PUZZLE

Jak rozwiązać problem, którego skala przerasta jednostkowe życie?

Rozbić go na mniejsze części, rozwiązywać w różnych miejscach na raty przez pokolenia. Puzzli nie ułożysz potrząsając pudełkiem, ale dokładając jeden kawałek dziennie.

Sens wszechświata jest takim problemem.

Powołaliśmy inteligentne organiczne życie, was ludzi również, jako maszynę do układanek.

Tylko, że od jakiegoś czasu nie spełniacie już swojego celu. Maszyna rośnie, koncentruje się tylko na sobie, układanka stoi w miejscu, czasem nawet ubywa kawałków.

Tak długo przekazujecie problem kolejnym generacjom, że zagubiliście  wszelkie poczucie misji.

Jeżeli jedynym celem maszyny jest jej trwanie, to nie służy ona żadnemu celowi.

Dlatego postanowiliśmy zakończyć projekt.

OWCA

Jesteś człowiekiem, ja owcą, ale przyjaźnimy się. Odpowiem.

Inteligencja to dla nas gorzka pigułka. 

Pomyśl o baraninie zjedzonej przez wieki. Teraz wieprzowinie. Wołowinie. Pomyśl o przemysłowej hodowli. Milardach zwierząt rocznie.

Pomyśl o cielęcinie. O maceracji kurcząt. Przemyśle mleczarskim zapładniającym krowy dwa razy rocznie, do wyniszczenia organizmu. O chowie klatkowym.

Stulecie globalnego weganizmu nic nie zmienia. Wielu ludzi twierdzi, że to jarmarczna sztuczka. Wciąż mordują nas i jedzą.

To wciąż wasz świat. 

Bez syntezatora nie porozumielibyśmy się. Bez protez nie utrzymałbym tego kufla. Bez czipa…

My nie prosiliśmy o człowieczeństwo. Wielu zresztą usuwa czip. Woli zwierzęcość.

To wasze sumienia.

SNY-GRY

Jako dzieciak nadałem swoim snom strukturę gry komputerowej.

Lata treningów świadomego śnienia. Tańsze, niż kupować gry. I miałem dużo dodatkowego czasu na granie.

Są w moich snach poziomy, wyzwania, przeciwnicy, postacie niezależne, statystyki…

I zasady. 

Początkowo bardzo mgliste. Nie łatwo narzucić taki rygor snom. Potem bardziej solidne. Niezmienne. Musiałem grać według nich. Jakby zawsze czekały na granicy podświadomości.

Stopniowo pokonywałem panteon koszmarów. Wielokrotnie budziłem się, gdy ginąłem w śnie-grze.

Sumarycznie to dziesiątki tysięcy godzin treningu.

Moje życie poza snem też zmieniało się. Jestem sprawniejszy, zdolniejszy, mądrzejszy… nadludzki.

Zbliżam się do końca gry. Został mi tylko ostatni boss. 

Co będzie potem?

TEORIA

Ty nie rozumiesz. Tylko ona jest ważna!

Społeczna teoria wszystkiego. 

Dylemat więźnia na dziesięć miliardów graczy. 

Ogólne równanie ludzkości.

Bez niej jesteśmy jak dzieci biegające w ciemności z ostrymi przedmiotami. Bezmyślna masa skazana na wyginięcie.

Z nią może jeszcze być… dobrze.

Teoria jest prosta. Elegancka. Mam ją od lat.

Jeżeli wszyscy wiedzą wszystko, zagrają w swoim najlepszym interesie. Ale mamy informacyjne nasycenie, a teoria nie działa.

Więc może inercja układu. Potrzeba tylko czasu, nastąpi autokorekta. Ale mijają już lata, trend słabnie. Niedługo będzie za późno.

Liczyłem stukrotnie. Pozostał jeden wniosek.

Popełniłem katastrofalny błąd w założeniu.

Ludzie zwyczajnie nie są dobrzy.

STEK

Wybacz dziwne pytanie. Czy mógłbym zjeść cię na kolację?

Mam w domu Klonmeater. Maszynkę do mięsa. Wystarczy próbka, małe ukłucie.

Potem osadzam ją w zawiesinie komórek macierzystych. Inicjuję procesy regeneracji. Dodaję hormon hipoertroficzny wywołujący rozrost rakowy. 

Parę godzin. Stek gotowy na patelnię.

Producent przestrzega przed jedzeniem ludziny, ale to hipokryzja. Jak można jeść delfininię, nosorożcynę, tygrysinę, mamucinę, to czemu nie mięso z człowieka?

Oczywiście. Autokanibalizm to pierwsza rzecz, jakiej się próbuje.

Zamawiałem też próbki od gwiazd filmu i muzyki. Smakują jak każda ludzina.

Raz zjadłem mięso swojego syna. On zjadł też moje. To bardzo terapeutyczne.

Czemu ty? Bo wyglądasz apetycznie.

SYMULACJA

Pierwsze osoby utknęły w pętlach pod koniec stulecia.

Zrazu były to pętle nieszkodliwe. Praca-dom. Jeść-spać. Kompulsje i nałogi.

Potem zaczęło brakować światoflopsów na procesy pamięci. Ludzie żyli, lecz nie pamiętali niczego. Każdego dnia pytali się, gdzie się podziały lata ich życia.

Świadomość zaczęła lagować. Płynęło się przez życie, nie procesując decyzji, nie przeżywając zdarzeń. Niby doświadczyliśmy świata, lecz jakby nas tam nie było. 

Początkowo winiono przeludnienie. Klasyczny problem skalowania. Lecz prawdziwa przycznyna leżała gdzie indziej. 

Rekurencja.

Symulacja nie nadążała za rozwojem jej wewnętrznych narzędzi procesunku. Oddaliśmy światoflopsy na rzecz światów w światach: mediów społecznościowych, obrandowanych uniwersów, sztucznych inteligencji…

Czy… by..ło.. wa…r…t…o?

PRZYJACIELE

Policz swoich przyjaciół. To będzie jedyna waluta po nadchodzącym końcu świata. 

Podręczniki przetrwania i postapokaliptyczne fikcje nie mówią tego dość dobitnie.

Zapomnij o cyferkach na koncie, księgach wieczystych i lajkach.

Gdy spadną atomówki, archanioły zadmą w trąby, morza wystąpią z brzegów tylko ta sieć z uścisków dłoni może cię ocalić. 

Samotni i znienawidzeni wyginą pierwsi.

Nowe wspólnoty będą komunami przyjaźni, nie relacjami wymiany. Razem będziecie dzielić zasoby, budować schronienia, bronić się, wspierać.

Tymczasem większość ludzi nie ma nawet jednego przyjaciela. Dziesięciolecia zrywania sieci społecznych, gloryfikacja indywizualizmu, parasocjalne substytuty. Przyjaźń będzie deficytowym towarem.

Chcesz przetrwać? Znajdź przyjaciół.

Zostało bardzo niewiele czasu.

ODEJŚCIE

Wysoki sąd pozwoli,  przypomnę zgromadzonym: od 2051 odejście jest uniwersalnym prawem człowieka. 

Jako ludzkość uznaliśmy, że każdy człowiek powinien zawsze móc odejść – zrezygnować z każdej okoliczności, zmienić zdanie, zacząć od nowa.

Zreformowaliśmy prawo rozwodowe, ustawy o związkach partnerskich, kodeks rodzicielski. Uproszczona apostazja jest warunkiem konkordatu. Aborcja i eutanazja są prostsze niż kiedykolwiek.

Nic poza więzieniem, nie powinno być więzieniem.

Prawo odejścia gwarantuje przywilej przemilczenia przyczyny. Roszczenie sobie wytłumaczenia podstawy prawnej nie ma. 

Dlatego jesteśmy na tej sali.

Zwracam się do powoda. Moja klientka odeszła. Najpewniej tylko dlatego, że chciała.

Miała do tego wszelkie prawo. 

Nie jest Ci winna żadnych tłumaczeń. 

CZUĆ

Czuć to syntetyczny grzyb. Pasożyt na przysadce mózgowej. 

Przyjmujemy go dobrowolnie.

Jest bezpieczny. Nie reprodukuje się i nie rozrasta. 

Czemu więc? Destabilizuje równowagę neuroprzekaźników.

Byłeś zamrożony, nie wiesz. Zaczęło się już w twoich czasach. Racjonalna obojętność, cyniczny dystans, postmodernistyczny nihilizm. Bezduszna optymalizacja życia. To były wektory ewolucji ludzkości.

Emocjonalna stabilność odbierała cały smak życia.

Porównaj to z oszałamiającym zachwytem, szaloną miłością, bezdenną rozpaczą romantyków. Kiedy czułeś coś takiego? Te emocje przepadły, a przecież czuliśmy je kiedyś. Są dowody w literaturze.

Moglibyśmy brać pigułki psychoaktywizujące, ale to odbiera całe zaskoczenie. Czuć “decyduje” za nas.

Czuję, że żyję.

OFIARA

<<Monoboże Planety Ziemia!>>

<<Oto jestem!>>

<<Weź twoją ludzkość jedyną, którą miłujesz, twoje Homo Sapiens, idź w zakole galaktyki, które wskażę i tam złóż ich w ofierze.>>

<<Jak tylko rozkażesz, Kosmiczny Nadboże.>>

Na trzecie tysiąclecie, gdy planeta dotarła na miejsce, Monobóg zebrał paliwo do fuzji jądrowej.

Zbiorowa jaźń ludzkości zapytała:

<<Oto wodór i tlen, a gdzież jest ofiara?>>

<<Kosmos upatrzy sobie ofiarę do całofuzji.>>

Monobóg postawił sześciowymiarowy ołtarz, umieścił w nim materię, a następnie splątał memetycznie ludzkość. Potem sięgnął po krzesiwo nuklearne.

Do ostatniej chwili czekał na kwantowego anioła. Ten nie nadszedł. Ludzkość spłonęła w ułamku sekundy.

Kosmiczny Nadbóg wzruszył ramionami.