
Mości rycerzu, jak już Pan tego smoka ukatrupi, to co dalej?
Sam skarbu nie wyniesie. Zatrudnić tragarzy? Ukradną. Trzeba takich bez pokus. Najlepiej golemy, tylko drogie. Nieumarłych może? Znam jednego nekromantę.
Ale co potem? Ofiary smoka się upomną, król połowy zażąda, złodzieje zapukają do drzwi, spadkobiercy skrytobójców naślą.
Ukryć trzeba. W krasnoludzkich bankach marnować się będzie. Na czarnoksięskich inwestycjach ryzyko duże. Gildiom kupieckim ufać nie można.
Ja proponuję kościół założyć. Odłam, zakon paladyński. Zawsze się znajdą konwertyci. Odpis podatkowy będzie. Świętość to pewna inwestycja.
Dużo zachodu, ale ja się już zajmę wszystkim. Tylko smoka trzeba ubić.
Mamy umowę, sir Jerzy?








