DOROŚLI

Nie nauczą cię tego w szkole. Nie przyznają się sami. 

Dorośli to tylko popieprzone dzieciaki. Nie mają żadnej tajemnej wiedzy. Nie mają wielkiego planu. Nie znają wszystkich odpowiedzi.

Przez większość czasu nie zastanawiają się nawet zbyt mocno nad światem. Nie myślą o niczym ważnym. Udają, aż uwierzymy.

Prawda jest taka: wszystko pieprzą. Żyją w popieprzonym świecie, który zostawili im rodzice. Pieprzą go dalej, myśląc, że tak trzeba.

Teraz najgorsze. Będziesz jednym z nich. Patrzysz teraz krzywo, znaczy, że jesteś na najlepszej drodze. Kręcisz głową. Myślisz, że kiedy nadejdzie czas to zrozumiesz.

Jeżeli nie boisz się, znaczy, że nie słuchasz uważnie.

HROSKOP

– Proszę opowiedzieć, jako Lew, jak widzi się pan w korporacji, zatrudniającej głównie Wagi, Wodniki, Bliźnięta.
– To oczywiste, że Lew uchodzi za zodiak konfliktowy. I rozumiem, że duma i odwaga mogą być trudnymi wartościami w strukturach pracy. Jestem jednak Lwem wczesnym, co znaczy, że mam dużo cech Raka, a mój mąż jest Strzelcem, co równoważy moje wady.
– Bardzo dobra odpowiedź. Rozumie pan, nie jesteśmy zodiakalnymi faszystami, ale trzeba zapytać. Podpisał Pan zgodę na chiromancję?
– Tak, choć nie wierzę.
– Bez znaczenia. Proszę o dominującą dłoń. Linia życia ok, linia serca też. Porządna linia głowy. Linia bogactwa płytka.
– To źle?
– Wręcz przeciwnie. Doskonale.

ZIELONE WZGÓRZE

“Przecież liczba błędów, które przypadają na jedną osobę, musi być jakoś ograniczona. W końcu zapas pomyłek przeznaczonych dla mnie się wyczerpie i nareszcie będę miała spokój. To bardzo pocieszająca myśl.”
– Lucy Maud Montgomery, Ania z Zielonego Wzgórza

Ania odkryła, że liczba błędów przypadających na osobę jest ograniczona. 

Przez lata błądziła konsekwentnie kilkaset razy dziennie, pomyłka za pomyłką, zostawiając za sobą pasmo porażek, potknięć i katastrof.

Pomyliwszy się ostatni raz, Ania stała się bytem doskonałym, niezdolnym do popełnienia błędu nawet, jeżeli by chciała.

Nieomylność wykorzystywała do czynienia dobra. Irytowała ją jednak ludzka zawodność.  

Ania zgromadziła nieograniczony kapitał grając na giełdzie. Użyła go, by przejąć rządy nad Ziemią i wprowadzić utopijny ustrój zwany Zielonym Wzgórzem. 

Następnie obliczyła bezbłędnie rachunki Teorii Wszystkiego, dzięki którym stworzyła technologię nieśmiertelności. Jej rządy stały się wieczne, nieomylność niepodważalna.

Ania nie odnalazła jednak nigdy spokoju.

SUPERMOC

Tylko jedną?

Promień empatyczny.

Spojrzeniem mógłbym wzbudzić w ofierze falę ekstremalnego współczucia – przemianę w mózgu na granicy telepatycznego dostrojenia.

Osoba poddana promieniowi czułaby każdą myśl, emocję i reakcję organizmu lub osoby, na którą sama by spojrzała. 

Nie potrafiłaby powiedzieć gorzkiego słowa samemu nie czując druzgocącej goryczy. 

Nie mogłaby podnieść ręki, samemu nie czując strachu przed nadchodzącym uderzeniem. 

Nie mogłaby wydać rozkazu samemu nie stając w butach podkomendnego.

Efekt utrzymywałby się kilka godzin. Lecz po tym czasie posmak pozostawałby już zawsze.

Każdego dnia musiałbym też używać promienia na sobie przed lusterm. Jak inaczej mógłbym ocenić, czy wciąż jestem godzien go używać?

PUSTYNIA

D2-BA1 – największy symbol przepychu w ludzkim dominium, również najbardziej nieprzyjazna zamieszkana planeta. 

Naukowcy odradzali wam terraformację. Sugerowali setki przyjaznych ziemiopodobnych egzoplanet. Tymczasem pokryliście planetę monumentalnymi geoglifami – jeziorami, po których pływają wasze superjachty. 

Każdego dnia bombardujecie powierzchnię decelerowanymi kometami, by utrzymać poziom wody. Tymczasem mieszkańcy megapolii i koloniści koczujący poza kopułami umierają z pragnienia.

Setki tysięcy imigrantów krwią podlewa gospodarkę planety. Oddają niewolniczą pracę w rzadkiej atmosferze, zdrowie pod radioaktywnym słońcem, swoje ciała recyklowane na biomasę. Stawiają wam wieżowce, zamiatają piasek z paneli, służą przy waszych stołach.

Czy dziś, na stulecie projektu, możecie powiedzieć dlaczego właściwie postanowiliście zasiedlić D2-BA1?

“Chcieliśmy. Mogliśmy.”

PRIMA

Prawdziwość nie jest obiektywną wartością wszechświata, jedynie kategorią ludzkiego języka. Dla obojętnego kosmosu prawda i fałsz nie istnieją. Tylko my, ludzie, potrzebujemy ich, by się w nim odnaleźć.

Świat nie jest nam winien żadnych odpowiedzi. Milczy na temat dobra i zła, radości i smutku, miłości i nienawiści. Widzimy te wartości, bo spoglądamy przez wąską dziurkę od klucza świadomości.

Dziś świętujemy fakt, że w przeciwieństwie do martwej materii interpretujemy otaczającą nas rzeczywistość.

Porozumiewamy się. Czasem szczerze, czasem mylnie, czasem zwodniczo, czasem poza wszelką logiką.

Tworzymy opowieści, narracje, mity. 

I czasem to jest śmieszne. 

Wesołego Prima Aprilis! 

Życzę wam samych radosnych kłamstw!

LAS DUCHÓW

Tu leży twój dziadek. Musisz sobie wyobrazić. 

Zwłoki zaprawiano zarodnikiem specjalnego grzyba, zakopywano płytko bez trumny. Po kilku tygodniach, gdy grzybnia była gotowa, sadzono drzewko.

Mówiło się: Zielone cmentarze, żałobne arboreta, lasy duchów. Dar dla żyjących na progu katastrofy klimatycznej. Zwłoki karmiły drzewa, drzewa wiązały dwutlenek węgla, tlen karmił ludzi.

Bez plakietek. Nagrobki AR po geolokalizacji. Żadnych zniczy, żadnych wiązanek. Żałobnicy zakopywali specjalne kulki nawozu. 

Tak, niewiele to zmieniło, raczej symbol.  Wiele takich romantycznych działań wtedy podejmowano. Ludzie mieli jeszcze nadzieję. 

Zaczęły obumierać, gdy zmienił się klimat. Potem zaniedbano je ze względu na niedobory wody. W końcu wycięto na drewno.

ODESZŁA

Zostawiła kopina. Powidok, byt glinocielesny, mitozę pneumy. 

Matki-kapłanki czasem używają ich do opieki nad dziećmi.

Parę miesięcy temu. Zauważyłem różnicę dopiero w zeszłym tygodniu, kiedy chciałem zakończyć sakrament kohabitacji.

Byłem zajęty. Praca, medytacja, modlitwa. Plan boski nie wykona się sam.

Widziałem, że odzywała się mniej. Trzymała się na uboczu. Nie wychodziła z domu. Była bardziej bierna w pożyciu.

Nigdy nie zapytałem. Myślałem, że może jest zła albo ma gorszy dzień.

Kopina już wyegzorcyzmowałem. Nie godzi się świadomie spółkować z nim.

Nie wiem gdzie jest.

Nie jestem zły. Jeżeli tyle czasu mi zajęło rozpoznanie kopina, to miała rację, że postanowiła odejść.

AURA

– Jak randka, synu? Późno wróciłeś.

– Dobrze. Miło, że pytasz.

– Ma ognistą aurę, co nie? Wiesz co, o takich mówią.

– Tato, daruj sobie takie aursistowskie teksty, proszę.

– Że aursistowskie od razu. Ja, aursistą?

– Nie ty, tylko to co powiedziałeś.

– Żart taki, poczucie humoru, my niebiańscy tak mamy. Taka aura.

– Ja tak nie mam.

– Tobie jeszcze się nie wykształciło. To co z nią?

– Tak, ognistą.

– Ha, uważaj, żeby się nie sparzyć.

– Jest pół-akwanką, jeżeli musisz wiedzieć.

– W gorącej wodzie kąpana.

– Tato, nie mam siły do ciebie.

– Co? Żartuję tylko. Nie przeszkadza mi. Mamy jedenasty wiek. To kiedy ją poznam?

– Idę do pracy.

SPOTKANIE

Hej, cześć.

Mam radykalną propozycję na to spotkanie.

Co ty na to żebyśmy potraktowali się jak istoty ludzkie? 

Zapomnimy na chwilę o kaskadowych piramidach tożsamości i zależności społecznych. Wyciszamy filtry płci, wieku, rasy, statusu… Wyłączamy ocenianie i wzajemne oczekiwania.

Człowiek i człowiek. Choćby przez chwilę.

Zrobimy wyjątek od prawnego konwenansu. Poufność bazująca na zaufaniu, bez e-NDA. Nie googlamy się. Wyłączymy szkło, analizery behawioru i SuflerAI.

Będziemy rozmawiać. Słuchać się. 

O marzeniach, celach, sensach, filozofii, ciężarze ludzkiej egzystencji. Bez banałów: ludzi, pracy, plotek, pogody.

Lub możemy pomilczeć. Tak dawno z nikim nie milczałem.

Chcesz spróbować?

Spieszysz się. Tak, rozumiem.

Do zobaczenia.