STWÓRCA

Zaszła tu kompromitująca pomyłka z tym stworzeniem nieba i ziemi…

Kosmiczny pył opadał wokół mnie, a ja mu nie przeszkadzałem. Gdy sedyment stwardniał, powstała ziemia. Gdy ulotniły się gazy powstało niebo.

Z tą światłością to też przesada. Pył przerzedził się tak, że zaczęły docierać promienie słońca. 

Ruch obrotowy mogłem powstrzymać – nie byłoby dnia i nocy. Ale to masa roboty.

Życie, no tak. Z abiogenezą jest trochę jak z pieleniem chwastów. W końcu odpuszczasz i nazywasz to, co powstało, “dzikim ogrodem”. Potem ewolucja robi swoje. 

Z naszym podobieństwem, aż tak bym nie przesadzał.

A reszta… planety, gwiazdy, galaktyki? Kto to wie.

ZASADY GRY

Azrael czyta Księgę Życia, drapie się po aureoli. Znudzony układam pionki na drabinie bytów.

– Żadnych punktów za introspekcję, ani inteligencję, ani wiedzę. Tylko szczęście, dobre uczynki.

– To po co są te staty? Daj instrukcję – mówi Michael.

– Droga do celu? Do zaspokajania wyższych potrzeb na piramidzie? – podpowiadam.

– Nieopłacałoby się. Lepiej minmaksować dobrotliwego prostaka.

– Co za pokręcona gra. Cała ścieżka rozwoju ślepa.

– Panowie, ktoś czytał preambułę? “Życie to gra kooperacyjna. Celem jest przeżycie dobrego życia. Końcowa punktacja to szczęście najnieszczęśliwszego z graczy.”

– Kooperacyjna? Źle graliśmy! Ja tylko o swoje grałem.

– Ja głównie jechałem Azraela, bo wygrywał.

– Chyba graliśmy w złą grę – podsumowuję.

WSTĄPIENIE

Obce cywilizacje milczą, bo osiągnęły “wstąpienie”. To nie kryptonim jakiejś technologicznej osobliwości. Rozwinęły się duchowo tak, że wniebowstąpiły. 

Dosłownie.

Każda jedna jaką napotkaliśmy. 

Naturalna ewolucja duchowa. Między gatunkowym osiągnięciem świadomości, a planetarną nirwaną, jest wąskie okno technologicznej ekspansji. 

Tam właśnie jesteśmy.

Też możemy. Mamy dowody. To dzieje się już.

Popatrz na trendy, porównaj ze zeszłym stuleciem: filozofia miłości, festiwal akceptacji, minimalizm konsumpcji, ekologia, odrzucenie pragnień, zwrot ku naturze.

Oczywiste, że nie możemy na to pozwolić. To byłby koniec ludzkości. Dlatego istnieje nasza organizacja:

Zatajanie prawdy, propaganda konfliktu, retoryka sukcesu, sztuczne niedobory, produkcja potrzeb, permanentna cywilizacyjna trauma…

Tylko tak uratujemy ludzkość.

ZROZUMIENIE – AUDIO

Musisz być gotów. Inaczej ta planeta doprowadzi cię do szaleństwa.

Zapamiętaj tę radę:

Nie zrozumiesz. 

Nie połączysz kropek. Części nigdy nie połączą się w rozsądną całość. Zaakceptuj to. Jeżeli wyruszysz jako akolita apofenii, oszalejesz.

Możesz badać latami jeden artefakt i nie pojąć czemu służył. To komputer? Broń? Organizm? Dzieło sztuki? Przedmiot religijny? Złom? Dowolne dwa z powyższych? Coś innego?

Nawet to tylko wszystko ludzkie kategorie. Ich twórcy nie byli ludźmi. Nie wiemy kim byli, jak wyglądali, skąd przybyli. Wiemy tylko, że byli bardzo obcy i każdy na inny sposób.

Badamy ich od kilku dziesięcioleci. Tak naprawdę wciąż nie wiemy nic.

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

ZAWSZE – AUDIO

Powłoka z karbinu, alotropowej odmiany węgla o nieregularnych łańcuchach. Trzykrotnie wytrzymalsza od diamentu.

Wnętrze utrzymywane w zagęszczonej przestrzeni – miniaturowej dziurze grawitacyjnej. Relatywny czas nie płynie tam prawie w ogóle.

Zasilane generatorem opartym na technologii rozpadu próżni. W optymalnych warunkach przetrwa cieplną śmierć wszechświata.

Unosić się będzie nieprzerwanie po ciemnej stronie planety o potężnym polu magnetycznym izolującym od promieniowania i zagubionych cząsteczek. Bez atmosfery, nie ruszone przez żadną materię.

Już zawsze. Do ostatnich chwil, gdy gwiazdy będą gasnąć, ludy z wszystkich stron galaktyki będą przybywać, by zobaczyć ciebie i twą rodzinę, wieczny imperatorze, dumnie spoglądającego ze swojego obelisku na wszechświat poniżej.

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

LABIRYNT

Labiryntian jest kondensatem symulakronu w warunkach wysokiej wolnej woli.

Wykorzystujemy go do produkcji duchowych procesorów. Zakamarki labiryntu tworzą neuronalną sieć obliczeniową. 

Bramki logiczne konstruujemy z równoległych rzeczywistości. Jedynka to decyzja, zero jej brak.

Ludzkie dusze błądzące w multiwersum robią za q-bity. Ich interakcje to funkcje, ostateczny życiorys to wynik równania.

Procesujemy przeznaczenie. To złożone zadanie statystyczne, fundament nowej symulacji. 

Projektujemy życie pośmiertne. Wirtualne niebo.

Tak też będzie działać na komputerach labiryntowych. Tylko tak będzie kompatybilne.

Czym się będzie różnić?

Oczyścimy ścieżki z paradoksianów, bezsensianu, wątpliwościanów nieforemnych. Wszystko będzie jasne, proste, celowe.

A jeżeli się nie uda… postawimy wewnątrz kolejny labirynt.

ŚWIADKOWIE – AUDIO

Wiemy o nich niewiele. To świadome automaty z białkowym aparatem wzrokowym. Oko wypełnione gęstym żelem, żeby znosić różnicę ciśnień.

Działają od wielu tysiącleci z prostym imperatywem: patrzą w stronę słońca. Planeta ma powolny ruch obrotowy. Spacerowym chodem można z łatwością pozostawać na linii zmierzchu.

Gdy stanąć im na linii wzroku, przesuną się. Gdyby robić to uciążliwie zaatakują. Gdyby jednego unieruchomić, umiera w mękach.

Łączy ich jakaś telepatyczna sieć. Koordynują się. Zawsze choć jeden musi patrzeć.

Gasnące słońce nie wydaje się niczym specjalnym. Czemu spędzają tak egzystencję? Czemu służy obserwacja? To nabożna cześć, czy strach?

 Co by się stało, gdyby przestali?

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

SŁOWIKI – AUDIO

Lecimy obcym statkiem kosmicznym.

Udało się go uruchomić. Potrafimy nim sterować. Twórcy byli technologicznie raptem stulecie przed nami, choć maszyny porzucono tu całe milenia temu.

Statek śpiewa. Cały wibruje niczym membrana głośnika, bombardując planetę arytmicznym zawodzeniem na granicy słyszalności. 

Nie da się go uciszyć nie wyłączywszy przy tym całego reaktora.

Powinniśmy nosić stopery, ale są bezużyteczne. Pomruk czuć w wibracjach pokładu.

Dźwięk jest równie bezcelowy, co piękny. Przesunięty w spektrum do ram słyszalnych dla ludzkiego ucha przypomina spowolniony ptasi trel lub nawoływania waleni.

Koi. Usypia.

Czemu nadawali go w rzadkiej atmosferze tej martwej planety?

Czy to w ogóle jest statek?

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

CISZA – AUDIO

Sanktuarium na zamarzniętym świecie orbitującym wokół martwej gwiazdy. Unosi się nad ziemią, by podłoga nie przenosiła drgań tektonicznych i odgłosów pękającego lodu.

Myślisz, że odkryłeś je pierwszy. Nikt wcześniej nie doniósł o jego istnieniu.

Lecz w głównej sali znajdujesz martwych astronautów. Zasuszone mumie w skafandrach siedzą koncentrycznie w pozycji lotosu.

Zasiadasz obok nich. Nie umyka ci ironia, ale nie możesz się powstrzymać.

Nic się nie dzieje.

Wyłączasz HUD.

Cisza. Jak w kościele.

Akustyka pomieszczenia wydaje się pochłaniać dźwięk. Znika szum w twoich uszach, który nie wiedziałeś, że towarzyszył ci całe życie. Spowalniasz oddech, żeby nie zakłócić tego uczucia.

Witaj.

Zostań.

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

HROSKOP

– Proszę opowiedzieć, jako Lew, jak widzi się pan w korporacji, zatrudniającej głównie Wagi, Wodniki, Bliźnięta.
– To oczywiste, że Lew uchodzi za zodiak konfliktowy. I rozumiem, że duma i odwaga mogą być trudnymi wartościami w strukturach pracy. Jestem jednak Lwem wczesnym, co znaczy, że mam dużo cech Raka, a mój mąż jest Strzelcem, co równoważy moje wady.
– Bardzo dobra odpowiedź. Rozumie pan, nie jesteśmy zodiakalnymi faszystami, ale trzeba zapytać. Podpisał Pan zgodę na chiromancję?
– Tak, choć nie wierzę.
– Bez znaczenia. Proszę o dominującą dłoń. Linia życia ok, linia serca też. Porządna linia głowy. Linia bogactwa płytka.
– To źle?
– Wręcz przeciwnie. Doskonale.