BEZGRANICZNI

Narody usunęliśmy z planety jeszcze w dwudziestym trzecim wieku. 

W ogóle ich nie było szkoda. Bazgroły na mapach, demarkacje piachu, przerośnięte wykwity plemiennej propagandy.

Następnie języki, piramidy nieporozumienia, same się wyrugowały na rzecz uniwersalnego lingua solaris i myśltransferów.

Płeć przestała mieć znaczenie w erze postciążowej. Każdy klonem, po co eksponować płciowe dymorfizmy? Powszechny aseksualizm jest dla wszystkich zdrowszy.

Ostatecznie wszystkie osobnicze cechy wyglądu, te pióra pawie, stężenia melatoniny, epigenetyka cała, przemysły piękności, wszystko ujednoliciliśmy. 

Mówicie: “Szaracy”, ale komu ta stratyfikacja urody miała służyć?

Kontemplujemy implementację umysłu roju. Kość czaszki to ostateczna granica dzieląca człowieka od człowieka. 

Już niedługo…

Będziemy bezgraniczni.

Dodaj komentarz