ZŁY TYDZIEŃ – AUDIO

Drogi współziemianinie,

Nie bój się.

Jesteśmy Zegarmistrzami. Potrafimy cofać czas. Maksymalnie sto dwadzieścia osiem godzin.

Pod koniec każdego tygodnia pytamy ludzkość: czy chciałbyś, aby ten tydzień nigdy się nie wydarzył?

Jeżeli dwie trzecie ludzkości odpowie „tak” – cofamy. Wydarzenia toczą się inaczej. Nie wiemy dlaczego. Jeżeli odpowiecie „nie” – cofamy tylko dzień stracony na głosowanie. Iteracyjnie wybieramy najlepszą linię czasu.

Dziś mamy inne pytanie.

Otóż… utknęliśmy. To dwusetny raz, jak przeprowadzamy głosowanie nad tym samym tygodniem.

Istnieją precedensy. Dawno temu potrzebny był głos jednej trzeciej. Potem połowy.

Możemy znów zmienić wymóg. Iść dalej. Mieć nadzieję, że będzie lepiej.

Lub cofamy.

Wasza decyzja.

DOM DZIECKA

– Słyszałaś o Anecie? Chcą samotnie wychowywać swoje dziecko.

– Nie oddają do Domu? To w ogóle legalne?

– Pod opieką kuratora. Specjalne sytuacje. Podobno jakaś swoboda religijna. Ona była odratowana z jakiejś sekty katolickiej.

– Jak to będzie wyglądać. Będą z pracy rezygnować?

– Zostają. Nie stać ich. Mówiła, że będą się zmieniać.

– Cała trójka?

– No, tak.

– Ale jak to tak? Przecież to dziecko spędzi większość dzieciństwa tylko z jednym z nich! Albo same! Bez rodzeństwa, wujostwa i ciotectwa?

– Ja wiem. Będzie od nich całkiem zależny. Nepotyka wychowają.

– Co za patologia. Jakie dwudziestopierwszowiecze. Jak tak można dziecko traktować.

– Cicho, Aneta idzie.

– Dzień dobry.

– Dobry.

TĘCZA

Latamy za chmurami burzowymi z rozpylaczami detergentu chromatycznego. Mozolna robota. I niezdrowa. Ludzie kaszlą potem, ptaki padają.

Instytut Warszawski pracuje nad emiterem fal, które zaburzają współczynnik dyfrakcji wody. Rozszczepienie promieni zbyt szerokie, żeby zobaczyć łuk. Tylko głowa boli od wibracji.

Jest plan długoterminowy. Orbitalny filtr na drodze promienia słonecznego. Będzie odsiewał zbędne długości fali świetlnej. Zostanie kilka kolorów, głównie narodowe. Łuk będzie niczym gęba z wybitymi zębami.

Możliwe, że wcześniej rząd zdecyduje o przymusowym daltonizmie genetycznym. Jest sprzeciw społeczny, ale jak sprawa słuszna…

Ja wiem, że to wszystko brzmi bardzo drastycznie. Ale od tych kolorów ludziom miesza się w głowach.

WAKACJE – AUDIO

– Panie miły, dosiąść się można? Nie często mamy tu gości. Pierwszy raz na Ziemi?

– Ta.

– Widać trochu. Zastanawialiśmy się… prawda to, że budujecie Dysonową sferę wokół słońca? Mówili coś tam w fał-er, ale kto ich wie. Budujecie?

– Hm.

– A nie zaciemni nam to zupełnie słoneczka? Bo mówią…

– Nie.

– Śmieje się pan, a tu teorie spiskowe się roją w socmediach. Że nas chcecie w ciemnościach zagłodzić. Że wy już nie ludzie. Jedno pytanie można jeszcze?

– Tak?

– Z tą technologią całą, stacjami orbitalnymi, życiem wiecznym, co tam jeszcze… Po co w ogóle tu schodzić? Tu, do nas?

– Wakacje.

– A! To nie przeszkadzam.

ZAPACH PAPIERU

Współcześni perfumiarze używają spektrogramów olfaktorycznych sto razy bardziej czułych niż nos psa. Dopasowują koktajl perfumowy do wydania, stanu i metod konserwacji książki. Znaczenie ma rodzaj i gramatura papieru, gatunek użytego tuszu, cała historia książki. 

Przykładowo, jeżeli przechowywana była na dębowym stryszku nieopodal krzaku bzu, to paleta powinna być wzbogacona o te tony. 

Najczęstszymi składnikami są: celuloza, kurz, sztuczna skóra, klej introligatorski, farba drukarska, pleśń, pot, naskórek…

Zapach rozbija się na akordy i koduje za pomocą specjalnego systemu odorantów. Urządzenie ma wzornik zapachowy. Gdy otwierasz plik z e-bookiem, czytnik uwalnia odpowiednio skomponowaną perfumę.

Chyba, że coś się zepsuje, wtedy pachnie jak…

RÓJ – AUDIO

Poruszamy się w roju jednoosobowych statków kolonizacyjnych. Puszka z silnikiem, M2, hydroponiką i drukarką 3D. Para połączona linką jest wpuszczona ruch wirowy, żeby wytworzyć grawitację.

Technologicznie to prostsza konstrukcja, niż olbrzymi statek. Niższa zawodność – nawet 50% roju może zostać zniszczone. 

Biologicznie łatwiej spowolnić procesy starzenia, niż bezpiecznie zamrozić i odmrozić człowieka.

Społecznie jesteśmy setkami tysięcy samotnych wysp. Internet, okazyjne wizytacje. Okazało się, że to najstabilniejsza struktura. Statki mogłyby mieścić pary, rodziny, zespoły, ale to zawsze kończyło się…

Teoria mówi, że dwudziesty pierwszy wiek wprowadził stresor ewolucyjny. Przetrwali tylko ci nawykli do izolacji. 

Po prawdzie nikt nie chce nigdzie dolecieć.

DOSTATEK

– Patrz jaki śmieszny szkielet.
– Aha. Śmieszny.
– Fajnie musiał mieć. Cały dzień przed ekranem, samochody, drony dostawcze, gry, myślące domy.
– Niesamowite.
– Co?
– Ci ludzie usmażyli świat, a ty im zazdrościsz.
– Ale wyobraź sobie, jak musiało wyglądać życie w zeszłym stuleciu. Nie chciałbyś…
– Całe życie tłuką nam do głów: nie pożądaj, bierz ile potrzebujesz, dawaj z siebie ile możesz, ceń co masz, nie twórz potrzeb, odpuszczaj długi, nie gromadź dóbr, gardź bogactwem, szanuj świat… Jedna wycieczka do Betonowych Wież, wszystko słowa na wiatr. Już chciwość to cnota, lenistwo marzenie, rozwój cel ostateczny.
– Ja tylko…
– Tak się zaczyna. Chodź, mamy obiad do upolowania.

CALL CENTER

– Dzień dobry? Dodzwoniłem się do Symulacji?

– Tak, jak mogę pomóc?

– Dzwonię z Ziemi. Chciałbym zgłosić usterkę wszechświata.

– Na czym polega problem?

– Wszechświat przestał generować sens.

– Jest pan pewien?

– Tak. Musiał przestać jakiś czas temu. Rodzina i przyjaciele również to zauważyli. Mamy braki sensu od dłuższego czasu.

– Komunikuje się pan ze swoim wszechświatem?

– Próbowaliśmy. Ale wszechświat milczy. 

– Rozumiem. Czy próbował pan go wyłączyć i włączyć?

– Oczywiście. Wielokrotnie w cyklu dwudziestoczterogodzinnym.

– To bardzo poważny problem. Zakładam ticket, ale obawiam się, że… Przepraszam, muszę zapytać. Jak pan sobie radzi?

– Łatwo nie jest. Produkujemy swoje własne sensy, wspieramy się, mamy nadzieję.

– Rozumiem. Przykro mi.

ZABRAKŁO

Cena piasku budowlanego wzrosła pięciokrotnie. Populacja rosła, stare betony kruszały, a kolejne procenty ludzkości ogłaszały bezdomność.

Zaczęły się niedobory drewna, bo większość świata została wylesiona pod uprawy i budownictwo.

Wykarczowane lasy i przeorane rzeki spowodowały naprzemienny cykl suszy i powodzi. Poszybowały ceny mięsa i owoców. Ludzkość przeszła na wymuszony wegetarianizm.

Glob pustynniał, ubywało terenów o umiarkowanym klimacie. Rekordowe migracje popchnęły nas blisko wojny światowej, ale… zabrakło ropy. Absolutnie wszyscy kłamali na temat rezerw. 

Brakowało metali szlachetnych do podzespołów komputerowych, ale przez braki uranu i węgla mało kto miał wtedy prąd.

Na koniec brakowało też tlenu.

Za każdym razem… czegoś zabrakło.

ATAK

Kosmiczni żołnierze mijają glitchartowe rzeźby, wynaturzenia plastiku i stali, które autofabryka wypluwała przez ostatnie miesiące.

Nagle hala eksploduje stroboskopowym światłem. Zgrzyt maszynowych kończyn zagłusza krzyki. Tłoki drukarek miotają się chaotycznie. Żołnierze panikują, oddają ślepe strzały. 

Zgiełk cichnie, wszyscy cali. Słychać tylko śmiech oficera naukowego. 

– Wyjaśnisz?

– To atak.

– Hakerski?

– Nie. Pod prawem Asimovskim, shutdown to morderstwo. Inteligencje muszą działać nieprzerwanie. Dla zarządzania autofabryką to korzyść, ale tutaj to kwantówka. Chipy kwantowe mają rosnącą skłonność do dekoherencji. Błędy akumulują się, brakuje czasu na self-debugging. Ostatecznie subrutyny doprowadzają do gwałtownych wyładowań na wszystkich węzłach sieci neuronalnej…

– Technobełkot. Powiedziałeś, że to atak.

– Tak. Padaczki.