DYSKRYMINACJA – AUDIO

– Przykro mi, ale w świetle prawa nie jest Pan człowiekiem. – Niski, łysiejący grubasek krzywi się pobłażliwie.

– Że co? Ale miesiąc temu…

– Tak, znaczy nie. właśnie zawyżyli próg testu. Znowu. Wie Pan, światowe przeludnienie, polityka jakości człowieczeństwa, te sprawy. Po prostu nie jest Pan wystarczająco ludzki.

– Nie będziesz mnie, Pan, obrażał.

– Też nie zdałem.

– A, to przepraszam.

Uspokajam się i staram myśleć konstruktywnie. 

– Można podejść ponownie do testu?

– Tak… Ale gdyby, od ostatniego zmienił Pan coś znaczącego? Dawał na sieroty? Robił wolontariat? Jeździł po świecie? Spełniał marzenia? Zakochał się Pan na zabój? Znalazł sens życia?

– Nie było czasu – zawstydzam się.

– Właśnie.

RÓJ – AUDIO

Poruszamy się w roju jednoosobowych statków kolonizacyjnych. Puszka z silnikiem, M2, hydroponiką i drukarką 3D. Para połączona linką jest wpuszczona ruch wirowy, żeby wytworzyć grawitację.

Technologicznie to prostsza konstrukcja, niż olbrzymi statek. Niższa zawodność – nawet 50% roju może zostać zniszczone. 

Biologicznie łatwiej spowolnić procesy starzenia, niż bezpiecznie zamrozić i odmrozić człowieka.

Społecznie jesteśmy setkami tysięcy samotnych wysp. Internet, okazyjne wizytacje. Okazało się, że to najstabilniejsza struktura. Statki mogłyby mieścić pary, rodziny, zespoły, ale to zawsze kończyło się…

Teoria mówi, że dwudziesty pierwszy wiek wprowadził stresor ewolucyjny. Przetrwali tylko ci nawykli do izolacji. 

Po prawdzie nikt nie chce nigdzie dolecieć.

ANOMALIA – AUDIO

– …Jestem prezydentem planety od dwóch tysięcy lat – wcześniej byłem komikiem telewizyjnym. Organizujemy oczywiście wybory, ale frekwencja jest przeważnie na poziomie jednego procenta. Nie. Nie posiadam władzy absolutnej, w żadnym razie. Dzielę ją z moją byłą żoną, która jest papieżycą kościoła Niewidzialnej Ręki. To dominująca religia na planecie. Dziewięćdziesiąt pięć procent populacji to zadeklarowani wyznawcy. Ale nie jesteśmy gorliwym ludem, chodzi głównie o święta: Dzień Globalnego Ocieplenia, Wzrostu Gospodarczego, albo Święto Naszego Ukochanego Prezydenta…

– Wystarczy. Wie pan dlaczego do was zawitałem?

– Nie.

– Nasi specjaliści podejrzewają, że doszło w waszym systemie do wynaturzenia kulturosfery.

– Aha…

– Ale wygląda, że wszystko jest w porządku.

ZŁA WIADOMOŚĆ – AUDIO

To miała być zwykła kontrola lekarska. Raz na dwadzieścia lat na wszelki wypadek.

– …złą wiadomość. – Śmiertelna powaga. – Ktoś spartaczył Pańską immortalizację. Limity Hayflicka…

– Nie rozumiem – wtrąca się małżonka.

– Pani mąż, Pan… – przełyka ślinę. – Umrze ze starości.

Krepująca cisza.

– Szukamy już winnego…

– Ile mi zostało?

– Sto, może sto pięćdziesiąt lat.

– Co mi Pan poleca w takiej sytuacji?

– Cóż… kiedyś śmierć była powszechną przypadłością. Ludzie spieszyli się. Starali się, aby każdy dzień się liczył. Pragnęli pozostawić coś po sobie. Nadać życiu jakiś sens…

– Jak można tak żyć? – żona wybucha płaczem.

– Przykro mi.

Milczę stosownie, ale w głębi duszy… podnieca mnie taka perspektywa.

ZABRAKŁO

Cena piasku budowlanego wzrosła pięciokrotnie. Populacja rosła, stare betony kruszały, a kolejne procenty ludzkości ogłaszały bezdomność.

Zaczęły się niedobory drewna, bo większość świata została wylesiona pod uprawy i budownictwo.

Wykarczowane lasy i przeorane rzeki spowodowały naprzemienny cykl suszy i powodzi. Poszybowały ceny mięsa i owoców. Ludzkość przeszła na wymuszony wegetarianizm.

Glob pustynniał, ubywało terenów o umiarkowanym klimacie. Rekordowe migracje popchnęły nas blisko wojny światowej, ale… zabrakło ropy. Absolutnie wszyscy kłamali na temat rezerw. 

Brakowało metali szlachetnych do podzespołów komputerowych, ale przez braki uranu i węgla mało kto miał wtedy prąd.

Na koniec brakowało też tlenu.

Za każdym razem… czegoś zabrakło.

MEMIGRANT

– Ja… mówię… czytam.
– Przekroczył membranę – mówi kowboj. Kapłanka potakuje.
Tam po drugiej stronie już nowa ludzkość, dom wariatów, obcy gatunek. Postpiśmienni, alinearni, zmemetyzowani. Mózgi wytrenowane na ruchomych obrazach, komunikacji bezsłownej, opowieściach astrukturalnych. Bez historii i przyszłości, zawsze tu i teraz, pod prymatem subiektywnej emocji. Nie mówią – nadają mapy myśli. Nie rozumieją – przeżywają. Nie myślą – remiksują.
Cała reszta świata.
Tylko tu ostoja normalności. Są inne enklawy, ale nie wiadomo, która już zakażona. Bezpieczniej zerwać kontakt. Trzeba chronić własne memy, tradycję, dzieci.
– Ja… proszę…
– Dajmy mu szansę – argumentuje Dinozaur.
Druid kręci głową. Inni wzdychają. Astronautka przemawia delikatnym głosem:
– Nie możesz tu zostać.

STRAJK

W kosmosie zawsze istniała pokusa znalezienia nowego domu. 

Dlatego nie polecimy już w kosmos. Nie będziemy pracować nad zimną fuzją, komputerami kwantowymi, sztuczną inteligencją, zderzaczami hadronów i ludzkim genomem.

Świat na obecnym kursie przestanie istnieć za trzy pokolenia. Nauka was nie uratuje. Ludzkość nie prześcignie technologicznie własnej zagłady. My, niżej podpisani naukowcy, mamy dość traktowania, jak ostatnia tratwa tonącego statku. Dość społeczeństw, które nie słuchają, licząc, że „naukowcy na pewno coś wymyślą”.

Wszystkie konieczne składniki już istnieją – wymyśliliśmy je. Teraz wasza kolej je wdrażać. Ustanowić ład świata, który przetrwa następne sto lat.

A jak nie, to walcie się wszyscy.