
Wygląda jak wieża czarnoksiężnika, ale to statek skierowany ku niebu.
Kadłub wykuty z mithrilu przez krasnoludzkich kowali run. Jest hermetyczny. Wewnątrz dwa portale do planów żywiołu powietrza generują tlen. Wejść na pokład można jedynie przez teleportację.
Początkowo w niebo wyniosą go smoki. Widzisz uprzęże? Na wyższą orbitę wzleci, pchany kanonadą kul ognistych dziesiątego poziomu. W nieważkości poruszać się będzie zaklęciami telekinetycznymi, by oszczędzać manę.
Załoga składa się z długowiecznych elfów, ale i tak większość podróży spędzą w stanie petryfikacji. W czasie kamiennego snu za podróż odpowiadać będą obsydianowe golemy.
U celu założymy punkt teleportacyjny. Cała planeta nasza.
Kiedy?
Kilka tysiącleci.