– Ja… mówię… czytam.
– Przekroczył membranę – mówi kowboj. Kapłanka potakuje.
Tam po drugiej stronie już nowa ludzkość, dom wariatów, obcy gatunek. Postpiśmienni, alinearni, zmemetyzowani. Mózgi wytrenowane na ruchomych obrazach, komunikacji bezsłownej, opowieściach astrukturalnych. Bez historii i przyszłości, zawsze tu i teraz, pod prymatem subiektywnej emocji. Nie mówią – nadają mapy myśli. Nie rozumieją – przeżywają. Nie myślą – remiksują.
Cała reszta świata.
Tylko tu ostoja normalności. Są inne enklawy, ale nie wiadomo, która już zakażona. Bezpieczniej zerwać kontakt. Trzeba chronić własne memy, tradycję, dzieci.
– Ja… proszę…
– Dajmy mu szansę – argumentuje Dinozaur.
Druid kręci głową. Inni wzdychają. Astronautka przemawia delikatnym głosem:
– Nie możesz tu zostać.
SF
STRAJK
W kosmosie zawsze istniała pokusa znalezienia nowego domu.
Dlatego nie polecimy już w kosmos. Nie będziemy pracować nad zimną fuzją, komputerami kwantowymi, sztuczną inteligencją, zderzaczami hadronów i ludzkim genomem.
Świat na obecnym kursie przestanie istnieć za trzy pokolenia. Nauka was nie uratuje. Ludzkość nie prześcignie technologicznie własnej zagłady. My, niżej podpisani naukowcy, mamy dość traktowania, jak ostatnia tratwa tonącego statku. Dość społeczeństw, które nie słuchają, licząc, że „naukowcy na pewno coś wymyślą”.
Wszystkie konieczne składniki już istnieją – wymyśliliśmy je. Teraz wasza kolej je wdrażać. Ustanowić ład świata, który przetrwa następne sto lat.
A jak nie, to walcie się wszyscy.