
Pierwsze osoby utknęły w pętlach pod koniec stulecia.
Zrazu były to pętle nieszkodliwe. Praca-dom. Jeść-spać. Kompulsje i nałogi.
Potem zaczęło brakować światoflopsów na procesy pamięci. Ludzie żyli, lecz nie pamiętali niczego. Każdego dnia pytali się, gdzie się podziały lata ich życia.
Świadomość zaczęła lagować. Płynęło się przez życie, nie procesując decyzji, nie przeżywając zdarzeń. Niby doświadczyliśmy świata, lecz jakby nas tam nie było.
Początkowo winiono przeludnienie. Klasyczny problem skalowania. Lecz prawdziwa przycznyna leżała gdzie indziej.
Rekurencja.
Symulacja nie nadążała za rozwojem jej wewnętrznych narzędzi procesunku. Oddaliśmy światoflopsy na rzecz światów w światach: mediów społecznościowych, obrandowanych uniwersów, sztucznych inteligencji…
Czy… by..ło.. wa…r…t…o?