PRACA

Jedno zdanie dziennie, żeby upamiętnić ten czas. 

Tylko tydzień do ostatniego dnia pracy. 

Odejdę szczęśliwy, zrobiłem tu dobrą robotę. 

Nie mam już żadnych zadań. 

Bezdenna nuda. 

Nikt nie ma dla mnie czasu. 

Trochę głupio tak obijać się. 

Myślę o nowej pracy. 

Czekam na weekend.

Coś się nie zgadza. 

Nikt nie zauważył, wszyscy pracują. 

Jak zły sen. 

Efekty mojej pracy zniknęły, wszystko puste dokumenty. 

Krzyczę na nich.

Nie chcę już tu być. 

Milczą. 

Nie mają już twarzy.

Próbuję wyjść, gubię się w labiryncie korytarzy.

Znikają kolory. 

Pracują, zawsze pracują. 

Szaleństwo.

Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek robił cokolwiek innego. 

Przepraszam. 

Wracam do pracy. 

KIEŁBASA

– Mój dziadek był czarnoksiężnikiem. To było modne wtedy.

Pięćdziesiąt lat temu przodek Antoniego, otwarł portal do Piekła, z którego zaczęło wylewać się mięso. 

– Zrobił to, co każdy, by zrobił. Biznes.

Kiełbasa z Piekła to lokalny specjał i filar rodzinnej fortuny. Dziś działa już dziesięć linii produkcyjnych. Czy to jednak etyczny interes?

Wedle badań mięso pochodzi od potępieńczego megaorganizmu: skrzyżowania wieloryba, świni i gąsienicy. Portal podróżuje wewnątrz ciała istoty rozrywając ją żywcem. Pracownicy czasem słyszą międzywymiarowe krzyki zwierzęcia.

Oburzeni konsumenci żądają wyjaśnień.

– Nie ukrywaliśmy nic. Nikt nie pytał, skąd pochodzi mięso – odpowiada Antoni. – To i tak bardziej etyczne, niż hodowle przemysłowe.

SFORA

– To maleńkie implanty. Jeden w głowie psa, drugi w pańskiej. Neurointerfejsy połączone superszybkim łączem komórkowym. Taka cyfrowa smycz. Można wyczuć pupila z daleka. Przywołać myślą. Pomaga zrozumieć jego potrzeby, kiedy jest głodny, zły, przestraszony, szczęśliwy. Można też wymierzać subtelne nagany. Gruntuje posłuszeństwo, wzmacnia efekty treningów. Niektórzy mówią, że działa też w drugą stronę…

– Wiem – warczy zniecierpliwiony.

Kontynuuję przygotowanie w ciszy. Nagle odkrywam…

– Widzę, że to nie pierwszy pański implant. Skaner znalazł… dwadzieścia trzy… aktywne łącza. – Przełykam ślinę. – Nie wiem czy mogę kontynuować w obliczu…

– Siad – szczeka.

Siadam. Twarz wykręcają mu grymasy bólu. Syczy przez zęby.

– Sfora. Żąda. Poprzedni. Zagryziony. Teraz.