Nasze poczwarki są pasożytami podskórnymi. Wiją kokony w tkankach mięśniowych. Jajeczko dostaje się do organizmu w wyniku ukłucia pokładełkiem. Takim, jak to mojego partnera, tutaj.
Oczywiście zabiegu dokona specjalista w sterylnych warunkach. Nie chcemy zakażenia.
Inkubacja trwa dwa miesiące. W tym czasie poczwarka opija się krwią.
Tylko jedna na osobę. Więcej poczwarek uszkodziłoby surogata.
Następnie dokonujemy ekstrakcji przez chirurgię laserową. Po tym jak wykształci zęby, ale zanim zacznie żywić się tkankami twardymi.
Proponujemy kontrakty kilkuletnie, przynajmniej dwadzieścia poczwarek na osobę. Płacimy godziwie.
Tylko homo sapiens. Używanie zwierząt jest poniżające.
Tylko samce. Poczwarki ich preferują. Lepsza masa ciała.
Przyłącze ją odrzuci. A jeżeli przyjmie – ona oszaleje.
Poprzednia generacja stawiała grubsze psychiczne bariery. 5TP to prawie umysł roju. Telepatia na tym poziomie wymaga głębokiej samoświadomości, wysokiej inteligencji emocjonalnej, skłonności medytacyjnej, tolerancji…
Rozmażesz granice – staniesz się kimś innym. Zinternalizujesz – znienawidzisz siebie. Wyprzesz – rozdwojenie jaźni gwarantowane.
My, nieneuronormatywni, zdajemy śpiewająco, ale ona jest zwykła.
Normalność to utrwalona wada. Nic nie zrobi. Nie ma takich psychoterapii, hipnozy, psychodelików, wszczepów, lobotomii.
Cała firma przechodzi na 5TP. Straci stanowisko. Kilka lat i żadnej pracy nie znajdzie.
To prawnie śliska sytuacja: odezwać się do kogoś na przystanku. Uśmiechnąć. Zagadać.
Ja… po prostu samotny jestem. Stary człowiek, nie moje czasy.
Wy wszyscy za tymi maskami z arszkłem, w cichokaskach z subwokalizacją, w samobieżnych kapsułach elektromobilnych.
Jesteście w swoim świecie. A my zostaliśmy w realu zupełnie sami.
Za moich czasów też nie przeszkadzało się, ale żyliśmy trochę bliżej innych ludzi. Trochę bardziej razem.
A dziś? “Naruszenie czasoprzestrzeni osobistej”. Niby to martwe prawo, ale wciąż, milczenie to nakaz, samotność to norma, piekło to inni ludzie. Znormalizowaliście te cyfrowe eremy.
Skuteczność naszego systemu politycznego mierzymy zadowoleniem obywateli, nie samym PKB. Giedecy* satysfakcję graczy, mają w małym palcu.
Wiedzą, że reguły współżycia muszą być proste. Jeżeli przestają być zrozumiałe, gra staje się udręką. Zmiany prawa wprowadzają niczym tutoriale w grach wideo.
Projektując społeczeństwo wypatrują exploitów**, cheatów***, bugów****, niezamierzonych konsekwencji. Mamy polityczny dział QA*****, ustawy testujemy na wycinkach społeczności, zanim zostaną wprowadzone.
Wybieramy ich jak polityków, ale sami zgrywalizowali swoje stanowiska. Mają milestone’y, deadline’y, kejpiaje******. Ich wypłaty uzależnione są od socjometryki państwa, premię otrzymują za achievementy bazujące na obietnicach wyborczych.
Nie jest idealnie, ale to uczciwa gra.
* GD – Game designer, projektant gry. ** Exploit – nadużycie reguł gry, celem osiągnięcia niezamierzonej przez twórców korzyści. *** Cheat – (dosł. oszustwo) zaszyty w grze kawałek kodu, zmieniający jej parametry, najczęściej używany przez twórców do szukania błędów. **** Bug – (dosł. pluskwa) błąd w kodzie programu, który powoduje jego zawieszenie lub nietypowe zachowanie. Okazyjnie pole do exploitów – patrz wyżej. ***** Quality Assurance – dział testerów, sprawdzających działanie gry. ****** KPI – Key Performance Indicators – wyróżnione dla gry (np. sprzedaży gry) zmienne, które można śledzić na bieżąco, żeby modyfikować parametry gry. Na przykład ilość dziennych użytkowników, lub czas spędzony przy grze.
Obce cywilizacje milczą, bo osiągnęły “wstąpienie”. To nie kryptonim jakiejś technologicznej osobliwości. Rozwinęły się duchowo tak, że wniebowstąpiły.
Dosłownie.
Każda jedna jaką napotkaliśmy.
Naturalna ewolucja duchowa. Między gatunkowym osiągnięciem świadomości, a planetarną nirwaną, jest wąskie okno technologicznej ekspansji.
Tam właśnie jesteśmy.
Też możemy. Mamy dowody. To dzieje się już.
Popatrz na trendy, porównaj ze zeszłym stuleciem: filozofia miłości, festiwal akceptacji, minimalizm konsumpcji, ekologia, odrzucenie pragnień, zwrot ku naturze.
Oczywiste, że nie możemy na to pozwolić. To byłby koniec ludzkości. Dlatego istnieje nasza organizacja:
Musisz być gotów. Inaczej ta planeta doprowadzi cię do szaleństwa.
Zapamiętaj tę radę:
Nie zrozumiesz.
Nie połączysz kropek. Części nigdy nie połączą się w rozsądną całość. Zaakceptuj to. Jeżeli wyruszysz jako akolita apofenii, oszalejesz.
Możesz badać latami jeden artefakt i nie pojąć czemu służył. To komputer? Broń? Organizm? Dzieło sztuki? Przedmiot religijny? Złom? Dowolne dwa z powyższych? Coś innego?
Nawet to tylko wszystko ludzkie kategorie. Ich twórcy nie byli ludźmi. Nie wiemy kim byli, jak wyglądali, skąd przybyli. Wiemy tylko, że byli bardzo obcy i każdy na inny sposób.
Badamy ich od kilku dziesięcioleci. Tak naprawdę wciąż nie wiemy nic.
***
Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.
Ja wiem. To my dzwoniliśmy… Ale to dla nas trudny czas.
Zmagamy się z pandemią. Wypieramy to z pamięci, ale to nie ostatni morderczy mikrob, który nas czeka.
Jesteśmy na przededniu wojny światowej. Najpewniej ostatniej. Doprowadziliśmy narracje narodowe do takiej skrajności, że rozważane jest użycie broni nuklearnej.
Mamy wiszącą nad głowami katastrofę klimatyczną. Anomalie pogodowe, niedobory wody i jedzenia, masowe migracje.
Nasza technologia zagania nas w kozi róg. Sztuczne inteligencje i algorytmy inwigilacji rozpuszciły nasze więzi społeczne.
Taaak. Dystrybucja dóbr w formie drapieżnego kapitalizmu. Nierówności, wyzysk, polaryzacja…
Miło, że przylecieliście.
Ale to nie jest dobry moment na pierwszy kosmiczny kontakt.
Powłoka z karbinu, alotropowej odmiany węgla o nieregularnych łańcuchach. Trzykrotnie wytrzymalsza od diamentu.
Wnętrze utrzymywane w zagęszczonej przestrzeni – miniaturowej dziurze grawitacyjnej. Relatywny czas nie płynie tam prawie w ogóle.
Zasilane generatorem opartym na technologii rozpadu próżni. W optymalnych warunkach przetrwa cieplną śmierć wszechświata.
Unosić się będzie nieprzerwanie po ciemnej stronie planety o potężnym polu magnetycznym izolującym od promieniowania i zagubionych cząsteczek. Bez atmosfery, nie ruszone przez żadną materię.
Już zawsze. Do ostatnich chwil, gdy gwiazdy będą gasnąć, ludy z wszystkich stron galaktyki będą przybywać, by zobaczyć ciebie i twą rodzinę, wieczny imperatorze, dumnie spoglądającego ze swojego obelisku na wszechświat poniżej.
***
Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.