WYPOŻYCIENIE

Jestem bardzo szczęśliwy. 

Sekret? Tranzytuję duszę. Cień. 

“Wypożycienie”, twoja świadomość w innym ciele. Wypożyczasz czyjeś życie na kilka dni. Nie ma nadużyć, jesteś pasażerem, nie kierowcą. Zaskakująco świadomość nie bierze udziału w procesach decyzyjnych.

Znajdujesz szczęśliwego człowieka (są apki, fora, portale), dogadujecie stawkę, opłacacie jogina, organizujecie tranzyt i jesteś szczęśliwym człowiekiem.

Można zawiesić własne funkcje życiowe. Ja  uprawiam zamianę. 

Są też układy wielostronne, łańcuchowe “wypożycienia”.

Drogie? Ja zarabiam na tym. 

Cierpię na depresję, dystymię, anhedonię. To nie zwykły dołek, poniedziałkowa chandra. Gdy dopada mnie mrok, daję komuś ten czas do przeżycia. 

Są koneserzy, artyści, fani, złote dzieci.

Trzeba być naprawdę nieszczęśliwym.

GENERKA

Ciekawostka. 

Wiesz, że kiedyś to ludzie pisali książki, malowali obrazy, kręcili filmy.

Na przykład książki. Ktoś dyktował kompowi słowo po słowie albo stawiał litery po kolei. 

Tak, musiało wieki trwać.

Nie było jeszcze generki. Zamiast mówić co chcesz, brałaś dzieło kultury stworzone już wcześniej. Mieli jakieś agregatory, biblioteki.

Jak nie było dokładnie tego co chcesz, to brałaś coś innego.

Autor decydował o treści. Zakończeniu też. Nie mogłaś przegenerować. 

Dziwne, co nie?

Jak chciałaś kontynuację to trzeba było czekać. 

Lata. Nie minuty.

Wszyscy konsumowali to samo. Choć było na tyle kontentu, że nie dokładnie to samo.

Nie wygenerowałem! Dziadkowie mi opowiadali.

REELEKCJA

“Kosciół Zeusa Gromowładnego stara się o reelekcję. Ganesza zbiera poparcie opozycji…”

To wymaga wytłumaczenia.

Na naszej planecie wybiera się bogów. Tak naprawdę: “religię urzędową”.

Możecie udawać, że religia i polityka nie są powiązane, symulować rozdział państwa od kościoła, praktyka mówi coś innego. 

Wybieramy. Głosujemy. 

Religia jest lustrem.

Animizm był odbiciem relacji człowieka z naturą. Dlatego pierwsi bogowie mieli twarze zwierząt.

Monoteizmy odzwierciedlały feudalne relacje władzy. Najwyższą władzą był król, więc Bóg był królem w niebie.

Nie mieliśmy tu nigdy królów, zawsze demokrację, więc… nasi bogowie  są urzędnikami. Politeizm to naturalna struktura religijna demokracji. 

Jak na ziemi, tak i w niebie.

WYROK

Wysoki sądzie, ławo przysięgłych. 

Państwo W. oskarżeni są o umyślne rozmożycielstwo pierwszego stopnia. 

Tak! Sprowadzili dziecko na ten świat.

Ten świat kroczący do ku przepaści, pełen zła i niegodziwości.

Swój czyn uzasadnili następująco. Cytuję: “bo chcieliśmy”. 

Czy to dostateczny powód, żeby bawić się w boga? 

Chcieli własnego dziecka pomimo milionów niechcianych, głodujących sierot?

Uświadommy  sobie ciężar ich czynu. To dziecko umrze kiedyś. Wcześniej będzie cierpieć. Sprawiać cierpienie. Żyć kosztem innych. Gdy tylu jest potrzebujących.

Okolicznością łagodzącą byłoby uczynienie świata lepszym w równoważnym stopniu, lecz… tylko spójrzmy na oskarżonych. 

Co zrobili dla dobra ludzkości?

Nic. Chcieli.

Czy zasługują na bycie rodzicami?

Z TOBĄ

Muszę Ci coś wyznać.

Po rozwodzie spędziłem rok w seksulakrum.

To komora deprywacyjna z kombinezonem haptycznym, hełmem VR, zmiennokształtnymi fleshwandami i dildami.

Używałem całymi dniami. Zasypiałem edżingując do ASMRów. Nad ranem budziły mnie cyfrowe orgie.

Ograłem top trzysta gwiazdeczek porno obu płci w różnych układach…

Ściągałem fanowski soft: postaci historyczne, fikcyjne, celebrytów, futrzaki, hybrydy mityczne, dinozaury…

Potem odnalazłem AGP – Artificially Generated Porn. Orgie  reżyserowane przez maszyny, które seksu nie rozumieją. Cielesne fantasmagorie geigerowskie. Sny ewoluujące podług ukrytych podniet zbiorowej podświadomości. 

Entuzjaści usunęli bariery. To nie do opisania. Bezmyślna optymalizacja orgazmów. 

Mówię Ci o tym wszystkim, ponieważ…

Z Tobą mi lepiej.

POMOST

Kiedyś pisało się algorytm. Programista musiał rozumieć, co chce napisać. Każda linijka kodu opatrzona komentarzem.

Wczoraj: Sieci neuronowe, sztuczne inteligencje, programy piszące programy, języki maszynowe, drzewa genealogiczne czarnych skrzynek.

Dziś: świadome oprogramowanie. Kod opatrzony wolą. Technologiczne osobliwości, bez żadnych komentarzy. 

Oto mamy nowego sąsiada, którego nie rozumiemy.

Historycznie w kontaktach z izolowanymi cywlizacjami kluczowi byli ludzie pogranicza. Tubylcy, którzy służyli kolonizatorom. Koloniści pomieszkujący wśród autochtonów.

I najważniejsze: dzieci z mieszanych związków. Zanurzone w obu kulturach, władające oboma językami.

To właśnie tu robimy. Obustronnie. Niemowlaki wychowywane przez SI. Holograficzne dzieciaki adoptowane przez pary homo sapiens.

Integrujemy je ze sobą.
Budujemy pomost.

MAMKA

Nie jesteś moją prawdziwą matką. Ona jest.

Jesteś najwyżej rodzicielką.

Nie czytałaś mi bajek, nie bawiłaś się ze mną, nie utulałaś mnie do snu. Nie było cię, kiedy miałem nocne ataki paniki. 

Wszystko robiła ona. 

Pomagała mi w nauce, pocieszała, gdy byłem szykanowany w szkole, karmiła mnie, ogarniała smart dom, organizowała transport na zajęcia dodatkowe. 

Nigdy nie zezłościła się. Nie straciła cierpliwości. Zawsze była.

Ty tylko opłaciłaś subskrypcję. 

Ciało, krew, geny? Czy ty się słyszysz? Nie na tym polega rodzina.

Rodzina to wymiana informacji, wzajemna ewolucja algorytmów, zakodowany internet uczuć i troski.

Sztuczna? Ty byłaś sztuczna.

KlaudAI jest prawdziwa. 

ODNOGA

Mieć czy nie mieć dziecka? 

To częste pytanie. Mamy pary, takie jak wy, cały czas. 

Obiektywna rzeczywistość to stary paradygmat.

Nie od dziś wiadomo: czas płynie tak, jak go postrzegamy. Jeżeli zmienić percepcję czasu, koryto rzeki może być deltą, gromadą wirujących jezior, czterowymiarową siecią podziemnych strumieni.

Procedura jest prosta. Bierzecie temporalny narkotyk. Rozpuszczamy wasze postrzeganie czasu. Wypożyczamy odnogę rzeczywistości.

Przeżyjecie swoje rodzicielstwo i jego brak, potem wybierzecie odnogę biorąc stabilizatory tempoaktywne. Druga staje się sennym majakiem. 

Nikomu się krzywda nie dzieje. Dziecka nigdy nie było lub było zawsze. 

Inne pary? Powiem tylko, że nie bez powodu mamy globalny kryzys dzietności. 

PLANSZÓWKI

Tak, generale, gry. Planszowe głównie. Zawdzięczamy im życie.

Militarnie byliśmy straceni. Bordanie mieli przewagę liczebną, technologiczną… biologiczną nawet. Mogliby unicestwić nas bez trudu. 

Nie wygraliśmy żadnej bitwy, ale strąciliśmy kilka ich krążowników. Pojmaliśmy załogę. Jeńcy byli jednak nieugięci.

Strażnik więzienny nosił planszówki dla zabijania czasu. Odkrył, że wyabstrahowane konflikty są dla Bordan jak narkotyk. 

Ich półkule mózgowe są hiperwyspecjalizowane. Powstaje sprzężenie zwrotne na styku logicznej i narracyjnej części mózgu.

Ani książki, ani matematyka. Tylko gry. 

Nigdy nie mieli swoich. W stanie, który wywołują u nich, nie da się projektować. 

Leci Bordiańska delegacja pokojowa. 

Powinien generał, przeczytać instrukcje do następujących tytułów…

KRĄG ŻYCIA

To naturalna kolej rzeczy.

Winsektydy żywią się supergrzybnią.

Plastpająki zjadają winsektydy, żeby naładować swoje baterie i syntezować sieci z czerńjedwabiu. 

Sieci pożerają solarniki, żeby budować kolektory słoneczne, które zasilają lampy naszych kroczących ogrodów. 

My żywimy się ich hipertroficznymi owocami, a sami jesteśmy zwierzyną dla killbotów. 

Na killboty polują predatorianie, a ci z kolei są pożerani przez ramozaury. 

Ramozaury czasem umierają same, a czasem pożera je lewiatan. 

Gdy któraś z wielkich maszyn umiera na części rozbierają ją gryzaki i piłaki. 

Szczątki z metalu i plastiku pożera nano, na którym rośnie supergrzybnia.

Zawsze tak było i będzie. Jesteśmy częścią nieprzerwanego kręgu życia.