TENKAJ

Staruszek w foodtrucku. Nowy tenkaj.

Tenkaj: “Ten osobnik, którym jestem”.

Za chwilę nim będę. 

Staram się nie przyzwyczajać do ciał. Spędzam w tenkaju miesiąc, rok… dłużej, jeżeli nie spotyka innych ludzi.

Osmoza duchowa. Bezwolny proces. Jeszcze minuta i nim będę. Już trochę jestem.

To ciało zachowa wspomnienie dziwnego czasu. Żyło niesione skrzydłami setek tysięcy poprzednich żywotów. Opuściło rutynę, zrobiło coś szalonego, wszystko było możliwe i proste.

Nie bawię się. Szanuję życia tenkajów, ale zawsze coś poprzestawiam. 

Tak poznał Ciebie. 

Ja odchodzę, ale tenkaj cię zapamięta. Kocha cię szczerze. Ty pokochałaś jego, nie mnie.

Życzę wam szczęścia.

Przyjdź czasem przywitać się. 

REBRANDING

Po pierwsze: Wywalić ducha z Trójcy. W duchy nikt już nie wierzy. 

Maria wchodzi na jego miejsce. Mamy nuklearną rodzinę i reprezentację kobiet.

Dwa: Cały ten plankton świętych do kosza. Tylko markę rozwadnia.

Trzy: Życie pozagrobowe trzeba zreformować. Połowa waszych wyznawców wierzy w reinkarnację. Trzeba dodać do kanonu na asapie. 

Wieczne potępienie wylatuje. To żenada w świecie drugich szans. Żadnego straszenia, tylko pozytywne wibracje.

Cztery: Poczyścić doktrynę z seksistowskiego i homofobicznego gówna. Całą teologię post-arystotelesowską zaorać. Miłość bliźniego, dobre uczynki, kropka. 

Mniejsze punkty w osobnym pliku. 

Zwołujemy synod. Organizujemy event na schizmę. Soft launch w kraju peryferyjnym. 

Polska. Moze być?

PSOJEDYNEK

Rynek skwierczy od pustynnego słońca. 

Samce mierzą się wzrokiem. Nowoszkocki toller i owczarek australijski. 

Ustaje merdanie. Rozpoczynają rytualny taniec. 

Wąchają swoje odbyty. Zapach strachu, odwagi, determinacji. Już obaj wiedzą. To miasto jest za małe dla nich dwóch. Warknięcia przez obnażone zęby nie pozostawiają złudzeń. Żaden nie odda dominacji. 

W dawnych czasach (erze człowieka) już rzucili by się sobie do gardeł. W ruch poszłyby kły, pazury. 

Ale są dżentelmenami, dobrymi psami, szanują zasady Tresury. Oddają pokłon na znak uznania zasad pojedynku. 

Stają na tylnych łapach plecami do siebie. Chwytne łapy na pistoletach. Dziesięć kroków, dziesięć szczęknięć. 

W tył zwrot. 

Huk wystrzałów. 

ŚWIEŻAK

Randkowanie po śmierci. Tak.

Nie spotykam się z innymi duchami. Są ponure i mają za dużo niedokończonych spraw.

Wolę świeżaka, ciacho premortem, ciepłe mięsko.

Czasem sami mnie przywołują, ale przeważnie szukam przez portal randkowy. 

Jest tyle udogodnień odkąd wynaleziono ekrany ektoplazmowe. 

Szukam sapioseksualnych. Od razu skreślam mroczną młodzież z fetyszem śmierci.

Potem piszemy, spacerujemy po cmentarzu, nawiedzimy jakąś knajpkę. 

Czasem pójdziemy do niego.

Tak. Seks. Z mojej strony to trochę jakby całe ciało było fantomową kończyną. Musi się bardzo postarać. Dla niego wystarczy lekkie opętanie.

Wierzę, że w końcu na bratnią duszę i wtedy przeniesiemy związek na wyższy poziom egzystencji.

MAMO

Zjesz coś, synku? 

Fotosyntezujesz wciąż… 

Chociaż herbaty się napijesz? I tak zrobię. Sama pić nie będę.

Zdrowy jesteś? Wiem, wiem. Te twoje superimmunologie. Ale witaminy łykasz?

Masz kogoś? Nie rozeznaję się w tych twoich poliamoriach. Kiedy ich poznam?

O pracę nawet nie pytam. Postkapitalizm postkapitalizmem, ale uczciwa robota nikomu nie zaszkodziła. Powiedziałam.

To o czym chcesz rozmawiać?

Znów o tej katastrofie? Ja całe życie słyszę o katastrofach. 

Dobrze, posłucham. Bomba antymateryjna? No… słucham.

Jak zostanę tym bytem cyfrowym, to co? 

Z nudów bym umarła.

Tu? Siedzę, gotuję, na spacer pójdę, z ciotką pogadam.

Nie martw się, synku. Mama wie lepiej.

TOTEM

Pan nowy na planecie? Musi wydawać się dziwne to wszystko, co? 

Statki kosmiczne o kształtach zwierząt. Zoo-świątynie na każdym rogu. Słupy totemiczne na stacjach maglewów. 

Moda paleo. Drewno, zieleń, życie.

“Dzikusy w kosmosie”, prawda?

To sztuczna religia. Synkretyzm różnych animizmów, totemizmów, goddalizmu. 

Urosła do rangi wyznania planetarnego. Część kolonistów wierzy, ale większość po prostu lubi zwierzęta.

Człowiek wyrwany z natury usycha. Inne kolonie, te zbudowane na humanistycznym racjonalizmie, stali, grafenie i syntetykach, popadają w cynizm, apatię, depresję.

Tutaj? Zanurzenie w zieleni. Całodzienna animaloterapia. Poczucie wspólnoty. Organiczna architektura miła dla oka.

Pański przystanek. Miłego pobytu.

Chwalmy Canisa, Bonobo niech będą dzięki.

STWÓRCA

Zaszła tu kompromitująca pomyłka z tym stworzeniem nieba i ziemi…

Kosmiczny pył opadał wokół mnie, a ja mu nie przeszkadzałem. Gdy sedyment stwardniał, powstała ziemia. Gdy ulotniły się gazy powstało niebo.

Z tą światłością to też przesada. Pył przerzedził się tak, że zaczęły docierać promienie słońca. 

Ruch obrotowy mogłem powstrzymać – nie byłoby dnia i nocy. Ale to masa roboty.

Życie, no tak. Z abiogenezą jest trochę jak z pieleniem chwastów. W końcu odpuszczasz i nazywasz to, co powstało, “dzikim ogrodem”. Potem ewolucja robi swoje. 

Z naszym podobieństwem, aż tak bym nie przesadzał.

A reszta… planety, gwiazdy, galaktyki? Kto to wie.

ZASADY GRY

Azrael czyta Księgę Życia, drapie się po aureoli. Znudzony układam pionki na drabinie bytów.

– Żadnych punktów za introspekcję, ani inteligencję, ani wiedzę. Tylko szczęście, dobre uczynki.

– To po co są te staty? Daj instrukcję – mówi Michael.

– Droga do celu? Do zaspokajania wyższych potrzeb na piramidzie? – podpowiadam.

– Nieopłacałoby się. Lepiej minmaksować dobrotliwego prostaka.

– Co za pokręcona gra. Cała ścieżka rozwoju ślepa.

– Panowie, ktoś czytał preambułę? “Życie to gra kooperacyjna. Celem jest przeżycie dobrego życia. Końcowa punktacja to szczęście najnieszczęśliwszego z graczy.”

– Kooperacyjna? Źle graliśmy! Ja tylko o swoje grałem.

– Ja głównie jechałem Azraela, bo wygrywał.

– Chyba graliśmy w złą grę – podsumowuję.

SUROGACJA

Nasze poczwarki są pasożytami podskórnymi. Wiją kokony w tkankach mięśniowych. Jajeczko dostaje się do organizmu w wyniku ukłucia pokładełkiem. Takim, jak to mojego partnera, tutaj.

Oczywiście zabiegu dokona specjalista w sterylnych warunkach. Nie chcemy zakażenia.

Inkubacja trwa dwa miesiące. W tym czasie poczwarka opija się krwią.

Tylko jedna na osobę. Więcej poczwarek uszkodziłoby surogata.

Następnie dokonujemy ekstrakcji przez chirurgię laserową. Po tym jak wykształci zęby, ale zanim zacznie żywić się tkankami twardymi.

Proponujemy kontrakty kilkuletnie, przynajmniej dwadzieścia poczwarek na osobę. Płacimy godziwie.

Tylko homo sapiens. Używanie zwierząt jest poniżające. 

Tylko samce. Poczwarki ich preferują. Lepsza masa ciała.

W czym problem?

PRZYŁĄCZE

Dostała diagnozę: 5TP-niekompatybilna. 

Przyłącze ją odrzuci. A jeżeli przyjmie – ona oszaleje. 

Poprzednia generacja stawiała grubsze psychiczne bariery. 5TP to prawie umysł roju. Telepatia na tym poziomie wymaga głębokiej samoświadomości, wysokiej inteligencji emocjonalnej, skłonności medytacyjnej, tolerancji…

Rozmażesz granice – staniesz się kimś innym. Zinternalizujesz – znienawidzisz siebie. Wyprzesz – rozdwojenie jaźni gwarantowane.

My, nieneuronormatywni, zdajemy śpiewająco, ale ona jest zwykła. 

Normalność to utrwalona wada. Nic nie zrobi. Nie ma takich psychoterapii, hipnozy, psychodelików, wszczepów, lobotomii.

Cała firma przechodzi na 5TP. Straci stanowisko. Kilka lat i żadnej pracy nie znajdzie.

Rząd zapowiedział jakieś renty. Grosze.

Robię zrzutkę. Zorganizujemy grupę wsparcia. 

Przecież nie zostawimy jej samej.