
Pokój skanuję w poszukiwaniu pluskiew i ukrytych kamer. Czysto.
Na zamówionych zamorskich serwerach ustawiam generatory AI na produkcję filmu alibi. Oficjalnie zarwałem nockę na wideoczacie.
Znacznik GPS implantowany w krąg szyjny zaklejam sklamblerem. Równolegle odpalam sygnał podmianki, który zostanie w pokoju.
Następne są naklejki z fikcyjnymi odciskami palców.
Twarz pokrywam makijażem oszukującym face recognition software. Miejskie kamery są głupie.
Gorzej z prywatnymi, te trzeba oszukać inaczej.
Doklejam sobie protezy szóstych, siódmych palców i ubieram ciuchy udające artefakty graficzne. Jeżeli rozpoznają mnie mogę udawać, że to wygenerowany film.
– Idziesz? – słyszę na szyfrowanym łączu.
Sprawdzam shackowane bransolety fitness.
– Rodzice śpią. Mogę wyjść.