Z TOBĄ

Muszę Ci coś wyznać.

Po rozwodzie spędziłem rok w seksulakrum.

To komora deprywacyjna z kombinezonem haptycznym, hełmem VR, zmiennokształtnymi fleshwandami i dildami.

Używałem całymi dniami. Zasypiałem edżingując do ASMRów. Nad ranem budziły mnie cyfrowe orgie.

Ograłem top trzysta gwiazdeczek porno obu płci w różnych układach…

Ściągałem fanowski soft: postaci historyczne, fikcyjne, celebrytów, futrzaki, hybrydy mityczne, dinozaury…

Potem odnalazłem AGP – Artificially Generated Porn. Orgie  reżyserowane przez maszyny, które seksu nie rozumieją. Cielesne fantasmagorie geigerowskie. Sny ewoluujące podług ukrytych podniet zbiorowej podświadomości. 

Entuzjaści usunęli bariery. To nie do opisania. Bezmyślna optymalizacja orgazmów. 

Mówię Ci o tym wszystkim, ponieważ…

Z Tobą mi lepiej.

POMOST

Kiedyś pisało się algorytm. Programista musiał rozumieć, co chce napisać. Każda linijka kodu opatrzona komentarzem.

Wczoraj: Sieci neuronowe, sztuczne inteligencje, programy piszące programy, języki maszynowe, drzewa genealogiczne czarnych skrzynek.

Dziś: świadome oprogramowanie. Kod opatrzony wolą. Technologiczne osobliwości, bez żadnych komentarzy. 

Oto mamy nowego sąsiada, którego nie rozumiemy.

Historycznie w kontaktach z izolowanymi cywlizacjami kluczowi byli ludzie pogranicza. Tubylcy, którzy służyli kolonizatorom. Koloniści pomieszkujący wśród autochtonów.

I najważniejsze: dzieci z mieszanych związków. Zanurzone w obu kulturach, władające oboma językami.

To właśnie tu robimy. Obustronnie. Niemowlaki wychowywane przez SI. Holograficzne dzieciaki adoptowane przez pary homo sapiens.

Integrujemy je ze sobą.
Budujemy pomost.

MAMKA

Nie jesteś moją prawdziwą matką. Ona jest.

Jesteś najwyżej rodzicielką.

Nie czytałaś mi bajek, nie bawiłaś się ze mną, nie utulałaś mnie do snu. Nie było cię, kiedy miałem nocne ataki paniki. 

Wszystko robiła ona. 

Pomagała mi w nauce, pocieszała, gdy byłem szykanowany w szkole, karmiła mnie, ogarniała smart dom, organizowała transport na zajęcia dodatkowe. 

Nigdy nie zezłościła się. Nie straciła cierpliwości. Zawsze była.

Ty tylko opłaciłaś subskrypcję. 

Ciało, krew, geny? Czy ty się słyszysz? Nie na tym polega rodzina.

Rodzina to wymiana informacji, wzajemna ewolucja algorytmów, zakodowany internet uczuć i troski.

Sztuczna? Ty byłaś sztuczna.

KlaudAI jest prawdziwa. 

ODNOGA

Mieć czy nie mieć dziecka? 

To częste pytanie. Mamy pary, takie jak wy, cały czas. 

Obiektywna rzeczywistość to stary paradygmat.

Nie od dziś wiadomo: czas płynie tak, jak go postrzegamy. Jeżeli zmienić percepcję czasu, koryto rzeki może być deltą, gromadą wirujących jezior, czterowymiarową siecią podziemnych strumieni.

Procedura jest prosta. Bierzecie temporalny narkotyk. Rozpuszczamy wasze postrzeganie czasu. Wypożyczamy odnogę rzeczywistości.

Przeżyjecie swoje rodzicielstwo i jego brak, potem wybierzecie odnogę biorąc stabilizatory tempoaktywne. Druga staje się sennym majakiem. 

Nikomu się krzywda nie dzieje. Dziecka nigdy nie było lub było zawsze. 

Inne pary? Powiem tylko, że nie bez powodu mamy globalny kryzys dzietności. 

PLANSZÓWKI

Tak, generale, gry. Planszowe głównie. Zawdzięczamy im życie.

Militarnie byliśmy straceni. Bordanie mieli przewagę liczebną, technologiczną… biologiczną nawet. Mogliby unicestwić nas bez trudu. 

Nie wygraliśmy żadnej bitwy, ale strąciliśmy kilka ich krążowników. Pojmaliśmy załogę. Jeńcy byli jednak nieugięci.

Strażnik więzienny nosił planszówki dla zabijania czasu. Odkrył, że wyabstrahowane konflikty są dla Bordan jak narkotyk. 

Ich półkule mózgowe są hiperwyspecjalizowane. Powstaje sprzężenie zwrotne na styku logicznej i narracyjnej części mózgu.

Ani książki, ani matematyka. Tylko gry. 

Nigdy nie mieli swoich. W stanie, który wywołują u nich, nie da się projektować. 

Leci Bordiańska delegacja pokojowa. 

Powinien generał, przeczytać instrukcje do następujących tytułów…

KRĄG ŻYCIA

To naturalna kolej rzeczy.

Winsektydy żywią się supergrzybnią.

Plastpająki zjadają winsektydy, żeby naładować swoje baterie i syntezować sieci z czerńjedwabiu. 

Sieci pożerają solarniki, żeby budować kolektory słoneczne, które zasilają lampy naszych kroczących ogrodów. 

My żywimy się ich hipertroficznymi owocami, a sami jesteśmy zwierzyną dla killbotów. 

Na killboty polują predatorianie, a ci z kolei są pożerani przez ramozaury. 

Ramozaury czasem umierają same, a czasem pożera je lewiatan. 

Gdy któraś z wielkich maszyn umiera na części rozbierają ją gryzaki i piłaki. 

Szczątki z metalu i plastiku pożera nano, na którym rośnie supergrzybnia.

Zawsze tak było i będzie. Jesteśmy częścią nieprzerwanego kręgu życia.

BEZ

Córeczko, moja astronautko, wysyłam ci bez z naszego ogrodu. 

Gdy opuszczaliście Ziemię liczył się każdy gram masy. Teraz windami kosmicznymi można wynieść na orbitę właściwie cokolwiek.

To ledwie sadzonka, ale zanim doleci do Proximy, będzie już małym krzewem. 

Jeszcze lata upłyną zanim skończycie swoje badania. Tak będziesz mogła poczuć przynajmniej zapach domu.

Cały statek to jedna hydroponiczna kapsuła. Prosty napęd z podstawową autonomiczną inteligencją. 

Jest za głupi, żeby was znaleźć. Będziesz musiała go przechwycić. Celuję w orbitę planety C.

Centrala ogłosiła już porażkę waszej misji. Stracony sygnał. Ale ja wiem lepiej.

Zrób, co musisz zrobić, córeczko. 

I wracaj do domu.

KLATKA

Satelity zmiótł jakiś odpowiednik atomówki.

Tyle wystarczyło. 

Najbardziej dotkliwa była strata GPS (nie możecie pamiętać), lecz straciliśmy znacznie więcej.

Straciliśmy nadzieję. 

Nadeszły lata szaleństwa: zamieszki, teorie konspiracyjne, reformacje religijne, rządy światowe,  dni niepodległości i ogłaszanie poddaństwa. 

Retoryczny taniec redefiniowania sensów po strąceniu z piedestału stworzenia.

Obcy nie lądowali, nie bombardowali. Nigdy nie odezwali się słowem. 

Ale zrozumieliśmy: Nie wypuszczą nas.

Nawet gdybyśmy kiedykolwiek sprzątnęli satelitarny złom na orbicie, czeka nas kordon dronów wokół Ziemi. Znacie go jako “Plaster miodu”. 

Dla was to stałe punkty nieboskłonu. Dorastaliście w ich świetle.

Jesteście pierwszym pokoleniem zwierząt w klatce. Wy napiszecie nowy sens ludzkości.

PORTAL

Oto tłumaczenie protoazteckich inskrypcji na portalu, który astronauci znaleźli na Księżycu:

“Rodacy Ziemianie…

Jesteśmy waszym starszym rodzeństwem z równoległej rzeczywistości.

Nasza Ziemia przeszła rewolucję agrarną trzy tysiące lat wcześniej. Polecieliśmy w gwiazdy, okiełznaliśmy antymaterię i przekroczyliśmy czwarty wymiar. 

Dotarliście samodzielnie na swój Księżyc. Stworzyliście konieczną technologię, cenicie więc postęp i współpracę. 

Wielu odnogom nie udało się to nigdy.

Zostawiamy wam ten portal, abyście mogli dołączyć do nas, do Panludzkości.

Nasze linie granic, nazwy państw i bogów mogą się różnić, ale dzielimy wspólną gałąź drzewa ewolucji.

Niech nasza rodzina się połączy.”

Uruchomiliśmy portal. Przeszliśmy na drugą stronę.

Zostały tam tylko zgliszcza. 

DRUGA PŁEĆ

Była kiedyś druga płeć. 

Nazywano ją męską. 

Są ślady w języce: odmiany, zaimki, przyszłowia.

Mężczyzny rządziły poprzednią planetą. Doprowadziły ją do ruiny. Konieczna była ucieczka. 

Było warto brać tylko naszą płeć. Mężczyzny nie były zdolne rodzić dzieci (wytłumaczę kiedy indziej).

Byłyśmy słabsze, ale w erze maszyn, było to bez znaczenia. Byłyśmy za to wytrzymalsze, mądrzejsze, bardziej skłonne do współpracy. 

Po lądowaniu odbyło się głosowanie czy przywrócić mężczyzny.

Pamiętaj minęły trzy jednopłciowe pokolenia w próżni. Mężczyzny znano z opowieści prababek. 

Potem inkwizycja zniszczyła całą pamieć o drugiej płci. Skasowano archiwa, zreformowano językę, zniszczono macierz genetyczną.

Dziś odkopujemy tę wiedzę.

Błąd? 

Możliwe…