SZYBCIEJ

Żyję dwie i pół godziny na godzinę. Sześćdziesiąt godzin na dobę. 

Wymieniłem oczy na ślepia drapieżnika. Wyższa prędkość stroboskopowa.

Codziennie muszę brać koktajl designerskich narkotyków, żeby mózg nadążał za okiem. Mam implanty stymulujące przewodnictwo i taktowanie na neuronach.

Żyję w slow-motion. Świat zanurzony w miodzie. Ludzka mowa to wielorybi śpiew.

Dla chrononormatywnych pędzę szarpanym, robotycznym truchtem. Rozmawiam mową wiewiórek (zmodyfikowane płuca i struny głosowe). Media konsumuję na przyspieszonym odtwarzaniu.

Potrafię złapać muchę w locie.

Myślisz: Dlaczego ktoś miałby to sobie robić?

Dla niektórych to przewaga rynkowa w świecie późnego kapitalizmu.

Dla mnie to sposób, by żyć póki świat jeszcze istnieje.

ŻYCZENIE

…trochę jak dżiny z waszych baśni. Tylko na skalę kosmiczną. Typ trzeci w skali Kardaszewa.

To altruistyczna misja. Kończenie głodu, leczenie chorób, zatrzymywanie katastrof klimatycznych. Nic nas nie kosztuje. 

Gdy napotkamy inteligentny gatunek losujemy jednego członka na reprezentanta. 

Najczęściej z warstw niższych. Z naszych doświadczeń wynika, że rozmowa z rządami daje gorsze efekty. Przy niskim rozwarstwieniu  ekonomicznym to nie ma znaczenia. Przy wysokim, jak u was lepiej wysłuchać tych na dole. 

Jak ty. Osierocona. Głodna. Bezdomna. Skrzywdzona. Wzgardzona. Zła. Bezsilna. Samotna.

Tak. Masz jedno życzenie. Dla całej planety.

Możesz powtórzyć?

To precedens. Jesteś pewna, Ziemianko?

Cóż. Dobrze. 

Spalimy twój świat.

SERCE

Wasz syn zbliża się do trudnego wieku. Zakocha się, może już jest zakochany. Zaczynają coraz młodziej.

Zacznijcie podawać mu inhibitory oksytocyn. Ale i tak… Trzeba będzie wymienić serce.

Proponuję sztuczne, poliwęglanowe. Bateria krystalicytowa. Neurointerfejs do regulacji rytmu przy wysiłku lub medytacji. 

Gwarancja na całe życie. Sam posiadam.

Owszem. Serce to tylko pompa do krwi. Ale zromatyncyzowaliśmy je do absurdu. W idiomach, poezji, muzyce. To oddziaływuje psychosomatycznie.

Po wymianie coś zmienia się. Człowiek zostaje panem swojego serca, nie sługą. Miłość staje się bardziej czysta, racjonalna, platoniczna.

Jasne, możecie przeczekać, ryzykując formacje parafilii romantycznych, dramaty, uniesienia, wstyd, łzy. Na co to komu?

WEZYR

Oto pytanie. Czego pragnie ten, kto ma już wszystko?

Wielki Wezyr Jabar Rephet znalazł się w takiej właśnie sytuacji. Ma więcej bogactw, niż ktokolwiek na świecie. Złoto, przyprawy, kamienie szlachetne. Gdyby je zaczął wydawać zdestabilizowałby rynek. 

Już posiada: miasta, plantacje, statki i pałace. Niewolników, służących, nałożnice i armie najemne.

Ma więcej, niż będzie w stanie wydać w ciągu życia on, jego liczne żony i jego nieprzeliczone dzieci i wnuki.

Skarb daje mu wszelką władzę, jakiej zapragnie. Mógłby przekupywać królów, kończyć wojny, zwalczać choroby, nakarmić głodnych, napoić spragnionych, odziać łachmaniarzy…

Czego pragnie Jabar Rephet każdej nocy, nim zmorzy go sen?

Więcej.

KONIEC

To nasilało się stopniowo. Cywilizacyjne migreny, bezsenność, zmęczenie, apatia, społeczne lęki, dysforie, depresje.

Lekarze winili stres, technologię, nowoczesność. Przepisywali leki, sport, nowe style życia. 

Ratowaliśmy się karierami, kawą, używkami, grami video, platformami streamingowymi, memami, lajkami, psychoterapią, religiami, wakacjami…

Nie pomagało.

Każdego roku cała ludzkość kładła się spać minutę wcześniej, spała minutę krócej, wstawała minutę później.

Coraz mniej śmialiśmy się i płakaliśmy. Odkładaliśmy na kolejne tygodnie spotkania z przyjaciółmi, ważne rozmowy, pilne sprawy, śmiałe plany.  Marzenia stawały się coraz mniej realne. Cele – odleglejsze. Powody – nieprzekonujące.

Coraz mniej chciało się chcieć.

Aż pewnego dnia… nie wydarzyło się nic.

REZERWAT

Jedzą papier.

Jedzą. Gryzą, żują, połykają. Potem trawią i wydalają. Sprzątamy po nich. Znaczy roboty, ale wciąż, obrzydliwość.

Nie lubią mieć pustych brzuchów albo nie zauważyli, że nie mogą umrzeć z głodu. 

Czwartowymiarowa transfuzja. Teleportujemy im krew nasyconą panaceikami prosto do tętnic. Tak samo usuwamy wracającą żyłami.

Tak, papier. Pulpa z biomasy. W różnych kształtach i konsystencjach, nasycona związkami imitującymi smak i zapach. Lubią to.

Najchętniej usunęlibyśmy im cały układ pokarmowy. Ale dyrektywa rezerwatu mówi: wspierać autentyczność. 

“Rajski ogród, Anno Domini 2022. Zobacz korzenie drzewa postludzkości. Poznaj swoich przodków: Homo Sapiens.”

Zwiedzający to lubią. Zwłaszcza dzieciaki. Uwielbiają żarty o kupie.

OSTATNI SKOK

Słuchajcie, drodzy chrononauci. 

Mamy dowody, że próbowaliśmy już wszystkiego. Ekologiczne ruchy społeczne sprzed pięćdziesięciu lat inicjowali tacy podróżnicy w czasie, jak wy. Oczywiście z innej linii czasowej, ale tam również katastrofa klimatyczna zdziesiątkowała całą ludzkość.

Wiemy, że analitycy, prognostycy i naukowcy przybywali nas ratować udowadniając nadejście zagłady. Tak, technologie czystej energii i alternatywnych surowców podrzucali kurierzy z przyszłości.

Również aktorzy, muzycy, politycy. Kilku znam osobiście. Mamy świadectwa przynajmniej czterdziestu podróżników. Wszystko na nic.

Wasza misja to akt desperacji. W kontinuum kończy się przędza. To będzie ostatni skok.

Cel: najbogatsi ludzie początku wieku. 

Misja: Pranie mózgu, incepcja ekologiczna. 

Kryptonim: Opowieść wigilijna.

KIEŁBASA

– Mój dziadek był czarnoksiężnikiem. To było modne wtedy.

Pięćdziesiąt lat temu przodek Antoniego, otwarł portal do Piekła, z którego zaczęło wylewać się mięso. 

– Zrobił to, co każdy, by zrobił. Biznes.

Kiełbasa z Piekła to lokalny specjał i filar rodzinnej fortuny. Dziś działa już dziesięć linii produkcyjnych. Czy to jednak etyczny interes?

Wedle badań mięso pochodzi od potępieńczego megaorganizmu: skrzyżowania wieloryba, świni i gąsienicy. Portal podróżuje wewnątrz ciała istoty rozrywając ją żywcem. Pracownicy czasem słyszą międzywymiarowe krzyki zwierzęcia.

Oburzeni konsumenci żądają wyjaśnień.

– Nie ukrywaliśmy nic. Nikt nie pytał, skąd pochodzi mięso – odpowiada Antoni. – To i tak bardziej etyczne, niż hodowle przemysłowe.

BOŻE CIAŁO

source: https://www.nasa.gov/image-feature/a-peek-inside-the-orion-nebula

Ciemna materia, którą sonda Pilgrim sprowadziła na Ziemię, jest tkanką organiczną. Próbkę nazwaliśmy “Bożym Ciałem”. 

Wnosimy, że organizm jest rozproszony po całym wszechświecie. Badanie radiologiczne dowiodło, że istniał od pierwszych mikrosekund Wielkiego Wybuchu. “Boże Ciało” posiada właściwości podobne do neuronu, wymienia neutrina niczym impulsy w pankosmicznym mózgu. Za ich pomocą sonduje i modyfikuje materię na niewyobrażalną skalę.

Istota jest więc: odwieczna, wszechobecna, wszechwiedząca, wszechmocna. Wedle wszelkiej definicji to istota boska. Ecce Deus. 

Religia-Nauka jeden do zera.

Nie udało się nam nawiązać kontaktu. Nigdy się nie uda. W jej skali ludzkość jest mniej niż mikrobem, Ziemia – pyłkiem.

Nie takiego Boga szukaliście?

STARY LĄD

Zapomnij. 

Średni czas życia podwoił się. Reguły dziedziczenia szlag trafił. Kapitał zapuścił korzenie w kontach starców. Najmłodszy milioner na Ziemi ma 60 lat. 

Trzy pokolenia składają się na system emerytalny. Starcy to jedyna grupa docelowa, która ma pieniądz.

Odwrotny ageizm się znormalizował. Mobilność społeczna zamarzła. Demografia odwróconej piramidy. Młodzi uciekają w kosmos, bo nie stać ich na własne dzieci. 

Technologia stanęła w martwym punkcie. Oni tam już nie potrzebują nowości. Jak potrzebują, to nie chcą. Totalna retrofuturystyka.

Kultura kręci się w kółko. Rządzą covery, remake, remaster. Wieczna złota jesień. 

Ziemia to roztańczony dom starców. Weź swój talent gdzie indziej.