PUSTYNIA

D2-BA1 – największy symbol przepychu w ludzkim dominium, również najbardziej nieprzyjazna zamieszkana planeta. 

Naukowcy odradzali wam terraformację. Sugerowali setki przyjaznych ziemiopodobnych egzoplanet. Tymczasem pokryliście planetę monumentalnymi geoglifami – jeziorami, po których pływają wasze superjachty. 

Każdego dnia bombardujecie powierzchnię decelerowanymi kometami, by utrzymać poziom wody. Tymczasem mieszkańcy megapolii i koloniści koczujący poza kopułami umierają z pragnienia.

Setki tysięcy imigrantów krwią podlewa gospodarkę planety. Oddają niewolniczą pracę w rzadkiej atmosferze, zdrowie pod radioaktywnym słońcem, swoje ciała recyklowane na biomasę. Stawiają wam wieżowce, zamiatają piasek z paneli, służą przy waszych stołach.

Czy dziś, na stulecie projektu, możecie powiedzieć dlaczego właściwie postanowiliście zasiedlić D2-BA1?

“Chcieliśmy. Mogliśmy.”

ŁASKA

Kadłub kosmolotu zbity jest stu dwudziestoma gwoździami z krzyża chrystusowego. Fałszywki – bez znaczenia. Relikwiarz pełen kości świętych, skrawków całunu, drzazg arki…

Łaska jest szybsza od prędkości światła. Musi być – inaczej Bóg nie mógłby być wszechwiedzący. Może wszechwiedzący jest właśnie przez naturę Łaski? On sam jeden wie.

Podzielona na pół relikwia jest w stanie błogosławionym niezależnie od odległości. Bluźnierstwami i sakramentami możemy nadawać zerojedynkowe komunikaty do astronautów, wysyłać im instrukcje, modlitwy, cuda.

W kosmosie mniej jest szumu, wątpliwości, relatywizmu. Tam bliżej do Boga. Wiara czystsza. Łatwiej o cudowne ozdrowienia, prorocze wizje, rozmnożenie pokarmów. 

Tam każdy cud potrzebny. Na Ziemi marnowałyby się.

CHRAPAŁ

Przybył nowy. Swój człowiek. We dwoje raźniej w kosmosie. 

Chrapie. Oka nie zmrużyłem. Głupio budzić. 

Mówi, że chrapanie nie wyklucza z programu. Ciekawe. 

Druga noc nieprzespana. Po szczerej rozmowie. Mam budzić, to się przewróci na bok. 

Budziłem. Pomaga na pięć minut. Potem znów. Oboje niewyspani.

Stopery nie pomagają. Stacja za mała, on ryczy jak smok.

Centrala bezsilna. Miesiące do najbliższej rotacji.

Desperacja. Noc spędziłem w skafandrze. W otwartej przestrzeni. Zamiast snu liczyłem dni skradzione przez promieniowanie kosmiczne.

Nowy zaproponował: on będzie spać w próżni. Dobry ziom.

Alarm na stacji. System wykrył zaburzenia oddechu. On śpi. Chrapie.

Wypadki się zdarzają. Dobranoc.

OKAZJA

Młody osobnik opuszcza wór skórny rodzicielki i widzi światło po raz pierwszy. Kluczowy jest fakt posiadania zmysłu wzroku.

To ważny moment. Narodziny obarczone są ryzykiem, podobnie jak wykluwanie się pasożytniczego skrzeku. Dziś ciężko to sobie wyobrazić gatunkowi rozmnażającemu się za pomocą biodruku.

Warunkiem koniecznym powstania omawianej instytucji jest cykliczna natura zjawisk astronomicznych. To wyklucza gatunki w układach potrójnych; wiecznie dryfujące na kometach; o cyklu życia krótszym, niż czas okrążenia planety; na planetach bez znacznego przesunięcia ekliptyki lub powolnym ruchu obrotowym.

Na pozostałych za każdym razem, gdy planeta wraca na pozycję, gdzie osobnik po raz pierwszy ujrzał światło, serwuje się tort.

PRIMA

Prawdziwość nie jest obiektywną wartością wszechświata, jedynie kategorią ludzkiego języka. Dla obojętnego kosmosu prawda i fałsz nie istnieją. Tylko my, ludzie, potrzebujemy ich, by się w nim odnaleźć.

Świat nie jest nam winien żadnych odpowiedzi. Milczy na temat dobra i zła, radości i smutku, miłości i nienawiści. Widzimy te wartości, bo spoglądamy przez wąską dziurkę od klucza świadomości.

Dziś świętujemy fakt, że w przeciwieństwie do martwej materii interpretujemy otaczającą nas rzeczywistość.

Porozumiewamy się. Czasem szczerze, czasem mylnie, czasem zwodniczo, czasem poza wszelką logiką.

Tworzymy opowieści, narracje, mity. 

I czasem to jest śmieszne. 

Wesołego Prima Aprilis! 

Życzę wam samych radosnych kłamstw!

LAS DUCHÓW

Tu leży twój dziadek. Musisz sobie wyobrazić. 

Zwłoki zaprawiano zarodnikiem specjalnego grzyba, zakopywano płytko bez trumny. Po kilku tygodniach, gdy grzybnia była gotowa, sadzono drzewko.

Mówiło się: Zielone cmentarze, żałobne arboreta, lasy duchów. Dar dla żyjących na progu katastrofy klimatycznej. Zwłoki karmiły drzewa, drzewa wiązały dwutlenek węgla, tlen karmił ludzi.

Bez plakietek. Nagrobki AR po geolokalizacji. Żadnych zniczy, żadnych wiązanek. Żałobnicy zakopywali specjalne kulki nawozu. 

Tak, niewiele to zmieniło, raczej symbol.  Wiele takich romantycznych działań wtedy podejmowano. Ludzie mieli jeszcze nadzieję. 

Zaczęły obumierać, gdy zmienił się klimat. Potem zaniedbano je ze względu na niedobory wody. W końcu wycięto na drewno.

ODESZŁA

Zostawiła kopina. Powidok, byt glinocielesny, mitozę pneumy. 

Matki-kapłanki czasem używają ich do opieki nad dziećmi.

Parę miesięcy temu. Zauważyłem różnicę dopiero w zeszłym tygodniu, kiedy chciałem zakończyć sakrament kohabitacji.

Byłem zajęty. Praca, medytacja, modlitwa. Plan boski nie wykona się sam.

Widziałem, że odzywała się mniej. Trzymała się na uboczu. Nie wychodziła z domu. Była bardziej bierna w pożyciu.

Nigdy nie zapytałem. Myślałem, że może jest zła albo ma gorszy dzień.

Kopina już wyegzorcyzmowałem. Nie godzi się świadomie spółkować z nim.

Nie wiem gdzie jest.

Nie jestem zły. Jeżeli tyle czasu mi zajęło rozpoznanie kopina, to miała rację, że postanowiła odejść.

AURA

– Jak randka, synu? Późno wróciłeś.

– Dobrze. Miło, że pytasz.

– Ma ognistą aurę, co nie? Wiesz co, o takich mówią.

– Tato, daruj sobie takie aursistowskie teksty, proszę.

– Że aursistowskie od razu. Ja, aursistą?

– Nie ty, tylko to co powiedziałeś.

– Żart taki, poczucie humoru, my niebiańscy tak mamy. Taka aura.

– Ja tak nie mam.

– Tobie jeszcze się nie wykształciło. To co z nią?

– Tak, ognistą.

– Ha, uważaj, żeby się nie sparzyć.

– Jest pół-akwanką, jeżeli musisz wiedzieć.

– W gorącej wodzie kąpana.

– Tato, nie mam siły do ciebie.

– Co? Żartuję tylko. Nie przeszkadza mi. Mamy jedenasty wiek. To kiedy ją poznam?

– Idę do pracy.

SPOTKANIE

Hej, cześć.

Mam radykalną propozycję na to spotkanie.

Co ty na to żebyśmy potraktowali się jak istoty ludzkie? 

Zapomnimy na chwilę o kaskadowych piramidach tożsamości i zależności społecznych. Wyciszamy filtry płci, wieku, rasy, statusu… Wyłączamy ocenianie i wzajemne oczekiwania.

Człowiek i człowiek. Choćby przez chwilę.

Zrobimy wyjątek od prawnego konwenansu. Poufność bazująca na zaufaniu, bez e-NDA. Nie googlamy się. Wyłączymy szkło, analizery behawioru i SuflerAI.

Będziemy rozmawiać. Słuchać się. 

O marzeniach, celach, sensach, filozofii, ciężarze ludzkiej egzystencji. Bez banałów: ludzi, pracy, plotek, pogody.

Lub możemy pomilczeć. Tak dawno z nikim nie milczałem.

Chcesz spróbować?

Spieszysz się. Tak, rozumiem.

Do zobaczenia.

PRZESILENIE

Spójrz na ekran krosna, siostro. 

Wykresy nici zbieżne, malejąca amplituda ściegu, arras bez jednej pętli. 

Jest tylko kilka takich chwil w życiu ludzkim. 

Osiągnąłby równowagę. Mógłby już nic nie zmieniać, być szczęśliwy, spełniony. 

Ale tylko potencjalnie. 

Podąża po krzywej cyklicznej. Działają na niego: trajektoria losu, jego własna opowieść, linia trendu oczekiwań, drgania impulsów, prądy marzeń. 

Musiałby wyrzec się tego, zrzucić jarzmo, przerwać cykl, wybaczyć innym i sobie, odnaleźć się na nowo. 

Znamy go. Wybierze, czego nie może mieć. Zostanie, czym zawsze był.

To tylko kolejny punkt zwrotny, przesilenie, zmarnowana szansa. Może ostatnia.

I już. Tyle. Piękna tragedia. 

Wracajmy do pracy.