GOTOWA

– Gaia, opowiadaj. Jak randka?

– Jest miły, inteligentny, empatyczny. Był kiedyś świadomym słońcem, teraz jest bytem wyższej matematyki.

– Ty, pangalaktyczna siła natury. On, twarda logika o złotym sercu.

– Taaak…

– Słyszę wahanie w twoim głosie.

– Nie wiem, czy jestem gotowa.

– Na miłość?

– Tak. Pamiętasz tego czarnoenergetycznego entropianina? Dalej procesuję, co zrobiłam źle. Nie chcę nikogo skrzywdzić.

– Skąd będziesz wiedzieć?

– Będę się czuć dobrze sama ze sobą.

– Wstąpisz w związek dopiero, gdy nie będziesz go potrzebować? Gaia, pozwól sobie na szczęście. Miłość to nie nagroda za introspekcję. To siła grawitacji, wiązanie atomowe, stała wszechświata. Zaufaj jej.

– Dzięki. Zawsze mogę liczyć na ciebie, Metafizyko.

IMPAKT

W piątym kręgu nie używają już słów. Maski z ekranami, inteligentne tatuaże, taniec. Wyświetlają nieprzerwany teledysk memetyczny z kory nowej. Lecz to wciąż ludzie.

Na szóstym już inne istnienie. Porośnięci wszyscy techgrzybem, który ich karmi i wniebobierze. Tam każdy wieszczem, buddą, prorokiem. Ich “być” to nie „sobą, tu, teraz”, lecz “gdziekiedyindziej, zawszewszędzie, nigdynigdzie”.

Dalej zanika osobnicze bycie. Grzybnia ludzka, metalowe ukwiały, amalgamaty świętości. Tam jedność ze wszechświatem, ekstaza wiekuista. Bardzo trudno być sobą, noosfera napiera na sobiesamość. 

Krąg ósmy. Kilometr od miejsca impaktu. Koniec mojej pielgrzymki. Zbyt wielka radość, zbyt wielki strach, pokusa zostania. 

Z dziewiątego nikt nie wrócił jeszcze. 

PSI BÓG

Znacie tę opowieść. 

Trzygłowy pies, sługa Władców Piekieł, strażnik krainy umarłych. 

Jedynie najstarsze z jego szczeniąt znają prawdę: jest zupełnie odwrotnie.

Psi Bóg rządził ogniami potępienia zanim Chaos spłodził jakiekolwiek dwunożne istoty. Był pierwotnym strachem w mroku, zanim istniało Słowo do wznoszenia błagalnych modlitw.

Ani Szakalogłowy, ani Upadły Anioł, ani Pogromca Tytanów, ani pozostali, nie znają jego prawdziwej natury. Nie wiedzą, że sprawują władzę jedynie z nadania Psiego Boga, że to jego przerażająca postać zastrasza demony do posłuszeństwa.

Cerberowi to nie przeszkadza. Dostaje pieszczoty i góry ludzkich kości do obgryzania. 

Tylko to powstrzymuje go przed opuszczeniem piekieł i pożarciem słońca.

NOWY ROK

Musi być lepiej. 

Wszelka ekonomia stoi nieodzownie na tej nadziei.

Każdy pieniądz jest pożyczką, pożyczka jest obietnicą spłaty z nawiązką, nawiązka istnieje tylko w lepszej przyszłości. 

Nie ma kapitalizmu bez tej złudnej nadziei na nieskończony wzrost, tego mitu założycielskiego bez pokrycia, tego bałwochwalczego kultu złotej jutrzenki.

Dlatego wszyscy życzmy sobie na nadchodzący rok:

Żeby dług zaciągnięty w naturze nie okazał się zbyt wielki;

Żeby technologia doganiała wielką obietnicę przyszłości;

Żeby sznur był dość długi, byśmy jeszcze stali na palcach;

Żeby ktoś inny zapłacił cenę;

Żeby ten rok był lepszy, niż poprzedni;

Żeby starczyło nadziei, że tak będzie;

Szczęśliwego nowego roku. 

FAJERWERK

Od początku antropocenu Ziemia oddala się od Słońca. Mamy na to apokryfy Kopernikańskie. 

To mała zmiana, ale kumulatywna. Planeta ucieka z orbity. Dzieliło nas kilkaset lat od permanentnej epoki lodowcowej.

Spisek iluminatów na czele z Izaakiem Newtonem potajemnie wprowadził rozwiązanie. Spopularyzowali noworoczny zwyczaj. 

Tak, fajerwerki. Coroczna korekta obrotu sfer niebieskich pod maską celebracji nowego roku.

Dziesiątki tysięcy ton fajerwerków odpalanych o północy, gdy słońce jest po przeciwnej stronie globu, to odrzut rakietowy. 

Mamy teraz przeciwny problem. Spisek iluminatów nie przewidział wzrostu liczebności populacji i popularności fajerwerków. Na własne życzenie spadamy w słońce.

Więc w tym roku może… odpuść sobie strzelanie.

DOKTRYNA

W sensie bioteologicznym poród to dosyć mechaniczne i powszechne zjawisko. Obwiesiliście je tradycją, niczym choinkę bombkami, ale świętujecie niewłaściwą rzecz.

Prawdziwy cud wydarzył się dziewięć miesięcy wcześniej. Kobieta bez pomocy mężczyzny zachodzi w ciążę. Pierwsze dzieworództwo.

Dygresja: dziś, kiedy wyodrębniliśmy odpowiedzialny gen wiemy, że mutacja Maryji była właściwym cudem. Ciąża tylko naturalną konsekwencją.

Dzieworodność spowszedniała nam, przez pokolenia kobiecych zakonów, takich jak mój, ale wtedy: cud.

Jeszcze: Partenogeneza jest jak klonowanie. Jezus był identycznym bliźniakiem swojej matki. Widzisz tu problem?

Niektóre odłamy twierzą, że spontaniczna manifestacja chromosomu Y, jest boską ingerencją.

Jest prostsza odpowiedź.

Jezus był trans.

Wiele wyjaśnia, prawda?

STAJENKA

Błona dziewicza nienaruszona.

Dziecko boga. Typowe. 

Jesteś zaskoczona?

Wszyscy bogowie o męskim pierwiastku. Kręci ich władza. Gwałt to ich hobby. 

Czasem wysyłają wcześniej posłańca ze zwiastowaniem. Jakbyś mogła odmówić.

Bez znaczenia, co robiliście. Sperma pankreatorów zapłodni cię, choćby kończył w twoim odbycie.

Drugi miesiąc, ale nefilimy rosną szybciej.

Czasem rodzą się królowie, czasem herosi, czasem pożałowania warci mesjasze, czasem potwory.

Pomogę ci. Dobrze, że tu przyszłaś. 

Jeżeli chcesz donosić – masz akuszerkę, jeżeli nie…

Dlatego prowadzę tę stajenkę. Zaklęciami przenoszę ją po całym globie. Tak już stulecie. Ręce pełne roboty.

Bo wiem, jak to jest. 

Jestem półboginką. 

I też to przeszłam.

INWESTYCJA

Czas? Czas, przyjacielu, będzie tylko tracił na wartości. Każdego dnia przybywa metod odzyskiwania czasu. 

Są na progu wynalezienia nieśmiertelności, pracę przejmą maszyny, sen zastąpią implanty .

Uwierz mi, czeka nas krach na rynku czasu. 

Moglibyśmy inwestować w zabijanie czasu, ale kto sprzeda ci duszę za gry komputerowe i seriale.

Oto tajemnica czasu. Jest tyle warty ile sens. Nie masz sensu, możesz równie dobrze z sobą skończyć. Niektórzy tak robią.

Piekło ignorowało sens, bo był tani. Ludzkość miała wiarę, rodzinę, państwo, sztukę, miłość. Ale te wartości zdewaluowały się.

W postkapo, sens to jedyna waluta.

A ty i ja, przyjacielu, będziemy pływać w duszach.

JESTEŚ CZYM

Jak zbudować tożsamość w świecie, gdzie wszystko jest możliwe, wszystko wolno, każdego stać na wszystko?

Preferencjami? Nimi można namalować jedynie rozmyte akwarele, powidoki człowieczeństwa. Co znaczy, że wolisz lody czekoladowe nad waniliowe?

Historią osobistą? Nie wybrałeś jej. Przydarzyła ci się. Jak skłonność do tłustych włosów lub nieświeżego oddechu. Co znaczy, że jesteś kwiatem na gałęzi drzewa możliwości, ofiarą biograficznego losowania?

Tylko wyrzeczenia: wewnętrzne wygnania, osobiste prohibicje, restrykcyjne diety, woluntarne abstynencje seksualne, wektory ascezy konsumpcyjnej… 

Każdy może być wszystkim, lecz tylko ty unikatową abnegacją pankonsupcji.

Tam leży ostry kontur twojej tożsamości. 

Im więcej porzucisz, tym więcej ciebie. 

Jesteś czym nie jesteś. 

UPRZEJMIE

Przepraszam. Usłyszałam fragmenty waszej rozmowy o antropologicznych źródłach nierówności społecznych i…

Chciałam powiedzieć, że jestem pod wrażeniem waszej argumentacji. Dyskurs na najwyższym poziomie.

Niemniej na etapie rozważań czy chciwość jest inherentną cechą ludzkiej natury, czy konsekwencją wychowania w zgoła niesprawiedliwym systemie, zaczęliście (mimo obopólnej zgody) podnosić głosy.

Przyszliśmy tu z mężem posłuchać wykładu i dowiedzieć się czegoś o wyrzeczeniach, jakie my, obywatele pierwszego świata, będziemy musieli ponieść, żeby objąć świat bezwarunkowym dochodem podstawowym i zadośćuczynić wiekom nierównej dystrybucji środków produkcji.

Wasza rozmowa utrudnia nam skupienie się na wywodzie. Czy moglibyśmy uprzejmie prosić, żebyście przenieśli się na tył sali?

Jak to “Nie”?