ODESZŁA

Zostawiła kopina. Powidok, byt glinocielesny, mitozę pneumy. 

Matki-kapłanki czasem używają ich do opieki nad dziećmi.

Parę miesięcy temu. Zauważyłem różnicę dopiero w zeszłym tygodniu, kiedy chciałem zakończyć sakrament kohabitacji.

Byłem zajęty. Praca, medytacja, modlitwa. Plan boski nie wykona się sam.

Widziałem, że odzywała się mniej. Trzymała się na uboczu. Nie wychodziła z domu. Była bardziej bierna w pożyciu.

Nigdy nie zapytałem. Myślałem, że może jest zła albo ma gorszy dzień.

Kopina już wyegzorcyzmowałem. Nie godzi się świadomie spółkować z nim.

Nie wiem gdzie jest.

Nie jestem zły. Jeżeli tyle czasu mi zajęło rozpoznanie kopina, to miała rację, że postanowiła odejść.

AURA

– Jak randka, synu? Późno wróciłeś.

– Dobrze. Miło, że pytasz.

– Ma ognistą aurę, co nie? Wiesz co, o takich mówią.

– Tato, daruj sobie takie aursistowskie teksty, proszę.

– Że aursistowskie od razu. Ja, aursistą?

– Nie ty, tylko to co powiedziałeś.

– Żart taki, poczucie humoru, my niebiańscy tak mamy. Taka aura.

– Ja tak nie mam.

– Tobie jeszcze się nie wykształciło. To co z nią?

– Tak, ognistą.

– Ha, uważaj, żeby się nie sparzyć.

– Jest pół-akwanką, jeżeli musisz wiedzieć.

– W gorącej wodzie kąpana.

– Tato, nie mam siły do ciebie.

– Co? Żartuję tylko. Nie przeszkadza mi. Mamy jedenasty wiek. To kiedy ją poznam?

– Idę do pracy.

SPOTKANIE

Hej, cześć.

Mam radykalną propozycję na to spotkanie.

Co ty na to żebyśmy potraktowali się jak istoty ludzkie? 

Zapomnimy na chwilę o kaskadowych piramidach tożsamości i zależności społecznych. Wyciszamy filtry płci, wieku, rasy, statusu… Wyłączamy ocenianie i wzajemne oczekiwania.

Człowiek i człowiek. Choćby przez chwilę.

Zrobimy wyjątek od prawnego konwenansu. Poufność bazująca na zaufaniu, bez e-NDA. Nie googlamy się. Wyłączymy szkło, analizery behawioru i SuflerAI.

Będziemy rozmawiać. Słuchać się. 

O marzeniach, celach, sensach, filozofii, ciężarze ludzkiej egzystencji. Bez banałów: ludzi, pracy, plotek, pogody.

Lub możemy pomilczeć. Tak dawno z nikim nie milczałem.

Chcesz spróbować?

Spieszysz się. Tak, rozumiem.

Do zobaczenia.

PRZESILENIE

Spójrz na ekran krosna, siostro. 

Wykresy nici zbieżne, malejąca amplituda ściegu, arras bez jednej pętli. 

Jest tylko kilka takich chwil w życiu ludzkim. 

Osiągnąłby równowagę. Mógłby już nic nie zmieniać, być szczęśliwy, spełniony. 

Ale tylko potencjalnie. 

Podąża po krzywej cyklicznej. Działają na niego: trajektoria losu, jego własna opowieść, linia trendu oczekiwań, drgania impulsów, prądy marzeń. 

Musiałby wyrzec się tego, zrzucić jarzmo, przerwać cykl, wybaczyć innym i sobie, odnaleźć się na nowo. 

Znamy go. Wybierze, czego nie może mieć. Zostanie, czym zawsze był.

To tylko kolejny punkt zwrotny, przesilenie, zmarnowana szansa. Może ostatnia.

I już. Tyle. Piękna tragedia. 

Wracajmy do pracy. 

NACJA – Mikrowsparcie mikrofikcją

Taką akcję wspieram.

To taka fikcja, mamo. Gra, LARP, rekonstrukcja historyczna. Udajemy członków narodów.

Mamy swoje języki, stroje, obyczaje, czasem te, no… religie. Robimy research starych zdjęć z Ziemi. Drukujemy sobie eksponaty muzealne.

Wiesz, o co chodzi. Na pewno uczyłaś się w szkole. Twoi dziadkowie opowiadali… przed Unifikacją.

Nie wybieramy. Przypisywane są zależnie od miejsca urodzenia, czasem genetyki, ale są wyjątki.

To takie sztuczne wspólnoty, nie musi ich nic łączyć. Tak, wiem, arbitralne strasznie, ale przynajmniej łatwo innych graczy znaleźć lokalnie.

Dobrze kojarzysz. Nacjonalizm, przemoc, wojny, polityka antagonistyczna, makrogospodarka darwinowska, ale my nie…

Mamo, to tylko gra. Kto by to brał na poważnie?

***

W tym tygodniu drabble leci w ramach akcji Grupa wydawnicza Alpaka. Jak możecie to wspierajcie akcje wyliczone pod tekstem. Pomagajmy jak potrafimy, a przetrwamy to wszyscy razem.

Jeśli podoba ci się nasz pomysł lub powyższy tekst trafił do twojego serca, rozważ, prosimy, wsparcie np.
– Fundacji Ocalenie: https://www.facebook.com/donate/275450921370284/
– Fundacji Zustricz – Klubu Ukraińskiego w Krakowie (44 1750 0012 0000 0000 3829 1904, tytułem „pomoc dla Ukrainy”)

SZYBCIEJ

Żyję dwie i pół godziny na godzinę. Sześćdziesiąt godzin na dobę. 

Wymieniłem oczy na ślepia drapieżnika. Wyższa prędkość stroboskopowa.

Codziennie muszę brać koktajl designerskich narkotyków, żeby mózg nadążał za okiem. Mam implanty stymulujące przewodnictwo i taktowanie na neuronach.

Żyję w slow-motion. Świat zanurzony w miodzie. Ludzka mowa to wielorybi śpiew.

Dla chrononormatywnych pędzę szarpanym, robotycznym truchtem. Rozmawiam mową wiewiórek (zmodyfikowane płuca i struny głosowe). Media konsumuję na przyspieszonym odtwarzaniu.

Potrafię złapać muchę w locie.

Myślisz: Dlaczego ktoś miałby to sobie robić?

Dla niektórych to przewaga rynkowa w świecie późnego kapitalizmu.

Dla mnie to sposób, by żyć póki świat jeszcze istnieje.

ŻYCZENIE

…trochę jak dżiny z waszych baśni. Tylko na skalę kosmiczną. Typ trzeci w skali Kardaszewa.

To altruistyczna misja. Kończenie głodu, leczenie chorób, zatrzymywanie katastrof klimatycznych. Nic nas nie kosztuje. 

Gdy napotkamy inteligentny gatunek losujemy jednego członka na reprezentanta. 

Najczęściej z warstw niższych. Z naszych doświadczeń wynika, że rozmowa z rządami daje gorsze efekty. Przy niskim rozwarstwieniu  ekonomicznym to nie ma znaczenia. Przy wysokim, jak u was lepiej wysłuchać tych na dole. 

Jak ty. Osierocona. Głodna. Bezdomna. Skrzywdzona. Wzgardzona. Zła. Bezsilna. Samotna.

Tak. Masz jedno życzenie. Dla całej planety.

Możesz powtórzyć?

To precedens. Jesteś pewna, Ziemianko?

Cóż. Dobrze. 

Spalimy twój świat.

SERCE

Wasz syn zbliża się do trudnego wieku. Zakocha się, może już jest zakochany. Zaczynają coraz młodziej.

Zacznijcie podawać mu inhibitory oksytocyn. Ale i tak… Trzeba będzie wymienić serce.

Proponuję sztuczne, poliwęglanowe. Bateria krystalicytowa. Neurointerfejs do regulacji rytmu przy wysiłku lub medytacji. 

Gwarancja na całe życie. Sam posiadam.

Owszem. Serce to tylko pompa do krwi. Ale zromatyncyzowaliśmy je do absurdu. W idiomach, poezji, muzyce. To oddziaływuje psychosomatycznie.

Po wymianie coś zmienia się. Człowiek zostaje panem swojego serca, nie sługą. Miłość staje się bardziej czysta, racjonalna, platoniczna.

Jasne, możecie przeczekać, ryzykując formacje parafilii romantycznych, dramaty, uniesienia, wstyd, łzy. Na co to komu?

WEZYR

Oto pytanie. Czego pragnie ten, kto ma już wszystko?

Wielki Wezyr Jabar Rephet znalazł się w takiej właśnie sytuacji. Ma więcej bogactw, niż ktokolwiek na świecie. Złoto, przyprawy, kamienie szlachetne. Gdyby je zaczął wydawać zdestabilizowałby rynek. 

Już posiada: miasta, plantacje, statki i pałace. Niewolników, służących, nałożnice i armie najemne.

Ma więcej, niż będzie w stanie wydać w ciągu życia on, jego liczne żony i jego nieprzeliczone dzieci i wnuki.

Skarb daje mu wszelką władzę, jakiej zapragnie. Mógłby przekupywać królów, kończyć wojny, zwalczać choroby, nakarmić głodnych, napoić spragnionych, odziać łachmaniarzy…

Czego pragnie Jabar Rephet każdej nocy, nim zmorzy go sen?

Więcej.

KONIEC

To nasilało się stopniowo. Cywilizacyjne migreny, bezsenność, zmęczenie, apatia, społeczne lęki, dysforie, depresje.

Lekarze winili stres, technologię, nowoczesność. Przepisywali leki, sport, nowe style życia. 

Ratowaliśmy się karierami, kawą, używkami, grami video, platformami streamingowymi, memami, lajkami, psychoterapią, religiami, wakacjami…

Nie pomagało.

Każdego roku cała ludzkość kładła się spać minutę wcześniej, spała minutę krócej, wstawała minutę później.

Coraz mniej śmialiśmy się i płakaliśmy. Odkładaliśmy na kolejne tygodnie spotkania z przyjaciółmi, ważne rozmowy, pilne sprawy, śmiałe plany.  Marzenia stawały się coraz mniej realne. Cele – odleglejsze. Powody – nieprzekonujące.

Coraz mniej chciało się chcieć.

Aż pewnego dnia… nie wydarzyło się nic.