IMPAKT

W piątym kręgu nie używają już słów. Maski z ekranami, inteligentne tatuaże, taniec. Wyświetlają nieprzerwany teledysk memetyczny z kory nowej. Lecz to wciąż ludzie.

Na szóstym już inne istnienie. Porośnięci wszyscy techgrzybem, który ich karmi i wniebobierze. Tam każdy wieszczem, buddą, prorokiem. Ich “być” to nie „sobą, tu, teraz”, lecz “gdziekiedyindziej, zawszewszędzie, nigdynigdzie”.

Dalej zanika osobnicze bycie. Grzybnia ludzka, metalowe ukwiały, amalgamaty świętości. Tam jedność ze wszechświatem, ekstaza wiekuista. Bardzo trudno być sobą, noosfera napiera na sobiesamość. 

Krąg ósmy. Kilometr od miejsca impaktu. Koniec mojej pielgrzymki. Zbyt wielka radość, zbyt wielki strach, pokusa zostania. 

Z dziewiątego nikt nie wrócił jeszcze. 

NOWY ROK

Musi być lepiej. 

Wszelka ekonomia stoi nieodzownie na tej nadziei.

Każdy pieniądz jest pożyczką, pożyczka jest obietnicą spłaty z nawiązką, nawiązka istnieje tylko w lepszej przyszłości. 

Nie ma kapitalizmu bez tej złudnej nadziei na nieskończony wzrost, tego mitu założycielskiego bez pokrycia, tego bałwochwalczego kultu złotej jutrzenki.

Dlatego wszyscy życzmy sobie na nadchodzący rok:

Żeby dług zaciągnięty w naturze nie okazał się zbyt wielki;

Żeby technologia doganiała wielką obietnicę przyszłości;

Żeby sznur był dość długi, byśmy jeszcze stali na palcach;

Żeby ktoś inny zapłacił cenę;

Żeby ten rok był lepszy, niż poprzedni;

Żeby starczyło nadziei, że tak będzie;

Szczęśliwego nowego roku. 

FAJERWERK

Od początku antropocenu Ziemia oddala się od Słońca. Mamy na to apokryfy Kopernikańskie. 

To mała zmiana, ale kumulatywna. Planeta ucieka z orbity. Dzieliło nas kilkaset lat od permanentnej epoki lodowcowej.

Spisek iluminatów na czele z Izaakiem Newtonem potajemnie wprowadził rozwiązanie. Spopularyzowali noworoczny zwyczaj. 

Tak, fajerwerki. Coroczna korekta obrotu sfer niebieskich pod maską celebracji nowego roku.

Dziesiątki tysięcy ton fajerwerków odpalanych o północy, gdy słońce jest po przeciwnej stronie globu, to odrzut rakietowy. 

Mamy teraz przeciwny problem. Spisek iluminatów nie przewidział wzrostu liczebności populacji i popularności fajerwerków. Na własne życzenie spadamy w słońce.

Więc w tym roku może… odpuść sobie strzelanie.

DOKTRYNA

W sensie bioteologicznym poród to dosyć mechaniczne i powszechne zjawisko. Obwiesiliście je tradycją, niczym choinkę bombkami, ale świętujecie niewłaściwą rzecz.

Prawdziwy cud wydarzył się dziewięć miesięcy wcześniej. Kobieta bez pomocy mężczyzny zachodzi w ciążę. Pierwsze dzieworództwo.

Dygresja: dziś, kiedy wyodrębniliśmy odpowiedzialny gen wiemy, że mutacja Maryji była właściwym cudem. Ciąża tylko naturalną konsekwencją.

Dzieworodność spowszedniała nam, przez pokolenia kobiecych zakonów, takich jak mój, ale wtedy: cud.

Jeszcze: Partenogeneza jest jak klonowanie. Jezus był identycznym bliźniakiem swojej matki. Widzisz tu problem?

Niektóre odłamy twierzą, że spontaniczna manifestacja chromosomu Y, jest boską ingerencją.

Jest prostsza odpowiedź.

Jezus był trans.

Wiele wyjaśnia, prawda?

JESTEŚ CZYM

Jak zbudować tożsamość w świecie, gdzie wszystko jest możliwe, wszystko wolno, każdego stać na wszystko?

Preferencjami? Nimi można namalować jedynie rozmyte akwarele, powidoki człowieczeństwa. Co znaczy, że wolisz lody czekoladowe nad waniliowe?

Historią osobistą? Nie wybrałeś jej. Przydarzyła ci się. Jak skłonność do tłustych włosów lub nieświeżego oddechu. Co znaczy, że jesteś kwiatem na gałęzi drzewa możliwości, ofiarą biograficznego losowania?

Tylko wyrzeczenia: wewnętrzne wygnania, osobiste prohibicje, restrykcyjne diety, woluntarne abstynencje seksualne, wektory ascezy konsumpcyjnej… 

Każdy może być wszystkim, lecz tylko ty unikatową abnegacją pankonsupcji.

Tam leży ostry kontur twojej tożsamości. 

Im więcej porzucisz, tym więcej ciebie. 

Jesteś czym nie jesteś. 

PIŁKA

To opuszczony stadion piłkarski. 

Taki dwudziestowieczny sport. 

Mało kto uprawiał. Oglądali tylko. 

Fani dokonywali wandalizmu, agresji plemiennej…

Dlaczego? Starsi ludohistorycy tłumaczą socjoekonomią. Piłka była sportem klas niższych ustroju kapitalistycznego, które przynosiły frustrację codziennego życia na stadiony. 

Późniejsi badacze oskarżali samą strukturę gry. Mecz piłkarski miał powolne tempo. Napięcie rosło drastycznie w sytuacjach podbramkowych, rzadko dając satysfakcjonujące katharsis. Zamiast regularnego cyklu punktowania – kaskadowe piętrzenie frustracji.

Aspołeczne zachowania widzów, skandale korupcyjne, koneksje przestępcze… ostatecznie piłkę zdelegalizowano. Grać było można, zarabiać już nie. Były protesty, powstała szara strefa, ale gdy pieniądze odpłynęły, upadły organizacje, fani odeszli.

Tak. Podobnie jak z religią.

Zagrać?

Spróbujmy.

DOM – AUDIO

Tam bawiliśmy się w berka.

To miały być statki kolonizacyjne. Wielka ewakuacja, dwanaście procent ludzkości, mogłaś słyszeć w szkole. Asteroida minęła Ziemię o włos. Ledwie podgrzała atmosferę.

O, tu chodziliśmy z mamą na e-fajki. 

Statki były gotowe, ale nie było sensu słać ich w kosmos. Więc powstały osiedla kosmiczne. Autonomiczne,  samobieżne reaktory, zamknięty obieg wody. Dobre dla Marsa, dobre dla Gobi i Sahary.

Tam mieszkali twoi dziadkowie. Wtedy to jeszcze było luksusowe osiedle.

Nie bój się. Pewnie ktoś tu jeszcze mieszka. Część systemów wciąż działa.

Nie. Nie możemy wrócić do domu. Tam nie jest bezpiecznie.

Teraz to będzie nasz dom.

MOWA CIAŁA – AUDIO

Oddychanie jest kluczowe. Nie będziecie oddychać od razu się poznają. Ale bez ostentacji, naturalnie, niech idzie w procesach bezczynności. Mówicie na wydechu.

Tak, marnowanie energii, trudno.

Następnie mimika. Najbezpieczniej kopiować wyraz twarzy rozmówcy – ludzie mają od tego neurony lustrzane. Odradzam randomizery behawioru, prowadzą jedynie do nieporozumień. Gwarantowana dolina niesamowitości.

Najwięcej zachodu jest z tą nieszczęsną gestykulacją. Tu nie ma prostej zasady. Można zignorować i wyglądać jak manekin. Można szkolić na algorytmie genetycznym, ale to może trwać latami. 

Lepszym wyjściem jest zakupienie naszego unikalnego oprogramowania Hand Gestures 4.0. Jedyne pięć dziewięćdziesiąt dziewięć za miesiąc. Aktualizacje i technical support w cenie.

KIDROID – AUDIO

Moglibyśmy wziąć prawdziwe dziecko. Rozważaliśmy to.

Są kwestie finansowe. Kidroid jest droższy, ale zwraca się w kosztach utrzymania po 5 latach. Bądźmy szczerzy, nikomu się dziś nie przelewa.

Są kwestie etyczne. Czy potrafilibyśmy stworzyć szczęśliwy dom dla prawdziwego dziecka? Miłość, wychowanie… to olbrzymia odpowiedzialność.

Jest cały kontekst kulturowy. Kidroidy nie zostały ciepło przyjęte po wejściu na rynek. Są wyszydzane w szkołach, nadużywane przez zboczeńców, wyrzucane jak zabawki. Znamy to uczucie. Współczujemy im.

Są też kwestie społeczne. Widzimy jak sąsiedzi patrzą. Nie akceptują nas. Dostajemy groźby. Nie rozumieją czemu androidy chciałyby mieć potomka. 

Do czego posunęliby się, gdybyśmy wzięli ludzkie dziecko?

RAPORT – AUDIO

Pomierzyli, poskanowali, pomyśleli i jak zwykle gówno znaleźli. „Skała myśląca, anomalia agrawitacja, promieniowanie cieplne.”

Tyle to ja wiedziałem, stojąc na tym durnym bloku. Ciepła skała, lata, świeci i wibruje.

Tak działają jajogłowi. Będą stawiać swoje tezy, pisać rozprawki, debatować. A ty się słuchaj i potakuj. 

Już się za kolejny artefakt wzięli. W takim tempie nigdy nie opuścimy tego czarnego zadupia.

Więc zrobimy własną analizę. Jedyny test jaki ma znaczenie. Megatonowe działko laserowe. Przetrwa – szacunek, niech badają dalej. Pęknie – pewnie i tak nie było warte zachodu.

Co nam zrobią? Przeniesienie stąd to awans.

Ostatni raport z czarnej skrzynki oddziału Skorpion 3.

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.