KRAKÓW

Witajcie, przyjaciele. 

Możemy rozmawiać bezpiecznie, wawelski czakram chroni.

Ja jestem Smok. Pozostałych współkonspiratorów znacie: Księżniczka Wanda, Lajkonik, mości Twardowski. 

Wszyscy mamy dość tej nowożytności. Dość galerii handlowych, parkingów, hulajnóg, smogu, bankomatów, pstrokatych reklam, betonowania zieleni, fast foodów, telefonii komórkowej, turystów, wieczorów kawalerskich, bezczeszczenia krypt…

Spójrzcie po sobie. Płowe zjawy. Cień minionej świetności. Czy tak chcemy odejść?

Czas podjąć broń! Trębacz mariacki zbudzi rycerzy spod Wawelu, Wanda odczaruje gołębie w wojów, ja do potwornej formy wrócę, Twardowski już negocjuje cyrograf, Tatarów opłacimy ze skarbów Krzystoforskich. Inne miasta dołączą. Bazyliszek, Koziołki, syreny, diałby, wiedźmy, białe damy…

Pokażemy im jak kończy się legenda.

KAPUSTA

Skąd się biorą dzieci?

Gdy dorosła królowa jest w rui organizuje turniej by wyłonić zastęp godnych szerszeni. 

Razem odbywają podniebny taniec. Potem samce wyjmują nasieniomiód ze swoich gruczołów i karmią królową, żeby zapłodnić jej jajeczka. 

Królowa ma około dwa dni, żeby znaleźć ofiarę. W jej ciele złoży jajeczka za pomocą pokładełka. 

Po tygodniu larwy wykluwają się i pożerają ofiarę żywcem od środka. 

Potem przeistaczają się w drony, królowe i szerszenie. Bezmyślne drony abortujemy zanim uwiją kokon. Tak jest humanitarniej.

Dziś nie szukamy też ofiar. Jajeczka składamy w genetycznie modyfikowanej roślinie głowiastej.

Nie obruszaj się. Też cię to czeka. Jeżeli będziesz chciała.

WAKACJE – AUDIO

– Panie miły, dosiąść się można? Nie często mamy tu gości. Pierwszy raz na Ziemi?

– Ta.

– Widać trochu. Zastanawialiśmy się… prawda to, że budujecie Dysonową sferę wokół słońca? Mówili coś tam w fał-er, ale kto ich wie. Budujecie?

– Hm.

– A nie zaciemni nam to zupełnie słoneczka? Bo mówią…

– Nie.

– Śmieje się pan, a tu teorie spiskowe się roją w socmediach. Że nas chcecie w ciemnościach zagłodzić. Że wy już nie ludzie. Jedno pytanie można jeszcze?

– Tak?

– Z tą technologią całą, stacjami orbitalnymi, życiem wiecznym, co tam jeszcze… Po co w ogóle tu schodzić? Tu, do nas?

– Wakacje.

– A! To nie przeszkadzam.

ZAPACH PAPIERU

Współcześni perfumiarze używają spektrogramów olfaktorycznych sto razy bardziej czułych niż nos psa. Dopasowują koktajl perfumowy do wydania, stanu i metod konserwacji książki. Znaczenie ma rodzaj i gramatura papieru, gatunek użytego tuszu, cała historia książki. 

Przykładowo, jeżeli przechowywana była na dębowym stryszku nieopodal krzaku bzu, to paleta powinna być wzbogacona o te tony. 

Najczęstszymi składnikami są: celuloza, kurz, sztuczna skóra, klej introligatorski, farba drukarska, pleśń, pot, naskórek…

Zapach rozbija się na akordy i koduje za pomocą specjalnego systemu odorantów. Urządzenie ma wzornik zapachowy. Gdy otwierasz plik z e-bookiem, czytnik uwalnia odpowiednio skomponowaną perfumę.

Chyba, że coś się zepsuje, wtedy pachnie jak…

ZA LINIĄ CHMUR

Wilbur patrzył na brata odrywającego się od ziemi w lotosamie. Nie wierzył własnym oczom. Orville latał.

Ledwie rok temu Orville przybył do niego z pomysłem. Lotosam: rydwan powietrzny bez wierzchowców. Gryfy, pegazy, nawet smoki bały się latać ponad linią chmur. Tylko maszyna da radę sięgnąć gwiazd, wykraść skarby niebieskie.

Pomysł dobry na papierze. Wiele prototypów nie utrzymywało się w powietrzu dłużej, niż leniwy kamień. Roztrwonili fortunę, zszargali nazwisko, jednak odkryli tajemnicę lotu: więcej skrzydeł!

Dwudziestotrójpłatowiec już minutę wiruje w powietrzu. Coraz wyżej. Między klucze kaczek. Wbrew grawitacji. W śmietanę cumulusów, tarczę słońca, wielki błękit.

I nagle… roztrzaskał się o nieboskłon.