NA RAMIENIU

No to na czym polega, ten cały chór? 

Antropomorfizujecie aspekty swojej jaźni w postaci animowanych awatarków? 

Rozumiem. Sztuczna inteligencja wykarmiona danymi z mediów społecznościowych filtrowanymi pod aspekt osobowości. 

Wybierasz model, wokalizację, pakiet animacji…

Widzę to. Setup w 10 minut.

Nie boisz się szpiegowania? Racja, ten statek dawno odpłynął.

Ale manipulacje. Przecież taki asystent spinacz może uprawiać ciągły product placement. 

Jak to „o to chodzi”? 

Lepszym człowiekiem?

Dlatego więcej, niż jeden!

Potem słuchasz tej diatryby miniaturowych ludzików w AR?

Diabełek i aniołek na ramieniu. Jak w starych kreskówkach. Trochę dziecinne, a trochę sekciarskie to, nie uważasz?

Czekaj, ile? Sto dwadzieścia trzy? 

SZKODZI

Córeczko, pan miał na myśli, że beneficjent systemu każdą krytykę systemu odbiera jako formę agresji.

To jego świat, a w nim przejawy buntu odbijają się negatywnie na subiektywnym odbiorze estetycznym.

Z kolei twoja wartość w patriarchacie zostanie wyznaczona przez kategorie estetyczne mężczyzn, takich, jak on.

Twoja niezgoda na systemową nieuczciwość dekrementuje w jego oczach twoją urodę, a twoja uroda to kryterium twojej wartości.

To oczywiście nieuczciwe, obrzydliwe nawet, ale taki jest zastany porządek świata, ukonstytuowany stuleciami przemocy i złogami tradycji. Deklaratywne zasady równości są tylko maską dla głęboko zakorzenionej mizoginii.

To pan miał na myśli mówiąc:

“Uśmiechnij się. Złość piękności…”

NOWY ROK

Musi być lepiej. 

Wszelka ekonomia stoi nieodzownie na tej nadziei.

Każdy pieniądz jest pożyczką, pożyczka jest obietnicą spłaty z nawiązką, nawiązka istnieje tylko w lepszej przyszłości. 

Nie ma kapitalizmu bez tej złudnej nadziei na nieskończony wzrost, tego mitu założycielskiego bez pokrycia, tego bałwochwalczego kultu złotej jutrzenki.

Dlatego wszyscy życzmy sobie na nadchodzący rok:

Żeby dług zaciągnięty w naturze nie okazał się zbyt wielki;

Żeby technologia doganiała wielką obietnicę przyszłości;

Żeby sznur był dość długi, byśmy jeszcze stali na palcach;

Żeby ktoś inny zapłacił cenę;

Żeby ten rok był lepszy, niż poprzedni;

Żeby starczyło nadziei, że tak będzie;

Szczęśliwego nowego roku. 

DOKTRYNA

W sensie bioteologicznym poród to dosyć mechaniczne i powszechne zjawisko. Obwiesiliście je tradycją, niczym choinkę bombkami, ale świętujecie niewłaściwą rzecz.

Prawdziwy cud wydarzył się dziewięć miesięcy wcześniej. Kobieta bez pomocy mężczyzny zachodzi w ciążę. Pierwsze dzieworództwo.

Dygresja: dziś, kiedy wyodrębniliśmy odpowiedzialny gen wiemy, że mutacja Maryji była właściwym cudem. Ciąża tylko naturalną konsekwencją.

Dzieworodność spowszedniała nam, przez pokolenia kobiecych zakonów, takich jak mój, ale wtedy: cud.

Jeszcze: Partenogeneza jest jak klonowanie. Jezus był identycznym bliźniakiem swojej matki. Widzisz tu problem?

Niektóre odłamy twierzą, że spontaniczna manifestacja chromosomu Y, jest boską ingerencją.

Jest prostsza odpowiedź.

Jezus był trans.

Wiele wyjaśnia, prawda?

INWESTYCJA

Czas? Czas, przyjacielu, będzie tylko tracił na wartości. Każdego dnia przybywa metod odzyskiwania czasu. 

Są na progu wynalezienia nieśmiertelności, pracę przejmą maszyny, sen zastąpią implanty .

Uwierz mi, czeka nas krach na rynku czasu. 

Moglibyśmy inwestować w zabijanie czasu, ale kto sprzeda ci duszę za gry komputerowe i seriale.

Oto tajemnica czasu. Jest tyle warty ile sens. Nie masz sensu, możesz równie dobrze z sobą skończyć. Niektórzy tak robią.

Piekło ignorowało sens, bo był tani. Ludzkość miała wiarę, rodzinę, państwo, sztukę, miłość. Ale te wartości zdewaluowały się.

W postkapo, sens to jedyna waluta.

A ty i ja, przyjacielu, będziemy pływać w duszach.

JESTEŚ CZYM

Jak zbudować tożsamość w świecie, gdzie wszystko jest możliwe, wszystko wolno, każdego stać na wszystko?

Preferencjami? Nimi można namalować jedynie rozmyte akwarele, powidoki człowieczeństwa. Co znaczy, że wolisz lody czekoladowe nad waniliowe?

Historią osobistą? Nie wybrałeś jej. Przydarzyła ci się. Jak skłonność do tłustych włosów lub nieświeżego oddechu. Co znaczy, że jesteś kwiatem na gałęzi drzewa możliwości, ofiarą biograficznego losowania?

Tylko wyrzeczenia: wewnętrzne wygnania, osobiste prohibicje, restrykcyjne diety, woluntarne abstynencje seksualne, wektory ascezy konsumpcyjnej… 

Każdy może być wszystkim, lecz tylko ty unikatową abnegacją pankonsupcji.

Tam leży ostry kontur twojej tożsamości. 

Im więcej porzucisz, tym więcej ciebie. 

Jesteś czym nie jesteś. 

UPRZEJMIE

Przepraszam. Usłyszałam fragmenty waszej rozmowy o antropologicznych źródłach nierówności społecznych i…

Chciałam powiedzieć, że jestem pod wrażeniem waszej argumentacji. Dyskurs na najwyższym poziomie.

Niemniej na etapie rozważań czy chciwość jest inherentną cechą ludzkiej natury, czy konsekwencją wychowania w zgoła niesprawiedliwym systemie, zaczęliście (mimo obopólnej zgody) podnosić głosy.

Przyszliśmy tu z mężem posłuchać wykładu i dowiedzieć się czegoś o wyrzeczeniach, jakie my, obywatele pierwszego świata, będziemy musieli ponieść, żeby objąć świat bezwarunkowym dochodem podstawowym i zadośćuczynić wiekom nierównej dystrybucji środków produkcji.

Wasza rozmowa utrudnia nam skupienie się na wywodzie. Czy moglibyśmy uprzejmie prosić, żebyście przenieśli się na tył sali?

Jak to “Nie”?

PSYCHOPATOMACHIA

Oto pierwszy psychopata, Adam. Urodził się w egalitarnej wspólnocie ludzi pełnych troski.

Od dziecka nie obawiał się kłamać, zastraszać i używać przemocy. Szybko odkrył władzę.

Gdy plemię zdecydowało, że należy go powstrzymać, było za późno. Miał już swoich popleczników, skuszonych statusem lub przymuszonych strachem.

Plemię zrobiło więc coś odwrotnego. Zalegitymizowało jego władzę, nadało mu boski mandat, stworzyło historiozofię. Jakoś musieli zredukować ten syndrom sztokholmski.

Adam przekazuje władzę swojemu potomkowi. Nieważne któremu – przejmie ją najbardziej bezwzględny.

Imperium rośnie, trafia na inne wspólnoty. Część z nich miało swojego Adama. Psychopaci zaczynają toczyć wojny i formować państwa.

Tyle. Koniec.

Oto całościowa historia ludzkości.

PIŁKA

To opuszczony stadion piłkarski. 

Taki dwudziestowieczny sport. 

Mało kto uprawiał. Oglądali tylko. 

Fani dokonywali wandalizmu, agresji plemiennej…

Dlaczego? Starsi ludohistorycy tłumaczą socjoekonomią. Piłka była sportem klas niższych ustroju kapitalistycznego, które przynosiły frustrację codziennego życia na stadiony. 

Późniejsi badacze oskarżali samą strukturę gry. Mecz piłkarski miał powolne tempo. Napięcie rosło drastycznie w sytuacjach podbramkowych, rzadko dając satysfakcjonujące katharsis. Zamiast regularnego cyklu punktowania – kaskadowe piętrzenie frustracji.

Aspołeczne zachowania widzów, skandale korupcyjne, koneksje przestępcze… ostatecznie piłkę zdelegalizowano. Grać było można, zarabiać już nie. Były protesty, powstała szara strefa, ale gdy pieniądze odpłynęły, upadły organizacje, fani odeszli.

Tak. Podobnie jak z religią.

Zagrać?

Spróbujmy.

CYKL

Pierwsza era człowieka trwała około dwanaście tysięcy lat. Potem: kaskadowa ruina. 

Wedle archeologów było to dramatyczne wydarzenie. Wielomiliardowa ludzkość wyginęła na wyniszczonej Ziemi. Nasi przodkowie przeczekali na orbicie w lodzie.

W drugiej erze ludzkość próbowała wyciągnąć wnioski ze swoich błędów. Mamy zarchiwizowane postulaty ekstremalnego zrównoważonego rozwoju. Odrodzona Ziemia, nowy początek.

Doprowadzenie do ruiny zajęło im pięćset lat.

Po drugim wyjściu z lodu zaczęły formować się zręby doktryny cyklicznej. Ekonomia “spalonej Ziemi, zimnej orbity”: Eksploatujemy do ruiny, zamrażamy się, by przeczekać katastrofę, wracamy na zregenerowaną planetę.

Cykl za cyklem. Dwanaście epok. Coraz efektywniej. 

Możemy być pierwszym pokoleniem, które zamarznie dwa razy.