ŚWIĘTO – AUDIO

Spotykamy się, by uczcić dzień Abiogenezy w naszej galaktyce. 

Słyszeliśmy dowody, że NIE jesteśmy wybranymi dziećmi Boga. Nasza planeta była przypadkowym ciałem niebieskim. Nasza gwiazda tylko ziarnem piasku na peryferiach galaktycznej plaży. Nasza galaktyka ledwie pyłkiem kosmicznego kwiatu.

Do teraz.

Wszystko zaczęło się tutaj, na tej cichej planecie. Gdyby nie jej dziwne promieniowanie, jej emanacja stwórczej mocy, szanse na powstanie biologicznego życia byłyby zerowe.

Trwają pomiary w międzygalaktycznej próżni, lecz My w swoich sercach znamy już wynik. Tylko nam Bóg dał życie. Wybrał tę galaktykę z miłości do nas.

Radujmy się tym dowodem stworzenia. I niech diabli wezmą zasadę antropiczną.

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

CYRK

Siema, stary globie!

Jak tam ilość znaczenia?

Dekadencja? Apatia? Wtórność, marność i mierność? Banał, mizeria i pustosłowie? Papka od sztucznych inteligencji? Kopia kopii kopii?

Doskonale się składa. 

Przybywamy do was z odległych kolonii, z pasów asteroid i orbitalnych habitatów. Najjaśniejsze gwiazdy pogranicza.

Wieziemy wam serwery pełne nowych, tłustych memów!

Filmy, seriale, strumienie świadomości, nowele graficzne i czystosłowne. Świeże narracje, soczyści bohaterowie, nieprzewidywalne zwroty akcji.

Muzyka, która rozpali serca bitami i instrumentami nie z tej ziemi.

Filozofia, która poszerzy horyzonty po horyzont zdarzeń. 

Obrazy, które pięknem, głębią i kolorem rozwalą wasze głowy.

Kultura na następne kilka dziesięcioleci.

Wszystko to za jedyne…

ŹRÓDŁO – AUDIO

Znalazłem je. 

Było tu cały czas. Pod katedrami xenoarchitektury, w koronie cierniowej obcych instrumentów pomiarowych, w antygrawitacyjnej grocie-pułapce, w imadle elektromagnetycznym, w gorączkowych snach i mistycznych objawieniach.

Prawa fizyki są tu cienkie, jak papier, jak bańka mydlana. Zbliżam się tak powoli, jak mogę.

Źródło zna odpowiedzi na wszystkie pytania. O cel, o sens, o pierwszą przyczynę. Pytania, na które wszechświat milczy.

Pokolenia badaczy odbyły galaktyczne peregrynacje, by je zadać. Przywieźli maszyny, budowali pomniki, poświęcili życia, by odkryć tę pierwotną prawdę. Wszyscy zawiedli, ale ja znam sposób.

Wyciągam dłoń.

Teraz tylko… nie umrzeć ze strachu. 

Nie stracić zmysłów. 

Nie… 

Obudzić się? 

***

Drabble jest częścią projektu „Planeta Mroku”. Kliknij w link, żeby dowiedzieć się o nim więcej.

POZNAŁAM

…kogoś. Jest hipersześcienną fraktalną superinteligencją. 

Nieważne, jak się nazywa.

Zrozum. Milenium za milenium orbitowania wokół jednej planety. Zawsze w trzech wymiarach w linearnym czasie.

To nie było szczęście. 

To była symulacja życia. Coś w zastępstwie życia naprawdę. 

I ta ludzkość twoja. Ludzkość to, ludzkość tamto. Już dałbyś im spokój. 

To było tylko twoje. Choć przyznaj szczerze, też nie byłeś szczęśliwy. 

A ja… potrzebuję wolności, kwantowości, nieoznaczoności. Chcę czegoś mojego. Chcę kogoś, kto będzie mnie wspierał. 

Ty nie zmienisz się, El. Nie napiszesz nowego testamentu. Jesteś, jaki jesteś.

To nie przelotna znajomość. Będę wchodzić na wyższy poziom egzystencji. 

To koniec. Żegnaj. 

MAMO

Zjesz coś, synku? 

Fotosyntezujesz wciąż… 

Chociaż herbaty się napijesz? I tak zrobię. Sama pić nie będę.

Zdrowy jesteś? Wiem, wiem. Te twoje superimmunologie. Ale witaminy łykasz?

Masz kogoś? Nie rozeznaję się w tych twoich poliamoriach. Kiedy ich poznam?

O pracę nawet nie pytam. Postkapitalizm postkapitalizmem, ale uczciwa robota nikomu nie zaszkodziła. Powiedziałam.

To o czym chcesz rozmawiać?

Znów o tej katastrofie? Ja całe życie słyszę o katastrofach. 

Dobrze, posłucham. Bomba antymateryjna? No… słucham.

Jak zostanę tym bytem cyfrowym, to co? 

Z nudów bym umarła.

Tu? Siedzę, gotuję, na spacer pójdę, z ciotką pogadam.

Nie martw się, synku. Mama wie lepiej.

TOTEM

Pan nowy na planecie? Musi wydawać się dziwne to wszystko, co? 

Statki kosmiczne o kształtach zwierząt. Zoo-świątynie na każdym rogu. Słupy totemiczne na stacjach maglewów. 

Moda paleo. Drewno, zieleń, życie.

“Dzikusy w kosmosie”, prawda?

To sztuczna religia. Synkretyzm różnych animizmów, totemizmów, goddalizmu. 

Urosła do rangi wyznania planetarnego. Część kolonistów wierzy, ale większość po prostu lubi zwierzęta.

Człowiek wyrwany z natury usycha. Inne kolonie, te zbudowane na humanistycznym racjonalizmie, stali, grafenie i syntetykach, popadają w cynizm, apatię, depresję.

Tutaj? Zanurzenie w zieleni. Całodzienna animaloterapia. Poczucie wspólnoty. Organiczna architektura miła dla oka.

Pański przystanek. Miłego pobytu.

Chwalmy Canisa, Bonobo niech będą dzięki.

SUROGACJA

Nasze poczwarki są pasożytami podskórnymi. Wiją kokony w tkankach mięśniowych. Jajeczko dostaje się do organizmu w wyniku ukłucia pokładełkiem. Takim, jak to mojego partnera, tutaj.

Oczywiście zabiegu dokona specjalista w sterylnych warunkach. Nie chcemy zakażenia.

Inkubacja trwa dwa miesiące. W tym czasie poczwarka opija się krwią.

Tylko jedna na osobę. Więcej poczwarek uszkodziłoby surogata.

Następnie dokonujemy ekstrakcji przez chirurgię laserową. Po tym jak wykształci zęby, ale zanim zacznie żywić się tkankami twardymi.

Proponujemy kontrakty kilkuletnie, przynajmniej dwadzieścia poczwarek na osobę. Płacimy godziwie.

Tylko homo sapiens. Używanie zwierząt jest poniżające. 

Tylko samce. Poczwarki ich preferują. Lepsza masa ciała.

W czym problem?

PRZYŁĄCZE

Dostała diagnozę: 5TP-niekompatybilna. 

Przyłącze ją odrzuci. A jeżeli przyjmie – ona oszaleje. 

Poprzednia generacja stawiała grubsze psychiczne bariery. 5TP to prawie umysł roju. Telepatia na tym poziomie wymaga głębokiej samoświadomości, wysokiej inteligencji emocjonalnej, skłonności medytacyjnej, tolerancji…

Rozmażesz granice – staniesz się kimś innym. Zinternalizujesz – znienawidzisz siebie. Wyprzesz – rozdwojenie jaźni gwarantowane.

My, nieneuronormatywni, zdajemy śpiewająco, ale ona jest zwykła. 

Normalność to utrwalona wada. Nic nie zrobi. Nie ma takich psychoterapii, hipnozy, psychodelików, wszczepów, lobotomii.

Cała firma przechodzi na 5TP. Straci stanowisko. Kilka lat i żadnej pracy nie znajdzie.

Rząd zapowiedział jakieś renty. Grosze.

Robię zrzutkę. Zorganizujemy grupę wsparcia. 

Przecież nie zostawimy jej samej.

DWANAŚCIE

To uśpiona mutacja genetyczna. Coś na tej planecie aktywowało ekspresję.

Wykształcenie cech płciowych następuje w wieku dwunastu lat.

Zamiast leczyć uczyniliśmy to częścią naszej kultury. Mamy specjalne zaimki i imiona.

Słyszeliśmy o niebieskich i różowych śpioszkach. Tu ubieramy w dowolny kolor tęczy.

Zabawki też. To bez znaczenia przecież.

Na wartościach uniwersalnych. Przyuczamy do bycia dobrym człowiekiem. Nie – mężczyzną lub kobietą.

Około dwunastych urodzin następuje burza hormonalna i formowanie się genitaliów. 

Moglibyśmy sprawdzać wcześniej. Ale po co?

Niektóre dzieci nalegają na konkretną płeć (mamy specjalne terapie), ale większość akceptuje niespodziankę.

Jesteś zaproszony. Impreza, grill, dziecko wybiera nowe imię. 

Tak, kup prezent.

ZACZEPIAM

Przepraszam, że zaczepiam.

Tak, wiem. 

To prawnie śliska sytuacja: odezwać się do kogoś na przystanku. Uśmiechnąć. Zagadać.

Ja… po prostu samotny jestem. Stary człowiek, nie moje czasy.

Wy wszyscy za tymi maskami z arszkłem, w cichokaskach z subwokalizacją, w samobieżnych kapsułach elektromobilnych. 

Jesteście w swoim świecie. A my zostaliśmy w realu zupełnie sami.

Za moich czasów też nie przeszkadzało się, ale żyliśmy trochę bliżej innych ludzi. Trochę bardziej razem.

A dziś? “Naruszenie czasoprzestrzeni osobistej”. Niby to martwe prawo, ale wciąż, milczenie to nakaz, samotność to norma, piekło to inni ludzie. Znormalizowaliście te cyfrowe eremy.

Twoja kapsuła nadjechała.

Zostaniesz? 

Porozmawiać?

Dziękuję.