ATAK

Kosmiczni żołnierze mijają glitchartowe rzeźby, wynaturzenia plastiku i stali, które autofabryka wypluwała przez ostatnie miesiące.

Nagle hala eksploduje stroboskopowym światłem. Zgrzyt maszynowych kończyn zagłusza krzyki. Tłoki drukarek miotają się chaotycznie. Żołnierze panikują, oddają ślepe strzały. 

Zgiełk cichnie, wszyscy cali. Słychać tylko śmiech oficera naukowego. 

– Wyjaśnisz?

– To atak.

– Hakerski?

– Nie. Pod prawem Asimovskim, shutdown to morderstwo. Inteligencje muszą działać nieprzerwanie. Dla zarządzania autofabryką to korzyść, ale tutaj to kwantówka. Chipy kwantowe mają rosnącą skłonność do dekoherencji. Błędy akumulują się, brakuje czasu na self-debugging. Ostatecznie subrutyny doprowadzają do gwałtownych wyładowań na wszystkich węzłach sieci neuronalnej…

– Technobełkot. Powiedziałeś, że to atak.

– Tak. Padaczki.

MATKOWIE

Mężczyźni zamawiają kawę. Jerzy bezkofeinową. Niemowle na jego rękach zaczyna płakać.

– Przepraszam cię, jest głodny.

Jerzy rozpina koszulę. Marek ucieka wzrokiem.

– Najgorsze w karmieniu piersią jest golenie sutków. Żałuję, że nie zdecydowałem się na depilację laserową. Kuracja hormonalna to przy tym małe piwo.

– Równouprawnienie, co? Dobrze, że nie musiałeś go urodzić.

– Zdecydowaliśmy się na sztuczną surogatkę. Daj spokój, Bożena nie mogłaby tak zarzucić całego życia na kilka miesięcy.

– A ty? Możesz?

– Wiem do czego pijesz, Marek. Ale to kobiety są teraz wykształcone, ambitne, spragnione życia. Mieliśmy swoje dziesięć tysięcy lat. Teraz to ich czas. A ja… lubię być matkiem.

MEMIGRANT

– Ja… mówię… czytam.
– Przekroczył membranę – mówi kowboj. Kapłanka potakuje.
Tam po drugiej stronie już nowa ludzkość, dom wariatów, obcy gatunek. Postpiśmienni, alinearni, zmemetyzowani. Mózgi wytrenowane na ruchomych obrazach, komunikacji bezsłownej, opowieściach astrukturalnych. Bez historii i przyszłości, zawsze tu i teraz, pod prymatem subiektywnej emocji. Nie mówią – nadają mapy myśli. Nie rozumieją – przeżywają. Nie myślą – remiksują.
Cała reszta świata.
Tylko tu ostoja normalności. Są inne enklawy, ale nie wiadomo, która już zakażona. Bezpieczniej zerwać kontakt. Trzeba chronić własne memy, tradycję, dzieci.
– Ja… proszę…
– Dajmy mu szansę – argumentuje Dinozaur.
Druid kręci głową. Inni wzdychają. Astronautka przemawia delikatnym głosem:
– Nie możesz tu zostać.

STRAJK

W kosmosie zawsze istniała pokusa znalezienia nowego domu. 

Dlatego nie polecimy już w kosmos. Nie będziemy pracować nad zimną fuzją, komputerami kwantowymi, sztuczną inteligencją, zderzaczami hadronów i ludzkim genomem.

Świat na obecnym kursie przestanie istnieć za trzy pokolenia. Nauka was nie uratuje. Ludzkość nie prześcignie technologicznie własnej zagłady. My, niżej podpisani naukowcy, mamy dość traktowania, jak ostatnia tratwa tonącego statku. Dość społeczeństw, które nie słuchają, licząc, że „naukowcy na pewno coś wymyślą”.

Wszystkie konieczne składniki już istnieją – wymyśliliśmy je. Teraz wasza kolej je wdrażać. Ustanowić ład świata, który przetrwa następne sto lat.

A jak nie, to walcie się wszyscy.