LAS DUCHÓW

Tu leży twój dziadek. Musisz sobie wyobrazić. 

Zwłoki zaprawiano zarodnikiem specjalnego grzyba, zakopywano płytko bez trumny. Po kilku tygodniach, gdy grzybnia była gotowa, sadzono drzewko.

Mówiło się: Zielone cmentarze, żałobne arboreta, lasy duchów. Dar dla żyjących na progu katastrofy klimatycznej. Zwłoki karmiły drzewa, drzewa wiązały dwutlenek węgla, tlen karmił ludzi.

Bez plakietek. Nagrobki AR po geolokalizacji. Żadnych zniczy, żadnych wiązanek. Żałobnicy zakopywali specjalne kulki nawozu. 

Tak, niewiele to zmieniło, raczej symbol.  Wiele takich romantycznych działań wtedy podejmowano. Ludzie mieli jeszcze nadzieję. 

Zaczęły obumierać, gdy zmienił się klimat. Potem zaniedbano je ze względu na niedobory wody. W końcu wycięto na drewno.

ODESZŁA

Zostawiła kopina. Powidok, byt glinocielesny, mitozę pneumy. 

Matki-kapłanki czasem używają ich do opieki nad dziećmi.

Parę miesięcy temu. Zauważyłem różnicę dopiero w zeszłym tygodniu, kiedy chciałem zakończyć sakrament kohabitacji.

Byłem zajęty. Praca, medytacja, modlitwa. Plan boski nie wykona się sam.

Widziałem, że odzywała się mniej. Trzymała się na uboczu. Nie wychodziła z domu. Była bardziej bierna w pożyciu.

Nigdy nie zapytałem. Myślałem, że może jest zła albo ma gorszy dzień.

Kopina już wyegzorcyzmowałem. Nie godzi się świadomie spółkować z nim.

Nie wiem gdzie jest.

Nie jestem zły. Jeżeli tyle czasu mi zajęło rozpoznanie kopina, to miała rację, że postanowiła odejść.

AURA

– Jak randka, synu? Późno wróciłeś.

– Dobrze. Miło, że pytasz.

– Ma ognistą aurę, co nie? Wiesz co, o takich mówią.

– Tato, daruj sobie takie aursistowskie teksty, proszę.

– Że aursistowskie od razu. Ja, aursistą?

– Nie ty, tylko to co powiedziałeś.

– Żart taki, poczucie humoru, my niebiańscy tak mamy. Taka aura.

– Ja tak nie mam.

– Tobie jeszcze się nie wykształciło. To co z nią?

– Tak, ognistą.

– Ha, uważaj, żeby się nie sparzyć.

– Jest pół-akwanką, jeżeli musisz wiedzieć.

– W gorącej wodzie kąpana.

– Tato, nie mam siły do ciebie.

– Co? Żartuję tylko. Nie przeszkadza mi. Mamy jedenasty wiek. To kiedy ją poznam?

– Idę do pracy.

SPOTKANIE

Hej, cześć.

Mam radykalną propozycję na to spotkanie.

Co ty na to żebyśmy potraktowali się jak istoty ludzkie? 

Zapomnimy na chwilę o kaskadowych piramidach tożsamości i zależności społecznych. Wyciszamy filtry płci, wieku, rasy, statusu… Wyłączamy ocenianie i wzajemne oczekiwania.

Człowiek i człowiek. Choćby przez chwilę.

Zrobimy wyjątek od prawnego konwenansu. Poufność bazująca na zaufaniu, bez e-NDA. Nie googlamy się. Wyłączymy szkło, analizery behawioru i SuflerAI.

Będziemy rozmawiać. Słuchać się. 

O marzeniach, celach, sensach, filozofii, ciężarze ludzkiej egzystencji. Bez banałów: ludzi, pracy, plotek, pogody.

Lub możemy pomilczeć. Tak dawno z nikim nie milczałem.

Chcesz spróbować?

Spieszysz się. Tak, rozumiem.

Do zobaczenia.

PRZESILENIE

Spójrz na ekran krosna, siostro. 

Wykresy nici zbieżne, malejąca amplituda ściegu, arras bez jednej pętli. 

Jest tylko kilka takich chwil w życiu ludzkim. 

Osiągnąłby równowagę. Mógłby już nic nie zmieniać, być szczęśliwy, spełniony. 

Ale tylko potencjalnie. 

Podąża po krzywej cyklicznej. Działają na niego: trajektoria losu, jego własna opowieść, linia trendu oczekiwań, drgania impulsów, prądy marzeń. 

Musiałby wyrzec się tego, zrzucić jarzmo, przerwać cykl, wybaczyć innym i sobie, odnaleźć się na nowo. 

Znamy go. Wybierze, czego nie może mieć. Zostanie, czym zawsze był.

To tylko kolejny punkt zwrotny, przesilenie, zmarnowana szansa. Może ostatnia.

I już. Tyle. Piękna tragedia. 

Wracajmy do pracy. 

SZYBCIEJ

Żyję dwie i pół godziny na godzinę. Sześćdziesiąt godzin na dobę. 

Wymieniłem oczy na ślepia drapieżnika. Wyższa prędkość stroboskopowa.

Codziennie muszę brać koktajl designerskich narkotyków, żeby mózg nadążał za okiem. Mam implanty stymulujące przewodnictwo i taktowanie na neuronach.

Żyję w slow-motion. Świat zanurzony w miodzie. Ludzka mowa to wielorybi śpiew.

Dla chrononormatywnych pędzę szarpanym, robotycznym truchtem. Rozmawiam mową wiewiórek (zmodyfikowane płuca i struny głosowe). Media konsumuję na przyspieszonym odtwarzaniu.

Potrafię złapać muchę w locie.

Myślisz: Dlaczego ktoś miałby to sobie robić?

Dla niektórych to przewaga rynkowa w świecie późnego kapitalizmu.

Dla mnie to sposób, by żyć póki świat jeszcze istnieje.

ŻYCZENIE

…trochę jak dżiny z waszych baśni. Tylko na skalę kosmiczną. Typ trzeci w skali Kardaszewa.

To altruistyczna misja. Kończenie głodu, leczenie chorób, zatrzymywanie katastrof klimatycznych. Nic nas nie kosztuje. 

Gdy napotkamy inteligentny gatunek losujemy jednego członka na reprezentanta. 

Najczęściej z warstw niższych. Z naszych doświadczeń wynika, że rozmowa z rządami daje gorsze efekty. Przy niskim rozwarstwieniu  ekonomicznym to nie ma znaczenia. Przy wysokim, jak u was lepiej wysłuchać tych na dole. 

Jak ty. Osierocona. Głodna. Bezdomna. Skrzywdzona. Wzgardzona. Zła. Bezsilna. Samotna.

Tak. Masz jedno życzenie. Dla całej planety.

Możesz powtórzyć?

To precedens. Jesteś pewna, Ziemianko?

Cóż. Dobrze. 

Spalimy twój świat.

SERCE

Wasz syn zbliża się do trudnego wieku. Zakocha się, może już jest zakochany. Zaczynają coraz młodziej.

Zacznijcie podawać mu inhibitory oksytocyn. Ale i tak… Trzeba będzie wymienić serce.

Proponuję sztuczne, poliwęglanowe. Bateria krystalicytowa. Neurointerfejs do regulacji rytmu przy wysiłku lub medytacji. 

Gwarancja na całe życie. Sam posiadam.

Owszem. Serce to tylko pompa do krwi. Ale zromatyncyzowaliśmy je do absurdu. W idiomach, poezji, muzyce. To oddziaływuje psychosomatycznie.

Po wymianie coś zmienia się. Człowiek zostaje panem swojego serca, nie sługą. Miłość staje się bardziej czysta, racjonalna, platoniczna.

Jasne, możecie przeczekać, ryzykując formacje parafilii romantycznych, dramaty, uniesienia, wstyd, łzy. Na co to komu?

KONIEC

To nasilało się stopniowo. Cywilizacyjne migreny, bezsenność, zmęczenie, apatia, społeczne lęki, dysforie, depresje.

Lekarze winili stres, technologię, nowoczesność. Przepisywali leki, sport, nowe style życia. 

Ratowaliśmy się karierami, kawą, używkami, grami video, platformami streamingowymi, memami, lajkami, psychoterapią, religiami, wakacjami…

Nie pomagało.

Każdego roku cała ludzkość kładła się spać minutę wcześniej, spała minutę krócej, wstawała minutę później.

Coraz mniej śmialiśmy się i płakaliśmy. Odkładaliśmy na kolejne tygodnie spotkania z przyjaciółmi, ważne rozmowy, pilne sprawy, śmiałe plany.  Marzenia stawały się coraz mniej realne. Cele – odleglejsze. Powody – nieprzekonujące.

Coraz mniej chciało się chcieć.

Aż pewnego dnia… nie wydarzyło się nic.

TROLERKA

Za co siedzisz, staruszku?

Ja za mowę nienawiści, miłość do białej rasy. 

Rok temu zaproponowali mi rozkręcenia tego grajdołka. Dali komputery i smartfony. Umiesz serfować? Żaden wstyd, różne drogi życia. Prowadzę kursy raz w tygodniu.

Płacą groszę, ale lepsze to, niż robótki ręczne. 

Trolerka. Piszesz komentarze pod wytyczną agencji. Przeważnie jakieś polityczne gównoburze. Podgrzewamy atmosferę, nakręcamy normalsów, robimy zasłonę dymną. Jak się wprawisz, możesz robić memy. Za wirala dają bonus.

Musisz tylko być na maksa wkurwiony. Cały czas, na wszystko.

Po godzinach możesz oglądać porno.

Najlepsze: jak skończysz odsiadkę, odezwie się agencja. Praca czeka.

Co? Masz coś lepszego do roboty?