TROLERKA

Za co siedzisz, staruszku?

Ja za mowę nienawiści, miłość do białej rasy. 

Rok temu zaproponowali mi rozkręcenia tego grajdołka. Dali komputery i smartfony. Umiesz serfować? Żaden wstyd, różne drogi życia. Prowadzę kursy raz w tygodniu.

Płacą groszę, ale lepsze to, niż robótki ręczne. 

Trolerka. Piszesz komentarze pod wytyczną agencji. Przeważnie jakieś polityczne gównoburze. Podgrzewamy atmosferę, nakręcamy normalsów, robimy zasłonę dymną. Jak się wprawisz, możesz robić memy. Za wirala dają bonus.

Musisz tylko być na maksa wkurwiony. Cały czas, na wszystko.

Po godzinach możesz oglądać porno.

Najlepsze: jak skończysz odsiadkę, odezwie się agencja. Praca czeka.

Co? Masz coś lepszego do roboty?

NARÓD

– Na kogo zagłosujesz?

– Na Ziemców.

– Tych ojkofobów? Serio?

– Pytanie. 

– Okej.

– Czy życie Polaka jest warte więcej niż życie obcokrajowca?

– Nie. Człowiek to człowiek. 

– Dokładnie. Serce masz po dobrej stronie. Tymczasem każda inna partia obiecuje bronić partykularnych interesów narodu, coś przeciwnego do: “Człowiek to człowiek”.

– To nie to samo.

– To samo. Po prostu nawykłeś do narracji “my i oni”. Flagi, godła, hymny, historia, edukacja. Wszystko to istnieje, żeby skrzywić twoje dylematy wagonika. Rządzić strachem, gruntować animozje. Naród to arbitralna granica, linia na piasku. Ludzkość to naturalny wspólny mianownik. 

– I co potem? Rząd światowy?

– Nie wiem. Ale może lepiej, niż światowa wojna? 

RODZEŃSTWO

Siostrę? Fajnie.

Ja jakieś dwadzieścia tysięcy rodzeństwa. Rocznie kilkaset nowych braci i sióstr.

Ojciec należał do top 10K najbogatszych ludzi na Ziemi.

Oczywiście, żadna tajemnica. Bogacze zawsze mieli zastępy bękartów. Ale to co innego.

Taka moda jednoprocentowa. Elitarna sekta genetyczna. Rodzaj dżentelmeńskiego wyścigu. Kto dorobi się najwięcej potomków?

Ojciec zatrudniał podobno około tysiąca surogatek na kontrakty długoterminowe. Wybudował klinikę in vitro, opłacał nam rodziny zastępcze, potem młodszym budował prywatne domy dziecka.

Nigdy go nie poznałem. On już nie żyje, ale projekt trwa. Z rodzeństwem organizujemy zjazd raz do roku. Mamy wspólny pozew zbiorowy.

Rodzina, co nie?

Opowiedz o swojej siostrze.

SFORA

– To maleńkie implanty. Jeden w głowie psa, drugi w pańskiej. Neurointerfejsy połączone superszybkim łączem komórkowym. Taka cyfrowa smycz. Można wyczuć pupila z daleka. Przywołać myślą. Pomaga zrozumieć jego potrzeby, kiedy jest głodny, zły, przestraszony, szczęśliwy. Można też wymierzać subtelne nagany. Gruntuje posłuszeństwo, wzmacnia efekty treningów. Niektórzy mówią, że działa też w drugą stronę…

– Wiem – warczy zniecierpliwiony.

Kontynuuję przygotowanie w ciszy. Nagle odkrywam…

– Widzę, że to nie pierwszy pański implant. Skaner znalazł… dwadzieścia trzy… aktywne łącza. – Przełykam ślinę. – Nie wiem czy mogę kontynuować w obliczu…

– Siad – szczeka.

Siadam. Twarz wykręcają mu grymasy bólu. Syczy przez zęby.

– Sfora. Żąda. Poprzedni. Zagryziony. Teraz.

PASTERZ

Przysiada na ziemi, odkłada pasterski kij, pies zwija się obok.

Owce pasą się same. Czipy GPS pilnują stada. To zwierzęta terapeutyczne, nigdy nie zobaczą noża. Doczekały ery mięsa z probówki. 

Patrzy na krajobraz poprzecinany kolumnami światła. Orbitalne lasery zasilają wieże i lustra elektrowni, niczym świetliste  błogosławieństwa.

W dolinie ciągną się niebieskie połacie lasów superświerkowych. Kilka samowystarczalnych miasteczek o domach ze sprasowanej grzybni. Każde z farmą wertykalną, niczym kościołem pełnym zieleni. W oddali pochłaniacze dwutlenku, niczym plastry miodu olbrzymich pszczół.

Żadnych dróg. Wszystkie pod ziemią.

Medytuje, o tym, jak niewiele brakowało, by stracili… co właściwie.

Głaszcze psa. Wstaje.

– Dobra. Idziemy dalej.

CZAS PRACY

– Czy to prawda, że pracujecie tylko cztery godziny?

– Aha, zostaje nam trzydzieści godzin dziennie na rodzinę, przyjaciół, drzemki. Chwalmy powolny ruch obrotowy planety.

– Ale przecież…

– Dawno już wykazaliśmy, że pracownicy dają z siebie maksimum dwie godziny efektywnej pracy dziennie. Reszta to praca pozorowana, zasłona dymna.

– Phi. My mamy ośmiogodzinny dzień pracy. Dziewiętnastogodzinna doba. A czasem trzeba zostać po pracy.

– To nic, na Librze podwójny układ słoneczny. Nieregularny cykl dobowy. Czasem nocy nie ma przez miesiąc. F-od-X-owy czas pracy.

– Ty śmiesz narzekać? My na stacji okołosłonecznej wieczny dzień. Implanty insomniacze.

– Ha! Przynajmniej słońce macie. My orbitujemy wokół…

– Panowie! Wypijmy. Urlop mamy.

ZIMNO

Możesz zamówić satelitę, żeby oświetlał cię z orbity laserem podczerwonym niskiej energii. Podniesie temperaturę o kilka stopni trzy cztery metry wokół ciebie. Oczywiście nie zadziała w budynkach i w złą pogodę.

Możesz też wpuścić do krwi koktajl nanobotów termoregulacyjnych. Ładują się bezprzewodowo w zasięgu generatora wilektryczności, potem zużywają energię na ogrzewanie oporowe. Niestety nie pomogą ci, jeżeli wyjedziesz poza miasto.

Jak masz kilka milionów yuandolarów to możesz zatrudnić biohakera, żeby przepisał ci garnitur genowy. Z ptasim metabolizmem można utrzymywać temperaturę ciała na poziomie czterdziestu stopni.

Jest też odzież próżniowa. Pleśnie termoaktywne. Ciepłe napoje.

Albo wiesz… mogę po prostu cię przytulić.

EDUKACJA

  – Pola chodzi do specjalnego przedszkola przedsiębiorczości. Pierwsze firmy będą zakładać w zerówce.

  – Bez sensu. Już teraz nikt pieniędzy nie liczy. Tylko informacje. Programowanie, logika, sieci. Mój Krzysio… 

  – Dziewczyny. Za lat piętnaście będą to już sztuczne inteligencje robić. Naszego Olafka na turkusową przyszłość szykujemy. Komunikacja, empatia, umiejętności miękkie.

  – A po co im w ogóle kariera? Gospodarka niedoboru za trzydzieści lat się skończy. Nasza Kasia przyucza się do szczęścia. Sztuka, ekologia, seksualność…

  – Szczęście, phi. Postludzie będą mieli szczęście pod przyciskiem. Trzeba filozofię, medytację, metafizykę osobliwości…

  – A ty Bożenka? Co twój Maruś robi?

  – Do szkoły chodzi. Takiej no… zwykłej.

  – Ojej. Ale po co? 

WYJĄTKOWA

Mam złą wiadomość, złotko. 

W tym roku zbliżyłaś się niebezpiecznie do środka memetycznej krzywej dzwonowej.

Właściwie to górotwór popkultury zadryfował w kierunku twojego konglomeratu cech, ale… stałaś się mainstreamem, kochana.

Takie osoby łatwo się symuluje, procesuje ich styl myślenia. Co nam po pracowniku, który wiemy co pomyśli zanim pomyśli?

To twoja sprawa, ale…

Polecałabym podchwycić nowe hobby. Najlepiej kilka. Zerwać z komfortem rutyny, oszukać algorytmy rekomendacji. Przemielić zagraniczne memy, wejść w jakąś niszę kulturową, zagnieździć się w nowej fanbazie. Zmienić sytuację życiową, partnera, znajomych, religię…

Słowem, bądź dziwaczniejsza, kochana. 

Nie. Nie będzie łatwo w twoim wieku.

Tak. Albo zmień pracę.

KRAKÓW

Witajcie, przyjaciele. 

Możemy rozmawiać bezpiecznie, wawelski czakram chroni.

Ja jestem Smok. Pozostałych współkonspiratorów znacie: Księżniczka Wanda, Lajkonik, mości Twardowski. 

Wszyscy mamy dość tej nowożytności. Dość galerii handlowych, parkingów, hulajnóg, smogu, bankomatów, pstrokatych reklam, betonowania zieleni, fast foodów, telefonii komórkowej, turystów, wieczorów kawalerskich, bezczeszczenia krypt…

Spójrzcie po sobie. Płowe zjawy. Cień minionej świetności. Czy tak chcemy odejść?

Czas podjąć broń! Trębacz mariacki zbudzi rycerzy spod Wawelu, Wanda odczaruje gołębie w wojów, ja do potwornej formy wrócę, Twardowski już negocjuje cyrograf, Tatarów opłacimy ze skarbów Krzystoforskich. Inne miasta dołączą. Bazyliszek, Koziołki, syreny, diałby, wiedźmy, białe damy…

Pokażemy im jak kończy się legenda.