Puszcza wiadomość po pajęczynie mikrosocialmediów. Na kilka sekund wartość jej osobistej przestrzeni reklamowej rośnie o 4550%.

Utrzyma się z tego przez miesiąc.

TĘCZA

Latamy za chmurami burzowymi z rozpylaczami detergentu chromatycznego. Mozolna robota. I niezdrowa. Ludzie kaszlą potem, ptaki padają.

Instytut Warszawski pracuje nad emiterem fal, które zaburzają współczynnik dyfrakcji wody. Rozszczepienie promieni zbyt szerokie, żeby zobaczyć łuk. Tylko głowa boli od wibracji.

Jest plan długoterminowy. Orbitalny filtr na drodze promienia słonecznego. Będzie odsiewał zbędne długości fali świetlnej. Zostanie kilka kolorów, głównie narodowe. Łuk będzie niczym gęba z wybitymi zębami.

Możliwe, że wcześniej rząd zdecyduje o przymusowym daltonizmie genetycznym. Jest sprzeciw społeczny, ale jak sprawa słuszna…

Ja wiem, że to wszystko brzmi bardzo drastycznie. Ale od tych kolorów ludziom miesza się w głowach.

OBJAWIENIE

Nie wiemy co się stało.

Wszelka idea pieniądza rozmyła się jak zły sen. Krążki metalu, kolorowy papier, sudoku księgowe. Długi, raty, kredyty, pożyczki, banki, ekonomia… jak mogliśmy pozwolić im rządzić naszym życiem?

Następne były zbrodnia, przemoc i kara. Więźniów wypuszczono z przeprosinami. Oni przeprosili. Nikt nie potrafił zrozumieć czemu to wszystko miało służyć. Ustały wojny. Koncepcja narodu, historii, religii, rasy, wieku – wszystko stało się tak bardzo błahe. Śmiechu warte wręcz.

Spojrzeliśmy na siebie inaczej. Jakby z luster opadła srebrzysta patyna. Inny, lecz taki jak ja. Człowiek i człowiek. Przez kilka godzin byliśmy ludzkością.

A potem wszystko wróciło do normy.