HEKATOMBA – AUDIO

Tamto pole ciemnoniebieskiego piasku. Osad po anihilacji tkanki organicznej. Tak. Cała dolina. Zbiorowa mogiła w postaci warstwy geologicznej. Gigatony materii.

Są ślady migracji kosmicznej, przesiedleń na nieznaną skalę. Całe układy słoneczne wyludnione. Szlaki wydeptane w zielonkawym pyle do tego ołtarza śmierci. 

Rozważaliśmy, czy może to obóz zagłady. Ale wydaje się, że to za dużo zachodu. Taniej uprawiać genocyd lokalnie.

Druga hipoteza: dobrowolne ofiary. Kult samobójczy.

To potężny mit, nośny symbol, domknąć tak cykl. Powstać, odnaleźć swego stwórcę, umrzeć w jego grawitacji. Koło życia i śmierci.

Ona wciąż działa, wie Pan?

Przepraszam, poniosło mnie. Tak. Rozbieramy maszynę. Może posłużyć jako broń.

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

OSTATNI

Zrozum. Wyobraź sobie.

Cywilizacja zdziesiątkowana pandemiami, wypalona nuklearnym ogniem; klimatyczny taniec huraganów; fajerwerki superwulkanów; nieboskłon zasnuty dymem; oceany wystygłe, ludzkość wymarła; życie tli się na zgliszczach, aż gaśnie; niedługo potem słońce eksploduje; 

Bóg odchodzi na pozawymiarowe wygnanie; Piekło zamarza, potępione dusze porzucone, skute lodem; królestwo niebieskie płonie, upadające anioły dogasają w atmosferze; życie wieczne się kończy; 

Wiązania atomowe rozprzęgnięte; logika rozchwiana; prawa fizyki w kwantowej mgle; fotony podzielone na falowe i korpuskularne; energia i materia wypowiadają sobie wojnę; ostatecznie następuje śmierć cieplna wszechświata;

Zostają: ciemność, cisza, pył.

I w tym martwym, ostatecznym świecie… 

Ja dalej nie chcę być twoją dziewczyną.

BOSKA CZĄSTKA – AUDIO

Różnice stężeń rezydualnego promieniowania El-An-Ita w warunkach układu słonecznego były tak niewielkie. Dopiero wyprawy do głębokiej próżni pozwoliły na triangulację. 

Martwa materia organiczna w obecności El-An-Ita formuje się w homeostatyczne struktury negentropiczne – żywe organizmy. W ekranowanych zbiornikach – czysta chemia. W nasyconej próżni – pankreacja.

Niemal stulecie zabrało nam wytyczenie szlaku. Kolejne dwie setki podróż podświetlna wektorem do źródła promieniowania. 

Spodziewaliśmy się ogrodu, zastaliśmy cmentarz – martwą planetę orbitującą wokół dogasającego słońca. Coś umarło tutaj, a w chwili swojej śmierci zapłodniło całą galaktykę.

Inni potomkowie przybyli przed nami. Postawili pomniki bogu progenitorowi, potem odlecieli. Przegapiliśmy ich.

Część załogi zdecydowała się pozostać. My wracamy.

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

SUPERMOC

Tylko jedną?

Promień empatyczny.

Spojrzeniem mógłbym wzbudzić w ofierze falę ekstremalnego współczucia – przemianę w mózgu na granicy telepatycznego dostrojenia.

Osoba poddana promieniowi czułaby każdą myśl, emocję i reakcję organizmu lub osoby, na którą sama by spojrzała. 

Nie potrafiłaby powiedzieć gorzkiego słowa samemu nie czując druzgocącej goryczy. 

Nie mogłaby podnieść ręki, samemu nie czując strachu przed nadchodzącym uderzeniem. 

Nie mogłaby wydać rozkazu samemu nie stając w butach podkomendnego.

Efekt utrzymywałby się kilka godzin. Lecz po tym czasie posmak pozostawałby już zawsze.

Każdego dnia musiałbym też używać promienia na sobie przed lusterm. Jak inaczej mógłbym ocenić, czy wciąż jestem godzien go używać?

PUSTYNIA

D2-BA1 – największy symbol przepychu w ludzkim dominium, również najbardziej nieprzyjazna zamieszkana planeta. 

Naukowcy odradzali wam terraformację. Sugerowali setki przyjaznych ziemiopodobnych egzoplanet. Tymczasem pokryliście planetę monumentalnymi geoglifami – jeziorami, po których pływają wasze superjachty. 

Każdego dnia bombardujecie powierzchnię decelerowanymi kometami, by utrzymać poziom wody. Tymczasem mieszkańcy megapolii i koloniści koczujący poza kopułami umierają z pragnienia.

Setki tysięcy imigrantów krwią podlewa gospodarkę planety. Oddają niewolniczą pracę w rzadkiej atmosferze, zdrowie pod radioaktywnym słońcem, swoje ciała recyklowane na biomasę. Stawiają wam wieżowce, zamiatają piasek z paneli, służą przy waszych stołach.

Czy dziś, na stulecie projektu, możecie powiedzieć dlaczego właściwie postanowiliście zasiedlić D2-BA1?

“Chcieliśmy. Mogliśmy.”

ŁASKA

Kadłub kosmolotu zbity jest stu dwudziestoma gwoździami z krzyża chrystusowego. Fałszywki – bez znaczenia. Relikwiarz pełen kości świętych, skrawków całunu, drzazg arki…

Łaska jest szybsza od prędkości światła. Musi być – inaczej Bóg nie mógłby być wszechwiedzący. Może wszechwiedzący jest właśnie przez naturę Łaski? On sam jeden wie.

Podzielona na pół relikwia jest w stanie błogosławionym niezależnie od odległości. Bluźnierstwami i sakramentami możemy nadawać zerojedynkowe komunikaty do astronautów, wysyłać im instrukcje, modlitwy, cuda.

W kosmosie mniej jest szumu, wątpliwości, relatywizmu. Tam bliżej do Boga. Wiara czystsza. Łatwiej o cudowne ozdrowienia, prorocze wizje, rozmnożenie pokarmów. 

Tam każdy cud potrzebny. Na Ziemi marnowałyby się.

CHRAPAŁ

Przybył nowy. Swój człowiek. We dwoje raźniej w kosmosie. 

Chrapie. Oka nie zmrużyłem. Głupio budzić. 

Mówi, że chrapanie nie wyklucza z programu. Ciekawe. 

Druga noc nieprzespana. Po szczerej rozmowie. Mam budzić, to się przewróci na bok. 

Budziłem. Pomaga na pięć minut. Potem znów. Oboje niewyspani.

Stopery nie pomagają. Stacja za mała, on ryczy jak smok.

Centrala bezsilna. Miesiące do najbliższej rotacji.

Desperacja. Noc spędziłem w skafandrze. W otwartej przestrzeni. Zamiast snu liczyłem dni skradzione przez promieniowanie kosmiczne.

Nowy zaproponował: on będzie spać w próżni. Dobry ziom.

Alarm na stacji. System wykrył zaburzenia oddechu. On śpi. Chrapie.

Wypadki się zdarzają. Dobranoc.

OKAZJA

Młody osobnik opuszcza wór skórny rodzicielki i widzi światło po raz pierwszy. Kluczowy jest fakt posiadania zmysłu wzroku.

To ważny moment. Narodziny obarczone są ryzykiem, podobnie jak wykluwanie się pasożytniczego skrzeku. Dziś ciężko to sobie wyobrazić gatunkowi rozmnażającemu się za pomocą biodruku.

Warunkiem koniecznym powstania omawianej instytucji jest cykliczna natura zjawisk astronomicznych. To wyklucza gatunki w układach potrójnych; wiecznie dryfujące na kometach; o cyklu życia krótszym, niż czas okrążenia planety; na planetach bez znacznego przesunięcia ekliptyki lub powolnym ruchu obrotowym.

Na pozostałych za każdym razem, gdy planeta wraca na pozycję, gdzie osobnik po raz pierwszy ujrzał światło, serwuje się tort.

PRIMA

Prawdziwość nie jest obiektywną wartością wszechświata, jedynie kategorią ludzkiego języka. Dla obojętnego kosmosu prawda i fałsz nie istnieją. Tylko my, ludzie, potrzebujemy ich, by się w nim odnaleźć.

Świat nie jest nam winien żadnych odpowiedzi. Milczy na temat dobra i zła, radości i smutku, miłości i nienawiści. Widzimy te wartości, bo spoglądamy przez wąską dziurkę od klucza świadomości.

Dziś świętujemy fakt, że w przeciwieństwie do martwej materii interpretujemy otaczającą nas rzeczywistość.

Porozumiewamy się. Czasem szczerze, czasem mylnie, czasem zwodniczo, czasem poza wszelką logiką.

Tworzymy opowieści, narracje, mity. 

I czasem to jest śmieszne. 

Wesołego Prima Aprilis! 

Życzę wam samych radosnych kłamstw!

LAS DUCHÓW

Tu leży twój dziadek. Musisz sobie wyobrazić. 

Zwłoki zaprawiano zarodnikiem specjalnego grzyba, zakopywano płytko bez trumny. Po kilku tygodniach, gdy grzybnia była gotowa, sadzono drzewko.

Mówiło się: Zielone cmentarze, żałobne arboreta, lasy duchów. Dar dla żyjących na progu katastrofy klimatycznej. Zwłoki karmiły drzewa, drzewa wiązały dwutlenek węgla, tlen karmił ludzi.

Bez plakietek. Nagrobki AR po geolokalizacji. Żadnych zniczy, żadnych wiązanek. Żałobnicy zakopywali specjalne kulki nawozu. 

Tak, niewiele to zmieniło, raczej symbol.  Wiele takich romantycznych działań wtedy podejmowano. Ludzie mieli jeszcze nadzieję. 

Zaczęły obumierać, gdy zmienił się klimat. Potem zaniedbano je ze względu na niedobory wody. W końcu wycięto na drewno.